Dzieci bawią się zimą na placu zabaw
Rodzice pozwalają dzieciom na placu zabaw sikać do piaskownicy. fot. KONSTANTIN SHISHKIN/storyblocks.com

Załatwianie potrzeb fizjologicznych na placu zabaw brzmi jak ponury żart, a jednak – jak się okazuje – to realny problem. Wpis z Threads i zdjęcie kartki zakazującej sikania do piaskownicy wywołały lawinę komentarzy i dziwnych historii. Czy naprawdę doszliśmy do momentu, w którym trzeba dorosłym tłumaczyć podstawy higieny i współżycia społecznego?

REKLAMA

Załatwianie potrzeb fizjologicznych na placu zabaw? Najlepiej w piaskownicy

Na placach zabaw czasami można być świadkami naprawdę dziwacznych sytuacji. Zdarza się, że rodzice przychodzą z psami i pozwalają im między dziećmi biegać bez smyczy. Albo opiekunowie nie reagują na różne niebezpieczne zachowania dzieci.

Nie miałam jeszcze nigdy jednak styczności z sytuacją, w której dzieci zachowywałyby się "gorzej niż zwierzęta". Choć pewnie w tym przypadku zwierzęta zachowałyby się dużo lepiej.

Na Threads pojawił się wpis, którego treść brzmi następująco: "Moje dzieci są nadal w takim wieku, że spędzamy sporo czasu na placach zabaw. Widziałam już wiele zachowań dzieci i rodziców, ale nie widziałam sikania do piaskownicy (raczej przez psy jak już). Co musiało się tutaj dziać, że aż spółdzielnia powiesiła taką plakietkę".

Do postu dołączono fotografię informacji, która brzmiała: "Piasek w piaskownicy naturalnie żółty. Nie trzeba go barwić własnym moczem! Zakaz sikania do piaskownicy". I jako mama muszę przyznać, że mnie również taka kartka by zdziwiła. Wiem, że dzieci, a także często rodzice, mają naprawdę różne dziwne i niecodzienne pomysły.

Od wysadzania maluchów na terenie placu zabaw przy ogrodzeniu po pozwalanie starszym dzieciom na korzystanie ze sprzętów dla maluchów, na których starszaki mogą dosłownie stratować młodszych.

Nie wpadłabym jednak nigdy na to, by pozwolić dziecku na załatwienie swoich potrzeb fizjologicznych do piaskownicy. Do piasku, którym inne dzieci się bawią, trzymają w rączkach, przesypują, robią z nich babki.

Ludzie są zdolni do obrzydliwych zachowań

W komentarzach pod postem niestety większość osób w ogóle nie jest zdziwionych taką informacją. Opisują swoje doświadczenia i widziane sceny, które naprawdę czasami nie mieszczą się w głowie. Nigdy bym nie wpadła na to, że np. można do piaskownicy wyrzucić brudną pieluchę, choć tuż obok jest kosz na śmieci.

Pojawiły się też historie o opiekunach zwierząt, którzy wieczorami przychodzili na plac, kiedy nie było już tam najmłodszych i pozwalali swoim pieskom załatwiać potrzeby w piasku. Uczenie jednak takiego zachowania dzieci, to już jakiś wyższy poziom abstrakcji. Przecież takie zwyczaje zostaną z nimi na całe życie.

Na koniec trudno nie zadać sobie pytania, gdzie w tym wszystkim podziały się zdrowy rozsądek i podstawowe zasady współżycia społecznego. Plac zabaw to nie prywatna przestrzeń jednego dziecka ani wygodna toaleta "na szybko". To wspólne miejsce, z którego korzystają najmłodsi – często wkładając ręce do buzi, siadając w piasku, bawiąc się nim bez żadnych barier.

Jeśli jako dorośli bagatelizujemy takie zachowania albo wręcz je akceptujemy, to wysyłamy dzieciom jasny komunikat: że czyjś komfort i bezpieczeństwo nie mają znaczenia. A to lekcja, której naprawdę nie powinny wynosić z placu zabaw.

Czytaj także: