W najbliższy weekend znowu będziemy przestawiać zegarki o godzinę. Z soboty na niedzielę jest zmiana czasu z letniego na zimowy, więc "cofamy się" o godzinę. Jak przeżyć tę zmianę z dziećmi i nie zwariować od ich wstawania skoro świt?
Reklama.
Podobają Ci się moje artykuły? Możesz zostawić napiwek
Teraz możesz docenić pracę dziennikarzy i dziennikarek. Cała kwota trafi do nich. Wraz z napiwkiem możesz przekazać też krótką wiadomość.
W najbliższy weekend następuje zmiana czasu z letniego na zimowy: w nocy z soboty (29.10) na niedzielę (30.10) przestawiamy zegarki na godzinę wcześniej.
Przez zmianę czasu wiele osób ma problem z zaburzonym zegarem biologicznym i codzienną rutyną, m.in. nasze dzieci wstają godzinę wcześniej.
Oto prosty trik, by w niedzielę pospać dłużej - do końca tygodnia pozwalaj dziecku na dłuższe "siedzenie" wieczorami.
Zmiana czasu z letniego na zimowy
Jesień już na dobre rozgościła się u wszystkich – obserwujemy ciemne poranki, jest sporo chłodniej (chociaż i tak nieźle, jak na końcówkę października) i wszyscy najchętniej poszliby spać zaraz po tym, jak na dworze robi się ciemno. Warto jednak przystanąć i zastanowić się, czy w najbliższym tygodniu taka praktyka na pewno będzie wskazana. Chodzi bowiem o to, że w najbliższy weekend, czyli w nocy z soboty (29.10) na niedzielę (30.10) będziemy mieli zmianę czasu z letniego na zimowy. Tej nocy przestawiamy zegarki z godziny 3.00 na 2.00 w nocy, czyli cofamy o jedną godzinę.
Jak sprawić, że dzieci nie wstaną skoro świt po zmianie czasu?
Odkąd mam dzieci, wiem, że zmiana czasu to prawdziwe utrapienie rodziców, szczególnie tych z małymi dziećmi. Godzina w ciągu dnia to naprawdę spora różnica względem zegara biologicznego – szczególnie maluchów, które trzymają się w ciągu doby określonej rutyny: mają wyznaczony czas na drzemki albo rozpoczęcie wieczornych rytuałów przed nocą.
Sama wiem to najlepiej, bo moje dzieci należą raczej do rannych ptaszków, a gdy następowała zmiana czasu, musiałam jakoś radzić sobie z tym, że np. o 5.00 maluchy były już pełne życia, wyspane i gotowe na rozpoczęcia dnia. Ja tymczasem ledwo widziałam na oczy. Od kilku lat stosuję jednak plan genialny (wg. mnie ;-)) – zanim nadejdzie zmiana czasu wiosną lub jesienią, sprawdzam z wyprzedzeniem, kiedy ona nastąpi. Cały tydzień poprzedzający tę zmianę, delikatnie koryguję codzienną rutynę, naginając godziny drzemek i chodzenia spać wieczorem. Wszystko po to, by w niedzielę i poniedziałek po zmianie czasu móc jakoś funkcjonować.
Pozwól dzieciom na dłuższe wieczory
Kluczem do sukcesu przy zmianie czasu z letniego na zimowy jest powolnie przyzwyczajenie dziecka do tej godzinnej różnicy. Dzięki temu, że cały tydzień pozwalam dzieciom na o godzinę dłuższe siedzenie wieczorem, zyskuję po zmianie czasu godzinę – dzieci nie wstają skoro świt nawet po przestawieniu zegarków na godzinę wcześniej. Polecam ten sposób wszystkim mamom – jeśli działa na moje dzieci, to być może sprawdzi się także u innych maluchów.
Wystarczy, że cały tydzień przed zmianą czasu (czyli właściwie już dziś), przedłużycie wieczorne zabawy, czytanie książek albo oglądanie bajek. Czasem to wymaga cierpliwości, bo wiele z nas jest przyzwyczajonych do tego, że wieczorem wreszcie mamy czas dla siebie i możemy odpocząć. Jeśli jednak przedłużycie te wieczory od dziś aż do soboty, w niedzielę jest szansa, że maluchy wstaną tę godzinę później niż dotychczas. Nie chcę generalizować i obiecywać, że na 100 proc. wyśpicie się w ten weekend dzięki tej radzie, ale u mnie od kilku lat ona faktycznie się sprawdza, więc co wam szkodzi również spróbować ;-)