Kobiety, które usunęły ciążę dzielą się swoimi doświadczeniami w sieci
Kobiety, które usunęły ciążę dzielą się swoimi doświadczeniami w sieci Prawo autorskie: stockbroker / 123RF Zdjęcie Seryjne

Zawsze jest inne wyjście, aborcja to morderstwo, każda kobieta, bez wyjątku cierpi psychiczne katusze po podjęciu decyzji o przerwaniu ciąży. Znacie te argumenty? No właśnie, można by uznać, że wspaniale mieć wokół siebie tyle ekspertów, a można... wziąć sprawy w swoje ręce. Pod hasztagiem #ShoutYourAbortion kobiety z całego świata dzielą się swoimi historiami. Jedna zwróciła szczególną uwagę internautów...

REKLAMA
Kwestia aborcji jest tematem poruszanym nie tylko w Polsce. Ostatnio głośno o legalnym przerywaniu ciąży jest również w Stanach Zjednoczonych – w niektórych stanach już zaostrzono przepisy, które znacznie aborcję utrudniają. A dokładnie rok temu cały świat mówił o referendum w Irlandii, w którym większość głosujących opowiedziała się za zmianami w restrykcyjnym prawie.
"Miałam 17 lat"
Swoją historię w sieci opisała Brie. Dziewczyna wyznała, dlaczego usunęła ciążę. – Miałam 17 lat i umawiałam się z pewnym chłopakiem. W czasie naszego drugiego stosunku on za moimi plecami zrobił dziurę w prezerwatywie. Tak zaszłam w ciążę. Byłam przerażona. Zrobiłam test i poszłam do niego. Wykrzyczałam, że z premedytacją mnie zapłodnił, żeby móc spędzić ze mną resztę życia.
Kobieta zdradza, że nie wiedziała, co ma robić. Przyjaciółka poleciła jej wizytę w klinice. Na miejscu okazało się jednak, że to placówka chrześcijańska. – Usłyszałam, że jeśli zabiję swoje dziecko, to pójdę do piekła. Uciekłam. Żeby legalnie usunąć ciążę potrzebowałam zgody rodziców lub sądu. Wybrałam to drugie rozwiązanie i dano mi taką możliwość. Zerwałam się ze szkoły i poszłam do kliniki aborcyjnej.
Szantaż emocjonalny
Brie opisuje, że zabieg trwał około 5 minut. – Nie było żadnego dziecka, które trzeba było usunąć. To nawet nie był płód. Lekarz wydobył embrion, a ja nawet nie krwawiłam. Wróciłam do domu skołowana. Zapłakana, ale ze wsparciem przyjaciółki. Próbowałam kontynuować swoje 17-letnie życie. Przemyślałam wszystko i zerwałam z ojcem dziecka. Wtedy zaczął grozić mi nożem, ale zamiast zrobić mi krzywdę, pociął własne nadgarstki. Stwierdził, że jeśli nie może mnie mieć, to nie chce żyć.
Gdy rodzice dziewczyny o wszystkim się dowiedzieli, zakazali chłopakowi kontaktować się z ich córką. Jednak on nie odpuścił i 10 lat później zaczął ją prześladować – odwiedzał w pracy i dręczył telefonami. Brie poinformowała policję, że jest ofiarą stalkingu.
Jestem z wami!
– Każdego dnia dziękuję, że nie mam tego dziecka. Że mój były nie odebrał mi wolności. To psychopata i nienawidziłabym siebie, gdybym wydała na świat nowe życie, które miałoby takiego ojca. Wierzę, że pewnego dnia mógłby nas zabić – napisała i dodała, że to doświadczenie wciąż wywołuje ból i zawstydzenie, dlatego wcześniej nie mówiła o tym publicznie.
– Zwracam się do wszystkich kobiet, których prawa są ograniczane: jestem z wami. Nigdy nie przestanę walczyć w tej sprawie. Bądźcie silne i nie wstydźcie się tego, kim jesteście i co robicie z własnymi ciałami – apeluje Brie.
Warto wspomnieć, że również coraz więcej Polek opowiada o swoich doświadczeniach związanych z aborcją. Można je przeczytać na stronie federa.org.pl
Źródło: papilot.pl