Czy matka może się skarżyć? Sytuacja z autobusu nie pozostawia złudzeń
Zmęczone, zostawione same sobie - młode matki nie mogą się skarżyć, społeczeństwo im na to nie pozwala. Fot. Adam Burakowski/REPORTER/ East News

Jak łatwo jest powiedzieć "zła, okropna, nie nadaje się na matkę". Jak prosto jest ocenić, rzucić kamień, nie znając kontekstu. Patrzysz na tę wkurzoną kobietę, która już nawet warknąć na własne dziecko nie ma siły. Myślisz sobie, jak tak można, dziecko płacze, a ona nieczuła. Trafiłam niedawno na w internecie na historię z autobusu i czytając ją, sama omal nie pomyślałam, jak tak można, ale...

REKLAMA

Naprawdę mam już dość

Młoda kobieta z małą córeczką w wózku rozmawiała przez telefon. Do słuchawki, niekoniecznie szeptem, skrupulatnie wyliczała kwotę, jaką wydała na leczenie dziecka w ostatnich miesiącach, opowiadała o wielu obowiązkach domowych, które pojawiły się wraz z dzieckiem. Skarżyła się, że mała tego dnia jest wyjątkowo wymagająca. Do córki rzucała tylko "przestań".

Dziewczyna zwierzyła się rozmówczyni, że najchętniej zawiozłaby dziecko do swojej mamy na tydzień, żeby trochę odpocząć, bo nie daje już rady. " Jak już masz dziecko, to tej pracy w domu się robi tyle, że mam tego dość..." - skarżyła się młoda kobieta. Współpasażerka, znacznie starsza, nie wytrzymała "Ale cały autobus nie musi tego słuchać '. "To niech pani nie słucha" - rzuciła ta młodsza.

Po kolejnej serii skarg odezwała się kolejna starsza pani z autobusu. "Pani nie nadaje się na matkę" - wydała werdykt. I nagle moje nastawienie do tej młodej, co tak się żaliła, zmienia się, może nie o 180 stopni, ale znacznie.

Dotąd myślałam głównie o tym ostrym "przestań" kierowanym do córki, choć opisująca historię osoba nie wspomina słowem o zachowaniu dziecka w tej sytuacji. Teraz myślę, że przesadziła ta, która wydała osąd, werdykt, diagnozę. Nie wiedziała przecież, z czym na co dzień mierzy się ta młoda, jaką noc ma za sobą, czy od miesięcy nie jest z dzieckiem sama dniami i nocami. A jednak beztrosko rzuciła kamień.

Nie da się przygotować do bycia matką

Do najważniejszych ról w życiu nie możemy się przygotować, dziecko nie rodzi się wraz z instrukcją obsługi. Nie ma szkoleń, które przygotowałyby nas na wszystko, co nas czeka na rodzicielskiej drodze. Można przeczytać milion poradników dla rodziców, pójść do szkoły rodzenia i spędzić dziesiątki godzin opiekując się dziećmi siostry, ba, można nawet pracować w żłobku, ale to i tak nie przygotuje nas na to, co czeka nas, jako rodziców.

Nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy dziecko będzie chorować, prawidłowo przybierać na wadze, mieć kolki... Dziecko to żywy organizm i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy bycie rodzicem będzie dla nas łatwe, czy trudne. Mało tego. Kiedy urodził się mój pierwszy syn, byłam przekonana, że bycie matką jest łatwe.

Drugie dziecko szybko zweryfikowało moje przekonanie, bo było zupełnie inne. Wszystkie trudy, które ominęły mnie w 2010 roku, uderzyły ze zdwojoną siłą w 2013 i co? I gdyby ktoś posłuchał, jak płakałam do słuchawki, że nie daję rady, bo od 4 miesięcy nie przespałam na raz dłużej niż 2 godziny. Gdybyś zobaczyła mnie sfrustrowaną z dzieckiem wrzeszczącym w wózku na spacerze, co byś pomyślała?

