"To rewolucja w ratowaniu życia polskich noworodków". Ministerstwo Zdrowia o to nie zadbało

W Polsce rodzi się znacznie więcej niedotlenionych dzieci niż np. w Szwecji
W Polsce rodzi się znacznie więcej niedotlenionych dzieci niż np. w Szwecji Agencja Gazeta
W Polsce rodzi się około 2 tysięcy niedotlenionych noworodków rocznie. Jedno urządzenie, które w ciągu pierwszych 6 godzin po porodzie może uratować im zdrowie i życie, kosztuje tyle co luksusowy samochód. Teraz w Bydgoszczy, Poznaniu i Zieleniej Górze lekarze świętują – w sprzęt do hipotermii leczniczej zaopatrzono aż trzy karetki. Okazuje się jednak, że Ministerstwo Zdrowia nie miało z tym nic wspólnego.


O tym, jakie skutki ma dla dziecka niedotlenienie, czym jest hipotermia lecznicza i czy wkrótce karetki w całej Polsce będą mogły ratować życie dzieci takim sprzętem, porozmawiałam z rektorem Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, dr hab.n.med. Janem Mazelą – pomysłodawcą całego projektu.


Czym jest hipotermia lecznicza?

Hipotermia polega na obniżeniu temperatury ciała i mózgu o 2 stopnie Celsjusza. Powinna zostać wdrożona maksymalnie do 6 godzin po porodzie (choć optymalnie do 3.), żeby zapobiec następstwom niedotlenienia okołoporodowego. To standardowe postępowanie wytyczone przez Polskie Towarzystwo Neonatologiczne i praktycznie wszystkie kraje na świecie.


Tymczasem tylko 28 szpitali w Polsce ma sprzęt do hipotermii na miejscu, dlatego wyposażenie w niego karetek, które transportują do tych miejsc noworodki, jest ważne. Średni czas od urodzenia do podłączenia do sprzętu w szpitalu to od 3,5 do 4,5 godzin. To już odbiera szanse.


Czy są czynniki ryzyka, na podstawie których przyszła mama mogłaby celowo wybrać do porodu szpital, który takim sprzętem dysponuje?

Gdybyśmy byli w stanie to przewidzieć, bylibyśmy też w stanie temu zapobiec. Niestety
przewidzieć się nie da. Niedotlenienie może być skutkiem nadciśnienia związanego z ciążą, cukrzycy, zakażenia (również wewnątrzmacicznego), stosowania przez matkę używek albo przebycia przez nią infekcji wirusowej. Może też być związane z przedwczesnym oddzieleniem się łożyska, pęknięciem macicy, kolizją pępowinową i wadą serca dziecka.

Na świecie przypadków niedotlenienia porodowego mamy średnio 1-2 na 1000
porodów, w Polsce – od 2 do 6.

Jakie są skutki niedotlenienia, jeśli hipotermii się nie zastosuje albo wykona się ją po upływie 6 godzin?

1/5 przypadków kończy się śmiercią. Jeśli dziecko przeżyje, to najgorszą formą
następstwa jest mózgowe porażenie dziecięce, które wiąże się z kalectwem na całe życie. W 15 proc. przypadków dochodzi do izolowanego uszkodzenia mózgu, czyli sytuacji, w której – poza mózgiem – inne organy nie są uszkodzone

Ale często zdarzają się też uszkodzenia nerek, jelit, wątroby, płuc i serca. To ostatnie
może doprowadzić do zawału nawet u noworodków. U co czwartego noworodka z
niedotlenieniem dochodzi do nieprawidłowego rozwoju.

Poza tym warto wiedzieć, że w takiej sytuacji podawanie tlenu noworodkom pozwala na
utrzymanie ich przy życiu, ale niestety przyspiesza uszkodzenie mózgu.

Czy zastosowanie hipotermii daje szansę, że dziecko będzie całkowicie zdrowe?

Zastosowanie hipotermii przed upływem 6 godzin od porodu może proces uszkodzenia
odwrócić albo przynajmniej zatrzymać. Badania wykazały, że ogranicza to o 30 proc.
ciężkie zaburzenia rozwoju. Poza tym zastosowanie hipotermii poprawia rozwój dziecka
w 18. miesiącu życia.

Czy drogi sprzęt jest konieczny? Skoro chodzi tylko o obniżenie temperatury o 2 stopnie, to może da się to osiągnąć przy pomocy innych środków?

Istnieje naturalna hipotermia: słyszy się od czasu do czasu, że ktoś znalazł się na kilkanaście minut pod lodem i był niedotleniony, ale udało się go uratować. To właśnie ze względu na zimną wodę i wychłodzenie.

W przypadku noworodków próbowano tzw. pasywnej hipotermii: obniżenia temperatury w inkubatorze, wyłączenia ogrzewania, smarowania żelami chłodzącymi. Niestety badania jednoznacznie wykazały, że wówczas temperatura dziecka była albo za niska, albo za wysoka – w zależności od pory roku! To po prostu nie działało.

Hipotermia lecznicza noworodka to proces, który wymaga ogromnej precyzji, dlatego
specjalny sprzęt jest niezbędny. Po 72 godzinach takiej terapii stopniowo podnosimy temperaturę o 0,5 stopnia Celsjusza na godzinę. Tego nie da się zrobić bez odpowiedniego sprzętu.

Dlaczego do tej pory jest takiego sprzętu w Polsce mało, skoro nasze statystyki
niedotlenień przewyższają średnią?


To wyzwanie finansowe i organizacyjne. Jeden taki sprzęt kosztuje tyle, co luksusowy
samochód – nie mamy na to środków. Dopiero prezes firmy ubezpieczeniowej Generali
wyłożył na to pieniądze – na razie około 300 tysięcy złotych za sam sprzęt. Na szczęście firma zapowiada, że to dopiero początek, nie koniec. Prof. Ewa Helwich – Konsultant
Krajowy ds. Neonatologii
– kazała mi obiecać, żebym doprowadził do tego, żeby te
karetki jeździły po całym kraju. A ja mam zamiar to zrobić.

Co na to Ministerstwo Zdrowia?
Zamierzamy z tym uderzyć do Ministerstwa Zdrowia, ale ten resort ma mnóstwo
innych priorytetów. Wiemy, jaka jest sytuacja. Tylko dzięki pomocy takich firm jak Generali i The Human Safety Net, albo aktywności Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy możemy z takich sprzętów korzystać.

Jakich spodziewa się pan efektów usprzętowienia tych 3 karetek?

Spodziewamy się, że w ciągu roku na terenie 3 objętych programem województw będziemy mieć około 35 noworodków, które poddane zostaną w karetkach hipotermii leczniczej. Uratujemy zdrowie ponad 30 dzieci. Myślę, że wyniki będą mówić same za siebie i w przyszłości będzie można wprowadzić ten system w całym kraju.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...