
Rekolekcje w szkole znów dzielą rodziców i uczniów. W czasie Wielkiego Postu publiczne szkoły organizują wyjścia do kościoła w godzinach lekcyjnych, a część dzieci trafia w tym czasie do świetlicy. Czy świecka szkoła powinna rezygnować z zajęć na rzecz praktyk religijnych?
Świeckie szkoły organizują wyjścia na rekolekcje
Rozpoczął się Wielki Post – czterdzieści dni poprzedzających Wielkanoc. Teoretycznie wiara i placówki państwowe powinny funkcjonować w dwóch odrębnych porządkach. Każdy jednak, kto ma dzieci w publicznej szkole, wie, że w praktyce wygląda to inaczej. Przy okazji Bożego Narodzenia czy Wielkanocy w planie lekcji pojawiają się rekolekcje – wyjścia do kościoła albo spotkania z duchownym na terenie szkoły.
I to mimo że uczniowie masowo wypisują się z katechezy, a coraz więcej rodzin dystansuje się od instytucji Kościoła. Szkolny zwyczaj pozostaje niezmienny: rekolekcje odbywają się nie tylko w parafii, ale także w czasie godzin lekcyjnych.
W szkole mojego dziecka na razie nie zapadła decyzja, czy w tym roku rekolekcje wielkopostne się odbędą. Syn mojej przyjaciółki chodzi jednak do innej podstawówki w tym samym mieście i tam dyrekcja już wpisała do kalendarza dwa dni wyjść do kościoła przed Wielkanocą.
Znajoma nie kryje złości – jej rodzina nie jest wierząca, a syn uczęszcza na etykę zamiast religii, więc w mszy rekolekcyjnej udziału nie weźmie. W czasie, gdy pozostali uczniowie będą w kościele, dla nieuczestniczących przewidziano opiekę na świetlicy albo możliwość wcześniejszego wyjścia do domu (za zgodą rodziców, jeśli to ostatnia lekcja).
Formalnie wszystko się zgadza. W praktyce jednak trudno nie odnieść wrażenia, że to forma cichej segregacji. Ci, którzy chodzą na religię, wychodzą wspólnie do kościoła. Reszta zostaje w świetlicy – często bez realnej alternatywy edukacyjnej, bez zaplanowanych zajęć, z poczuciem bycia "tymi z boku".
W takich momentach wraca jak bumerang opinia, że szkolna świetlica bywa jedynie przechowalnią – miejscem, w którym uczniowie mają przeczekać, aż reszta klasy wróci z wyjścia.
Zobacz także
Msza ważniejsza niż realizacja podstawy progamowej
Jest też drugi aspekt tej sprawy. Publiczna szkoła jest instytucją świecką, a nauczyciele mają obowiązek zrealizować obszerną podstawę programową, której znajomość później weryfikują egzaminy – ósmoklasisty czy maturalne. Tymczasem w ciągu roku szkolnego i tak wypada wiele lekcji: z powodu chorób nauczycieli, świąt państwowych, wycieczek, niskiej frekwencji czy innych nadzwyczajnych sytuacji.
Uczniowie tracą kolejne godziny, a część materiału muszą nadrabiać samodzielnie. Skoro tak często słyszymy, że "nie ma czasu", że program jest przeładowany, że młodzież jest przemęczona – dlaczego dodatkowo rezygnujemy z zajęć dydaktycznych na rzecz praktyk religijnych?
Według prawa rekolekcje w szkole odbywają się na podobnych zasadach co katechezy. Podstawą prawną organizacji rekolekcji wielkopostnych w szkołach publicznych jest art. 10 Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach.
Nie chodzi o odbieranie komukolwiek prawa do przeżywania wiary ani o podważanie sensu rekolekcji. Pytanie dotyczy miejsca i czasu. Czy naprawdę muszą one odbywać się kosztem lekcji w publicznej, świeckiej szkole?
A może przyszedł moment, by jasno oddzielić to, co wspólnotowe i wyznaniowe, od tego, co powinno być przestrzenią równą dla wszystkich uczniów – niezależnie od ich światopoglądu? Dopóki te granice pozostają rozmyte i szkoły nie widzą w tym problemu, dyskusja będzie wracać każdej wiosny razem z Wielkim Postem.