Tych kilka pierwszych miesięcy mnie przerosło. To był bardzo trudny okres w moim życiu, wymagający i wyczerpujący, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Niemowlak, który nie przestawał płakać i trzylatek w trakcie diagnozy zespołu Aspergera. Dla postronnych zdecydowanie nie wyglądałam na matkę roku.

Gdyby mi wtedy ktokolwiek powiedział "pani nie nadaje się na matkę", pewnie dobiłoby mnie to do końca. Nie wiem, jak długo wstawałabym z tego upodlenia. A przecież miałam u boku kochającego i wspierającego męża, który był (i jest) zaangażowanym ojcem. Miałam mamę, która zawsze była gotowa przejechać 100 km tylko po to, żebym mogła chwilę odsapnąć.

Wiele kobiet zostaje samych

I nie mówię tu o samodzielnych mamach, które są totalnie inną kategorią człowieka, prawdziwymi heroskami, które wszystko to, co ja dzielę na pół, biorą non stop w pojedynkę na swoje barki. Dla nich nie ma wytchnienia nigdy. A są i takie kobiety, które, choć w związku, zostają same na długie tygodnie, bo mąż wyjeżdża w delegacje, na szkolenia, bierze nadgodziny.

Mówię o tych, których partner nie rozumie, że odpowiedzialność za dziecko jest wspólna i że "siedzenie z dzieckiem w domu" to ciężka praca, 24 godziny na dobę, w stuprocentowym skupieniu z ogromną odpowiedzialnością.  W rodzicielstwie nie spuszczasz powietrza. Jesteś w kółko w napięciu, w stresie. Tym gorzej kiedy dziecko choruje, oszczędności się kurczą, a ty znasz na pamięć nr telefonu wszystkich prywatnych pediatrów w okolicy.

Nikt, absolutnie nikt nie ma prawa powiedzieć młodej matce, że nie nadaje się do tej roli, widząc ją tylko przez chwilę. Fajnie się mówi "ja na twoim miejscu", albo "nie przystoi, nie wypada, co z ciebie za matka". Najlepsza, jaką twoje dziecko może mieć. 

"Cały autobus nie musi słuchać"

I tak, i nie. Kiedy jeździłam więcej komunikacją, zdarzało mi się odczuwać niesmak, jak ktoś rozmawiał za głośno przez telefon. Bo to zwyczajnie niekulturalne. Ale z drugiej strony jest takie stare powiedzenie: "Nie mów nikomu, co się dzieje w domu". Kojarzy mi się z zamiataniem brudów pod dywan. 

Nie wolno mówić, że cierpisz, że ktoś cię krzywdzi, że jesteś ofiarą przemocy. Nie wolno płakać, nie wolno mieć dość, matka, to matka, ma dzieci i nie ma prawa się na nic skarżyć. A może to był jedyny moment, kiedy mogła zadzwonić, albo osoba, której mogła się wyżalić, tylko wtedy miała czas, żeby jej wysłuchać. A może miała już tak bardzo dość, że było jej wszystko jedno, co pomyślą inni.

Cudze buty nigdy nie będą na nas pasować. Nie jesteśmy w stanie postawić się w czyjejś sytuacji. Coś, co dla ciebie jest banalne, dla kogoś może być trudne. Mogło być dla tej dziewczyny z autobusu do przeżycia jeszcze miesiąc wcześniej, ale tego dnia czara goryczy się przelała. I dobrze, że miała siłę się z kimś tą rozpaczą i zmęczeniem podzielić.

Nikt nie powinien takich ciężarów dźwigać w pojedynkę. Smutek podzielony na pół mniej ciąży i może właśnie dlatego, że ta rozmowa się odbyła, młoda mama mogła przetrwać kolejny dzień? Kobieta kobiecie nie musi być wilkiem, jeśli widzisz, że komuś jest naprawdę ciężko, zaproponuj pomoc, choćby doraźną. Albo milcz. 

Czytaj także: