
Gotówka odchodzi do przeszłości, a jej miejsce zajmują karty i szybkie płatności np. blikiem. Dzieci coraz częściej zarządzają pieniędzmi cyfrowo, a rodzice mają pełny wgląd w ich wydatki. Czy taka kontrola naprawdę uczy odpowiedzialności, czy raczej niszczy zaufanie?
Nowoczesne kieszonkowe: karta płatnicza
Jeszcze kilka-kilkanaście lat temu dzieci dostawały kieszonkowe w formie gotówki – tygodniowo lub miesięcznie. Dawało to z jednej strony rodzicom poczucie kontroli, a dzieciom szansę na naukę oszczędzania, planowania wydatków i odpowiedzialności.
Dziś ta klasyczna forma zarządzania gotówką stopniowo odchodzi do lamusa. Wraz z postępem technologii dzieci oczekują (a czasami to też inicjatywa rodziców), że członkowie rodziny będą korzystać z nowoczesnych sposobów zarządzania pieniędzmi.
Starsze dzieci, nastolatki, coraz częściej chcą mieć swoje karty płatnicze. Banki wychodzą naprzeciw tym oczekiwaniom, oferując rodzicom konta dla młodych klientów oraz karty przedpłacone, które mama i tata mogą doładowywać wg własnego uznania. To taka forma kieszonkowego, tylko w formie przelewów na konto zamiast gotówki w portfelu.
Wielu rodziców pomyśli, że to wygodne, nowoczesne i szybsze, niż chodzenie do bankomatu, dawanie gotówki co tydzień czy miesiąc. A do tego dziecko może płacić w sklepie, online, a rodzic w każdej chwili sprawdzi historię transakcji. No i jeśli nastolatkowi nagle zabraknie pieniędzy, zawsze rodzic będzie mógł w takich nagłych sytuacjach w kilka sekund zrobić przelew ze swojego konta.
Jednak to nie wszystko. Obecnie coraz popularniejszą metodą wśród młodych jest płacenie w sklepie blikami – czyli kodem wysyłanym przez rodzica przez telefon. Dziecko wybiera produkty, podchodzi do kasy, mówi rodzicowi ile wynosi końcowy rachunek. A rodzic zatwierdza płatność zdalnie i podaje córce albo synowi kod.
Wszechobecne bliki
Z jednej strony jest to wygodne: dziecko może samo decydować, co chce kupić, uczy się samodzielności przez takie wyjścia do sklepu, a rodzic nie musi ciągle pilnować, by miało gotówkę. Z drugiej strony pojawia się poważny problem – dziecko w ogóle nie czuje, że wydaje pieniądze.
Nie liczy, nie planuje, nie oszczędza – to pułapka nie tylko blika, ale również karty płatniczej, kiedy nie widzimy, ile fizycznie pieniędzy wydajemy. W efekcie tracimy szansę na nauczenie młodego człowieka gospodarowania własnym budżetem, a on czasami żyje w przeświadczeniu, że przecież 20 czy 50 zł to żadne pieniądze, skoro możemy je mieć 1 kliknięciem.
Obserwując sytuację wśród znajomych, którzy są rodzicami, widzę rosnące napięcie między kontrolą a zaufaniem. Szwagierka opowiadała mi, że – odkąd założyła nastoletniej córce konto we wrześniu zeszłego roku – sprawdza historię transakcji codziennie.
Kiedy zobaczyła, że nastolatka kupiła za 7 zł chipsy na drugie śniadanie, natychmiast chciała do niej dzwonić i z nią rozmawiać o tym, że jednak nie takich wyborów żywieniowych uczyła ją w domu od najmłodszych lat.
Inna sytuacja: nastolatek wydał prawie połowę swojego tygodniowego kieszonkowego na słodycze i gazowane napoje. To był uczeń 6 klasy podstawówki, który mieszka w moim bloku i często rozmawiam z jego rodzicami o problemach wychowawczych. Tata chłopca przyznał mi, że poczuł się oszukany i zabronił synowi korzystania z karty przez tydzień.
Tego typu interwencje budzą w dzieciach frustrację i poczucie, że nie mają autonomii, choć wcześniej wręczenie dziecku karty pokazywało, ze to zaufanie jest na wysokim poziomie.
Zobacz także
Jak uczyć w dzisiejszych czasach zarządzania pieniędzmi?
Psychologowie podkreślają, że nadmierna kontrola finansów dziecka może zabić naturalną chęć do samodzielnego zarządzania pieniędzmi. Należy tę chęć wykorzystywać, by uczyć dziecko od najmłodszych lat samodzielności, odpowiedzialności i oszczędzania. Dziecko, którego rodzice kontrolują wydatki na każdym kroku, widzi w rodzicu strażnika, który każdą złotówkę śledzi i ocenia, co jest odpowiednie, a co nie.
W sytuacji, kiedy kilkulatek (choć nastolatek również) zarządza gotówką, ta kontrola jest jednak dużo słabsza, co sprawia, że pociecha jest bardziej zdana na siebie. Jak więc łączyć wygodę nowoczesnych metod płatności z nauką odpowiedzialności? Dobrym kompromisem jest:
- Ustalenie stałego budżetu tygodniowego dla dziecka i omówienie, na co może przeznaczać pieniądze.
- Wprowadzanie stopniowej samodzielności – np. najpierw wyłącznie dawanie gotówki, później karta przedpłacona z limitem, potem konto dla nastolatka.
- Rozmowy o wartości pieniędzy, planowaniu wydatków i oszczędzaniu, zamiast śledzenia każdej transakcji w czasie rzeczywistym.
Dzisiejsze dzieci dorastają w świecie cyfrowych pieniędzy i błyskawicznych płatności. Dziś rodzice już raczej nie zastanawiają się, czy dawać dzieciom kieszonkowe. Dla nich wyzwaniem jest nauczenie młodych, że pieniądze mają wartość oraz że planowanie i ograniczanie wydatków to część odpowiedzialności. Chodzi też o to, by dać dziecku nie tylko możliwość samodzielnego zarządzania finansami, ale także obdarzyć je zaufaniem.
