postaci z gry wideo Mario Bros
Gry wideo lat 80. i 90. bardziej rozwijały niż te współczesne. fot. R D L/flickr.com

Gry naszego dzieciństwa uczyły logicznego myślenia, koncentracji i radzenia sobie z porażką. Proste platformówki z lat 80. i 90. wymagały skupienia oraz cierpliwości, których brakuje we współczesnych grach pełnych bodźców. Dlatego wielu milenialsów wraca dziś do analogowych rozrywek i pokazuje je swoim dzieciom.

REKLAMA

Gry uczyły logicznego myślenia i godzenia się z porażką

Pokolenie milenialsów w dzisiejszym świecie przeżywa chwile nostalgii. Generacja Y jako rodzice pokazują swoim dzieciom świat, w którym wychowali się w latach 80. i 90. Myślicie, że skąd dziś takie powodzenie seriali typu "Stranger Things"?

Dziś znowu popularne są analogowe rozrywki takie jak proste gry wideo, bajki puszczane z projektora czy robienie zdjęć analogowymi aparatami. Samo określenie "proste" w tej sytuacji nie jest bez znaczenia. W 2021 roku opublikowano na ten temat ciekawe badania.

Okazuje się, że gry wideo, które zajmowały całe pokolenie dzieciaków lat 80. i 90. były skonstruowane w taki sposób, że użytkownik czasami musiał się skupiać przez długi czas, by przejść jakiś poziom. Nie było tam żadnych powiadomień, wyskakujących reklam czy zaskakujących nagle odbiorcę zwrotów akcji.

Wynikało to z możliwości technicznych sprzętów, na których tworzono tego typu gry. Przypomnijcie sobie platformówki takie jak Mario Bros lub Sonic the Hedgehog, w które graliśmy na nieskomplikowanych konsolach. Nie było tam żadnej zawiłej fabuły, psychologicznych haczyków: trzeba było przejść planszę, na której były przeszkody, dojść do konkretnego celu, by zaliczyć cały poziom.

Trzeba było próbować, radzić sobie z porażkami, które zwykle oznaczały zaczynanie całego poziomu od nowa. Kiedy się przegrało, trzeba było przepracować frustrację i postarać się o to, by kolejnym razem poszło nam lepiej.

Dziś nie mają aż takiego pozytywnego wpływu na rozwój

Dziś dzieciaki, grając w gry na konsoli, komputerze czy smartfonie, dostają dawkę manipulacji emocjami, nagrody za logowania, wykorzystanie w fabule gry mechanizmu FOMO i wiele innych krzywdzących elementów.

Gry przestały być niewinną rozrywką, a stały się zagrożeniem, które prowadzi do uzależnienia (choć te dawne też potrafiły uzależnić!). Wiele ekspertów zauważa, że gry opierają się dziś też na innym schemacie – zapisują się dosłownie co 10 sekund, więc gracze nie czują ryzyka, że mogą coś stracić.

Ta zmiana w projektowaniu gier sprawiła, że pokolenia Z i Alfa, które wychowały się już na nowoczesnych grach, mają w porównaniu z poprzednimi generacjami najkrótszy czas możliwości skupienia uwagi. Wszystko przez to, że ich mózgi rozwijają się w otoczeniu zupełnie innych bodźców, nie wymaga się od nich długofalowego skupiania uwagi i ćwiczenia cierpliwości.

W grach z lat 80. i 90. często młodzież musiała zapamiętywać schematy, mapy, rozwiązywać zagadki logiczne, a dziś dzieciaki większość instrukcji mają podanych na tacy. To ułatwia grę, sprawia, że nie ma w niej trudności, a jest za to czysta rozrywka. To jednak dużo słabiej pobudza szare komórki niż stare gry milenialsów.

Jest jeszcze jedna różnica: kiedyś gry były podzielone na poziomy, dochodziło się do jednego, na którym gra się kończyła. Dziś wiele gier nie ma takiego konkretnego zakończenia – można grać w nie wiele godzin, co ułatwia uzależnianie się. Dzieci więc nie uczą się, że muszą na którymś etapie zakończyć zabawę, bo fabuła gry w sumie ma otwarte zakończenie.

Dajcie dzieciom kultowe gry waszego dzieciństwa

Z gier pokolenia milenialsów jako taki przykład przychodzi mi do głowy gra The Sims – tam również można było godzinami sterować bohaterami, budować domy, osiedla i miasta. Na takiej samej zasadzie działają dziś gry typu Roblox, Fortnite czy Minecraft, które w zasadzie mogą nie mieć końca.

Patrząc na te różnice, łatwo zauważyć, że nostalgia pokolenia milenialsów nie jest jedynie sentymentalnym powrotem do przeszłości, lecz też świadomym wyborem sposobu wychowywania dzieci. Rodzice chcą, by ich pociechy doświadczały rozrywki, która wymaga cierpliwości, wysiłku intelektualnego i radzenia sobie z porażką – tego, czego uczyły gry lat 80. i 90.

W dobie, gdy nowoczesne gry oferują niemal nieograniczoną stymulację i łatwe nagrody, warto pamiętać, że czasami "proste" może znaczyć "bardziej wartościowe". To lekcja dla współczesnych rodziców: odrobina nostalgii może pomóc dzieciom rozwijać koncentrację, kreatywność i odporność emocjonalną – cechy, które w świecie pełnym szybkich rozrywek stają się bezcenne.

Źródło: instagram.com, researchgate.net

Czytaj także: