
Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiada duże zmiany w szkołach, które mają wejść w życie już od września. Wiceministra Katarzyna Lubnauer podkreśla, że nauka ma być bardziej praktyczna, a uczniowie powinni dostawać informację zwrotną zamiast ocen za prace domowe. Równolegle trwają naciski na ministra finansów w sprawie podwyżek dla nauczycieli.
Prace domowe tak, ale bez ocen
W rozmowie z "Rzeczpospolitą", wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer opowiedziała o obowiązującym podejściu do prac domowych. Podkreśla jasno:
"Prace domowe nigdy nie wyszły, więc nie mogą wrócić. Można i powinno się je zadawać. Natomiast nie można ich oceniać. Zamiast oceny uczeń ma otrzymać informację zwrotną – wiedzieć , co zrobił dobrze, a co źle. W czasach, gdy wszystko może odrobić sztuczna inteligencja, możemy oceniać tylko to, co uczeń robi samodzielnie".
To ma zmniejszyć stres i zachęcić do nauki bez strachu przed oceną.
Jak dodała:
"Prace domowe powinny być zadawane, bo to pomaga przygotować się np. do sprawdzianu z matematyki. Ale nie można ich oceniać".
"Kompas Jutra" – nowy kierunek dla szkół
Reforma o nazwie "Kompas Jutra" zacznie obowiązywać od września w przedszkolach oraz w klasach I i IV szkoły podstawowej. Jej celem jest bardziej praktyczna i angażująca edukacja.
Jak pokazują dane, zmiany są potrzebne. Tylko 26 proc. polskich uczniów deklaruje, że chce się uczyć nowych rzeczy w szkole. Dla porównania w Portugalii to aż 73 proc., co stawia Polskę na końcu w Unii Europejskiej.
Reforma zakłada większy nacisk na praktykę. Przykładem są nowe zajęcia przyrodnicze oraz techniczne. Przyroda będzie nauczana w klasach IV–VI przez 3 godziny tygodniowo i w sposób interdyscyplinarny – łącząc biologię, geografię, fizykę i chemię. Uczniowie mają lepiej rozumieć zjawiska, zamiast uczyć się ich na pamięć.
Powrót zajęć praktycznych
Nowością będą zajęcia praktyczno-techniczne – po 2 godziny tygodniowo. Dzieci nauczą się m.in. podstawowych umiejętności życiowych.
Jak zapowiada MEN, uczniowie będą potrafili zrobić kanapki, przyszyć guzik czy wbić gwoździe. To ma pomóc im odkryć swoje talenty i lepiej przygotować się do przyszłości zawodowej.
Egzamin ósmoklasisty pozostanie, ale ma sprawdzać umiejętności, a nie pamięciowe opanowanie wiedzy.
"Nie chodzi o pytanie, jaki kolor sukienki miała bohaterka książki, ale czy rozumiemy tekst i czy jesteśmy w stanie wykazać się umiejętnością czytania ze zrozumieniem. Wiedza ma być funkcjonalna – nie 'wymień', tylko 'użyj'" – mówi Lubnauer "Rzeczpospolitej".
Pierwszy egzamin według nowych zasad odbędzie się w 2031 roku.
Smartfony pod kontrolą
MEN planuje także ograniczenia dotyczące korzystania z telefonów. Od 1 września 2026 roku w szkołach podstawowych będzie obowiązywał zakaz używania smartfonów, także na przerwach.
Powód? Aż 71 proc. młodych ludzi przyznaje się do uzależnienia od telefonu, a 17 proc. deklaruje, że miało epizody samookaleczenia.
Równolegle rząd inwestuje w rozwój infrastruktury. Do szkół trafiło już 735 tys. urządzeń, a na cyfryzację przeznaczono ponad 4 miliardy złotych.
Środki mają pomóc także mniej zamożnym gminom w przygotowaniu pracowni i wdrożeniu nowych metod nauczania.
Co z podwyżkami dla nauczycieli?
Katarzyna Lubnauer przyznaje, że równolegle trwają rozmowy o wynagrodzeniach. Rząd naciska na ministra finansów, aby znalazły się środki na podwyżki dla nauczycieli. To ważny element całej reformy, bo bez wsparcia kadry trudno będzie wprowadzić zmiany w praktyce.
Zobacz także
Źródło: rp.pl


