
To pierwszy taki przypadek i operacja zakończona sukcesem. Gdańscy lekarze uratowali życie 3-letniej Martynki, która w wyniku wypadku samochodowego miała przerwane kręgi szyjne kręgosłupa. Lekarze podjęli nowatorskie leczenie - "przyszyli" dziecku głowę.
REKLAMA
Poważne uszkodzenie kręgosłupa u dziecka
Mała Martynka miała poważne uszkodzenie kręgosłupa – kręgi szyjne były rozerwane. W Warszawie, Łodzi i Szczecinie żaden szpital nie chciał podjąć się rekonstrukcji i próby ratowania kręgosłupa – oprócz gdańskiego szpitala Copernicus, w którym lekarze za pomocą nowatorskiej metody stosowanej w ortopedii uratowali dziewczynkę. Gdańscy lekarze "przyszyli” jej głowę za pomocą specjalnych implantów umieszczonych między kręgami, tak by połączyć uszkodzony kręgosłup.- To cud, że dziecko w ogóle go przeżyło. Uratowały je pasy, którymi przypięta była do fotelika samochodowego. Mechanizm urazu był następujący: pasy dobrze trzymały, ale dziewczynka spała, główka była bezwładna. Nagłe uderzenie było tak silne, że wyrwało jej głowę w sensie funkcjonalnym. Skóra i mięśnie wytrzymały, ale więzadła i kości zostały rozerwane – tłumaczył w wywiadzie dla "Dziennika Bałtyckiego" dr n. med. Wojciech Wasilewski.
Odległość pomiędzy czaszką a kręgosłupem dziecka wynosiła prawie 1 centymetr. Połączenie ich to pierwsza tego typu operacja w Polsce. Największy sukces to oczywiście to, że operacja się powiodła i uratowano dziecko, ale odwaga lekarzy także zasługuje na ogromne uznanie. Dotychczas takie operacje były przeprowadzane tylko na dorosłych pacjentach typowo ortopedycznych, a w gdańskim szpitalu lekarze zdecydowali, że żeby ratować dziewczynkę, podejmą próbę operacji na dziecku.
"Kiedy zobaczyliśmy wyniki badań obrazowych Martynki, byliśmy przerażeni. (…) Kiedy okazało się, że inne ośrodki w Polsce odmówiły przyjęcia Martynki z Namysłowa, zadaliśmy sobie pytanie - skoro potrafimy taki zabieg wykonać u dorosłego pacjenta to dlaczego nie mielibyśmy spróbować zrobić go u dziecka?" – opowiedział sytuację "Dziennikowi Bałtyckiemu" prof. dr hab. Wojciech Kloc, szef oddziału neurochirurgii w gdańskim Szpitalu im. Mikołaja Kopernika.
Innowacyjna metoda i odwaga lekarzy podczas operacji
Sytuacja była skomplikowana, bo pacjentka była bardzo mała, ale na miejscu wypadku poruszała rączkami i nóżkami, więc lekarze widzieli szansę na jej uratowanie. Było dla nich o tyle łatwiej, że podczas zderzenia nie zostały uszkodzone mięśnie i skóra, a także rdzeń kręgowy. Kości u takiego małego dziecka są jeszcze małe i miękkie, co utrudniało lekarzom połączenie kręgów i pracę ze śrubami i implantami. Przez tą przeszkodę, lekarze obmyślili nowatorską metodę - wykorzystali elementy ortopedyczne, małe śrubki, którymi łączy się u dorosłych kości palców w dłoniach i stopach.Zabieg, trwający ponad 6 godzin, wymagał ogromnego skupienia ze strony neurochirurga, który współpracował z neurofizjologiem oraz specjalnym aparatem nazywanym neuronawigacją. Zabieg zakończył się sukcesem, ale do czasu zagojenia, dziewczynka była w śpiączce farmakologicznej, by przez przypadek nie pogorszyć swojego stanu. Od wypadku (6 lipca) minął miesiąc, a mała Martyna powoli odzyskuje siły. Lekarze, dopiero gdy dziecko zostało wybudzone i poruszyło rękami i nogami, mieli pewność, że odnieśli sukces.
Martynka odzyskuje siły
Teraz dziewczynka przygotowuje się do dalszego leczenia i rehabilitacji, ale jej mama jest dobrej myśli. Wiadomo także, że po przejściu rehabilitacji, dziewczynka ma szansę na normalne życie. "Córeczka nabiera sił, ładnie je, nie ma już sondy. Z każdym dniem widać poprawę. Zaczęła ćwiczyć, siedziała mi już nawet na kolanach. Wkrótce pojedziemy do szpitala we Wrocławiu na dalszą rehabilitację" – powiedziała "Dziennikowi Bałtyckiemu" mama 3-letniej Martynki.Życie dziecka uratowało to, że była w foteliku samochodowym i przypięta pasami, dzięki temu zostały tylko uszkodzone kręgi szyjne kręgosłupa. Gdyby 3-latka była w foteliku tyłem do kierunku jazdy, prawdopodobnie miałaby jeszcze mniejsze obrażenia. Ogromne zasługi mają również ratownicy medyczni, którzy byli na miejscu zdarzenia – bardzo dobrze zabezpieczyli kręgosłup dziecka, co się liczyło podczas operacji.
Może cię zainteresować także: Lekarze: "Cud! To zdjęcie przejdzie do historii". Dramatyczny poród i wielki sukces polskich medyków
