małe dziecko
Miało niespełna 2 lata. W Holandii lekarz zakończył życie ciężko chorego dziecka. fot. Unsplash.com

W Holandii zakończono życie niepełnosprawnego dziecka, które nie miało jeszcze dwóch lat. Dziecko urodziło się w 26. tygodniu ciąży i cierpiało m.in. z powodu ciężkiej postaci mózgowego porażenia dziecięcego, zaburzeń widzenia oraz częstych napadów padaczkowych. Holenderska komisja uznała, że lekarz działał z "należytą starannością", jednak sprawa trafiła do prokuratury.

REKLAMA

Dwuletnie dziecko poddane eutanazji w Holandii

Sprawa dotyczy dziecka, które urodziło się jako skrajny wcześniak – w 26. tygodniu ciąży. Z powodu poważnych powikłań doszło u niego do uszkodzenia mózgu, a konsekwencją była ciężka postać mózgowego porażenia dziecięcego. Dziecko miało również problemy ze wzrokiem i często doświadczało napadów padaczkowych. Występowały u niego także trudności z oddychaniem i połykaniem.

Jak wynika z opisu przywołanego przez źródło, w płucach gromadziła się wydzielina, z którą dziecko nie potrafiło sobie poradzić. Miało to powodować niepokój i problemy ze snem.

Według ustaleń holenderskiej komisji rozwój dziecka odpowiadał mniej więcej szóstemu tygodniowi życia, mimo że dziecko miało już niemal dwa lata. Komisja oceniła, że jego stan był bardzo poważny i nie rokował poprawy. W uzasadnieniu pojawiła się również kwestia znacznego ograniczenia funkcjonowania dziecka.

"Wszystkie aspekty człowieczeństwa – dotyczące zdolności motorycznych, zachowania i osobowości – były poważnie upośledzone i nie miały szans na poprawę" – stwierdziła komisja.

Rodzice i lekarz uznali, że cierpienie nie ustępuje

Z informacji przywołanych w materiale wynika, że przed podjęciem decyzji o eutanazji stosowano zarówno interwencje medyczne, jak i pozamedyczne. Według komisji ani rodzice, ani lekarz nie zauważyli poprawy stanu dziecka. Uznali też, że jego cierpienie jest nieznośne i nie ma realnych perspektyw na jego złagodzenie. Holenderska komisja uznała następnie, że lekarz prawidłowo ocenił sytuację i spełnił wymagania dotyczące "należytej staranności".

Organ zajmujący się oceną przypadków wspomaganego zakończenia życia stwierdził, że lekarz postępował zgodnie z wymaganymi procedurami. To właśnie ta ocena wzbudza szczególne zainteresowanie w sprawie, ponieważ chodziło o dziecko, które nie ukończyło 2. roku życia i nie mogło samodzielnie podejmować decyzji dotyczących własnego leczenia. Sprawa nie została jednak zakończona na etapie oceny komisji.

Sprawa trafiła obecnie do prokuratury, a ostateczna ocena prawna całej sytuacji nie została jeszcze przesądzona.

Źródło: NlTimes.ln

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl