Katarzyna Sokołowska w ciąży, to model, sokołowska 49 lat w ciąży
Katarzyna Sokołowska kwitnie w ciąży, jednak jej znajoma przy tej okazji postanowiła wbić szpilę tysiącom kobiet. Fot. TRICOLORS/East News/Instagram/Facebook

Powtarzamy do znudzenia, że każda ciąża jest inna, każda kobieta jest inna. Każda z nas chciałaby być zdrowa i dobrze wyglądać. Tak, wiele z nas jest próżnych, taki nasz urok. Jednak nie wszystkie zachciewajki da się spełnić. Tym bardziej można się sfrustrować, kiedy z mediów dowiadujesz się, że "właśnie tak powinnaś wyglądać", a tu klops, nie wyglądasz. I co teraz?

REKLAMA

Ciężarna z telewizji

Reżyserka pokazów mody, Katarzyna Sokołowska, która dała się poznać szerszej publiczności z programu "Top Model", jest w ciąży. Oczywiście już sam fakt oczekiwania na dziecko przez osobę rozpoznawalną jest wystarczającą pożywką dla mediów plotkarskich, ale newsa podgrzewa też wiek przyszłej mamy. Reżyserka ma bowiem 49 lat i czeka na pierwsze dziecko.

Jak sama mówi - czuje się świetnie i przyznać trzeba, że wygląda promiennie. Jednak cała otoczka, którą wokół ciąży Sokołowskiej tworzą jej znane koleżanki, niekiedy narusza zasady dobrego smaku. Przykładem może być dyskusja, którą wywołało opublikowane przez jurorkę zdjęcie. 

Sokołowska na planie "Top Model" w zielonej koszulowej sukience i kozakach, uśmiechnięta z rękoma splecionymi nad brzuchem. Zwykła fotka przyszłej mamy. Pod zdjęciem komentarze z gratulacjami i zachwytami, zarówno nad strojem, jak i wyglądem kobiety. Nic, co przyciągnęłoby uwagę, póki nie zjedziemy do komentarza Marzenny Niemoczyńskiej, dyrektor kreatywnej pewnej marki odzieżowej, a prywatnie koleżanki Sokołowskiej.

"I właśnie tak powinny wyglądać kobiety w ciąży" - czytam i przecieram oczy ze zdumienia. Zresztą po burzy pod spodem widzę, że nie tylko ja. "Pani komentarz jest krzywdzący. Dlaczego powinna? Ciąża nie dla każdego jest stanem wspaniałego samopoczucia. Przestańmy wmawiać kobietom, jak powinny wyglądać. To sprawa każdej z nas, wyglądam tak, jak chcę, a nie jak powinnam" - pisze jedna z internautek.

"Czy mogłaby Pani zerknąć, czy ja dobrze się prezentuję w ciąży, bo nie wiem? Robię to dobrze czy źle? Pani 'komplement' jest totalnie beznadziejny" - dodała inna. W podobnym tonie odpowiedziało wiele kobiet na profilu Sokołowskiej. Ale media radośnie podchwyciły ten cytat.

Chcę wierzyć, że w dobrej wierze, żeby podkreślić urodę Sokołowskiej, a nie po to, żeby utrwalić stereotypy, wbić w kompleksy kobiety czy wygenerować clickbaity. Choć dobrze wiemy, że nas - matki - oceniają wszyscy od dwóch kresek na teście ciążowym po wsze czasy.

Mamy poczucie, że jesteśmy do bani

Portalom jednak też się oberwało, na fanpage "Dzień Dobry TVN", pod owym artykułem zaroiło się od komentarzy, które wprost mówią, że te słowa nie powinny nigdy paść, bo nie każdy ma to szczęście wyglądać jak marzenie w okresie ciąży. Ten komentarz to wpajanie kobietom, że powinny spełniać jakieś dziwne normy. 

logo
Komentarze Facebook Katarzyna Sokołowska Fot. Facebook Dzień Dobry TVN

Tylko jakich? Kto je ustala? Kogo zapytać, czy jesteśmy w sam raz, czy może jednak nie tak powinna wyglądać kobieta w ciąży? Kto sprawdzi i kto weźmie na siebie odpowiedzialność za to, że kobieta skupia się na wyglądaniu, żeby ucieszyć czyjeś oko? Pomińmy już fakt, że skoro autorka komentarza i Katarzyna Sokołowska znają się prywatnie, to pisanie takich skrótów myślowych na forum, gdzie czyta je ponad 370 tys. obserwatorów reżyserki, jest nie do końca logiczne.

Wolałam kiepsko wyglądać

W pierwszej ciąży czułam się świetnie. Do dnia porodu pracowałam, biegałam po mieście mimo upałów, a do szpitala pojechałam autobusem. Kiedy oglądam zdjęcia sprzed 12 lat, stwierdzam obiektywnie, że nie wyglądałam kwitnąco. Zatrzymywałam wodę, puchłam, nie było widać gdzie mam oczy i kostki. Nikt o zdrowych zmysłach nie napisałby pod tamtymi zdjęciami nic miłego.

Trzy lata później, kiedy ponownie byłam w ciąży, wyglądałam świetnie. Zero opuchlizny, niewiele przybrałam na wadze, rysy twarzy się wyostrzyły, ale czułam się okropnie. Gdybym mogła, przeleżałabym połowę tego okresu. Nie trzeba chyba być detektywem, żeby zgadnąć, którą ciążę wspominam lepiej. 

W podobnym tonie wypowiadają się komentujący te rewelacje, bo akurat wygląd w tym wyjątkowym okresie raczej nie jest wartością pierwszorzędną. Mało tego - nie mamy na niego wpływu. Więc jeśli kobieta ma cukrzycę ciążową, gromadzi wodę, walczy z mdłościami, skokami ciśnienia, czy zwyczajnie ma w domu jeszcze malucha albo więcej dzieci i jej wygląd w ciąży nieco odstaje od normy wyznaczonej przez samozwańczych ekspertów, to co?

Powinna zamknąć się domu? Założyć worek na głowę i wstydzić się, że nie stać jej na markowe ciuchy, czy może jednak, narażając zdrowie swoje i przyszłego dziecka, dążyć do ideału z mediów społecznościowych? Kobieta kobiecie wilkiem, a może kobietą? Dlaczego my same, zamiast przyprawiać Siostrom skrzydła, podcinamy je i powtarzamy krzywdzące hasła? 

W imię czego na jakimkolwiek etapie życia staramy się wbijać komukolwiek do głowy, że powinien ubierać się, wyglądać czy myśleć tak, jak nam się podoba? Nie mam córki, ale moi synowie mają koleżanki. Już teraz z niepokojem obserwuję, jak dziewczynki wciągają brzuchy i odmawiają zjedzenia kiełbaski na klasowym ognisku, bo to sam tłuszcz. 

Naprawdę chcemy utrwalać to przekonanie, że wszyscy powinniśmy wyglądać jak z jednej foremki u młodego pokolenia? Nie dość nam jeszcze historii o zaburzeniach odżywiania, depresjach i próbach samobójczych? Pisząc coś w sieci, trzeba mieć świadomość, że to nie znika. Zostaje i żyje własnym życiem. Wiele z nas machnie ręką na niezręczny dobór słów, bo pewnie pani Marzenna nie miała nic złego na myśli.

Jednak zawsze warto mieć z tyłu głowy świadomość, że nie każdy przefiltruje te słowa. Dla niektórych to będzie wyrocznia. Bo wszystkie kompleksy wyrastają z jednego ziarna i ktoś jest odpowiedzialny za jego zasianie.

Czytaj także: