noworodek
Rodząca dmuchała w specjalny ustnik, a dziecko przesuwało się przygotowaną drogą. Tak wyglądał "poród francuski". fot. Pixabay.com

W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie przeprowadzono po raz pierwszy samodzielnie zabieg określany jako "poród francuski". Kobieta sama zdecydowała się na tę procedurę, wiedząc, że będzie pierwszą pacjentką poddaną jej przez olsztyński zespół.

REKLAMA

Na czym polega "poród francuski"?

"Poród francuski" nie jest alternatywą dla porodu naturalnego. To sposób przeprowadzenia cesarskiego cięcia, który ma różnić się od standardowej techniki przede wszystkim drogą, którą lekarze docierają do dziecka.

Jak wyjaśnia dr n. med. Marek Gowkielewicz, podczas zabiegu powstaje specjalna droga w przestrzeni zewnątrzotrzewnowej.

"Cięcie cesarskie francuskie nie jest alternatywą dla porodu drogami natury, ale jest pewną alternatywą dla klasycznego cięcia cesarskiego. Polega na wytworzeniu sztucznego kanału rodnego w przestrzeni zewnątrzotrzewnowej" – tłumaczy lekarz.

Metoda jest bardziej wymagająca dla operatora, ale według dr. Gowkielewicza może mieć dla pacjentki pewne korzyści związane z okresem pooperacyjnym.

Jednym z najbardziej nietypowych elementów procedury jest udział samej rodzącej w momencie wydobywania dziecka. Pacjentka dmucha w specjalny ustnik, co pomaga przesuwać dziecko przez wcześniej przygotowaną drogę. To właśnie ten element odróżnia procedurę od tego, jak większość osób wyobraża sobie klasyczne cesarskie cięcie. Kobieta nie jest jednak pozostawiona sama sobie – cały zabieg odbywa się pod kontrolą zespołu medycznego.

Decyzja o zastosowaniu tej techniki należała do pacjentki. Kobieta została poinformowana o procedurze i świadomie zdecydowała się na rozwiązanie, którego olsztyński zespół nie wykonywał wcześniej samodzielnie.

"Pacjentka absolutnie sama podjęła tę decyzję. Wiedziała, że będzie pierwszą. Nie jest łatwo zdecydować się na taką procedurę, zwłaszcza że nasz zespół nie ma jeszcze takiego doświadczenia jak koledzy z Paryża" – mówi dr Gowkielewicz.

Lekarze wcześniej dokładnie przygotowywali się do zabiegu. Analizowali przebieg procedury i mieli już kontakt z francuską techniką.

Szybki powrót do samodzielności

Według informacji przekazanych przez portal olsztyn.com.pl, pacjentka po zabiegu bardzo szybko odzyskała samodzielność. Zeszła ze stołu operacyjnego o własnych siłach, a około dwóch godzin później mogła już zjeść posiłek.

Dr Gowkielewicz wskazuje, że jedną z potencjalnych zalet techniki może być mniejsza liczba dolegliwości związanych z otwarciem jamy brzusznej. Lekarz zaznacza również, że dla pacjentki metoda może oznaczać szybszy powrót do aktywności.

"Dla pacjentki może oznaczać mniejsze dolegliwości bólowe związane z otwarciem jamy brzusznej i szybszy powrót do aktywności" – zaznacza dr Gowkielewicz.

Olsztyński zespół nie zetknął się z tą metodą dopiero przy okazji tego zabiegu. Wcześniej podobne procedury odbywały się przy udziale francuskich specjalistów, a członkowie zespołu uczestniczyli również w szkoleniach we Francji.

Tym razem zabieg przeprowadzono jednak w Olsztynie bez bezpośredniego udziału francuskich lekarzy. Był to więc ważny sprawdzian dla miejscowego zespołu.

Źródło: parenting.pl

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl