
Nowe badanie pokazuje możliwy związek między lekami przyjmowanymi w ciąży a ryzykiem autyzmu (ASD) u dzieci. Naukowcy przeanalizowali ponad 6 milionów przypadków i zauważyli wyraźną zależność. Eksperci podkreślają jednak, że nie należy samodzielnie odstawiać leków – decyzje zawsze powinny być podejmowane z lekarzem.
Niektóre leki w ciąży mogą zwiększać ryzyko autyzmu. Nowe badanie wskazuje konkretne substancje
Naukowcy z University of Nebraska Medical Center (UNMC) przeanalizowali dane z ogromnej bazy obejmującej niemal jedną trzecią urodzeń w USA. Badanie objęło aż 6,14 miliona dokumentacji medycznych matek i dzieci.
Wyniki wskazują, że stosowanie leków zaburzających syntezę cholesterolu może być powiązane z wyższym ryzykiem spektrum autyzmu (ASD) u potomstwa.
Leki w ciąży a autyzm – co wykazały badania
Jakie leki znalazły się pod lupą? Chodzi o tzw. leki hamujące biosyntezę steroli (SBIM).
Do tej grupy należą m.in.:
Wśród analizowanych substancji znalazły się m.in. fluoksetyna, sertralina, atorwastatyna czy propranolol. To bardzo popularne leki – w USA wystawia się na nie ponad 400 milionów recept rocznie.
Badanie pokazuje wyraźny trend:
Co ważne, aż 14,2 proc. dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu było narażonych na te leki w okresie prenatalnym.
Dlaczego cholesterol jest kluczowy dla rozwoju dziecka
Cholesterol pełni bardzo ważną rolę w rozwoju płodu, szczególnie mózgu. Mózg dziecka zaczyna sam produkować sterole około 19–20 tygodnia ciąży. Zaburzenia tego procesu mogą prowadzić do poważnych problemów rozwojowych.
Przykładem jest rzadki zespół Smitha-Lemliego-Opitza (SLOS), gdzie nawet 75 proc. dzieci spełnia kryteria zaburzenia ze spektrum autyzmu.
Autorka badania, dr n. med. Karoly Mirnics, podkreśla:
„Nasze odkrycia nie sugerują, że te leki są niebezpieczne dla dorosłych".
Dodaje jednak jasno:
„Powstają jednak ważne pytania dotyczące ich stosowania w ciąży, w okresie, w którym nawet niewielkie zaburzenia biochemiczne mogą mieć ogromny wpływ na rozwój mózgu płodu".
Depresja w ciąży – trzeba leczyć, ale z głową
Dla milionów kobiet na świecie leki z grupy SBIM to nie kwestia wyboru, tylko konieczność. Szczególnie dotyczy to antydepresantów – szacuje się, że depresja dotyka nawet 14–23 proc. ciężarnych, a jej nieleczenie może być groźne zarówno dla matki, jak i dla dziecka.
Niedawno na mamadu.pl opisywałyśmy badanie pokazujące, że depresja w ciąży wymaga leczenia, ale antydepresanty mają zaskakujący, podwójny efekt – z jednej strony zmniejszają ryzyko przedwczesnego porodu i niskiej masy urodzeniowej u noworodka, z drugiej wiążą się ze zwiększonym ryzykiem cukrzycy ciążowej i problemów adaptacyjnych u dzieci. Wniosek ekspertów jest jednoznaczny: decyzje o leczeniu muszą być podejmowane indywidualnie, a kobieta w ciąży nigdy nie powinna odstawiać leków samodzielnie.
Dyskusja o tym, jakie leki w ciąży są bezpieczne, a jakie nie, wróciła w ostatnich miesiącach z podwójną siłą. W ubiegłym roku prezydent USA Donald Trump wywołał globalną panikę, gdy publicznie straszył Tylenolem i mamy się czego bać — ten lek masowo kupujemy w Polsce pod inną nazwą – chodzi o paracetamol. Europejska Agencja Leków oraz WHO stanowczo odcięły się od tych twierdzeń, podkreślając, że nie ma wiarygodnych dowodów na to, by paracetamol w ciąży wywoływał autyzm.
Na tle tamtej histerii nowe badanie z UNMC wypada zupełnie inaczej – jest oparte na gigantycznej próbie 6,14 mln dokumentacji medycznych i analizuje konkretną grupę leków wpływających na biosyntezę cholesterolu. Autorzy nie ogłaszają sensacji – zwracają uwagę, że potrzebne są dalsze badania.
Autyzm w liczbach – dlaczego temat budzi takie emocje
Nie bez znaczenia jest też kontekst, w którym publikowane są tego typu analizy. W ostatnich 20 latach coraz więcej dzieci ma zdiagnozowany autyzm, jak pokazują badania z USA – liczba osób z rozpoznanym spektrum wzrosła aż o 500 procent. Naukowcy tłumaczą to m.in. większą świadomością społeczną, lepszą dostępnością narzędzi diagnostycznych i zmianami w klasyfikacji, ale temat pozostaje gorący.
To właśnie dlatego każde duże badanie wskazujące konkretny czynnik ryzyka – jak to z UNMC – od razu trafia na czołówki portali. Warto jednak pamiętać, że przyczyny autyzmu są złożone i nie sprowadzają się do jednego elementu. Wśród znanych czynników ryzyka są m.in. genetyka, wiek rodziców, wcześniactwo oraz zaburzenia metaboliczne matki. Niedawne izraelskie badanie pokazało na przykład, że dysfunkcja tarczycy u mamy wpływa na ryzyko autyzmu, a objawy łatwo przegapić – co pokazuje, jak wiele różnych mechanizmów biochemicznych u matki może mieć znaczenie dla rozwoju mózgu płodu.
Rozmowy o przyczynach autyzmu mają swoją wagę, ale nie zastąpią wczesnej diagnozy. Wielu rodziców zastanawia się, czy autyzm u małego dziecka jest widoczny i jakie były pewne sygnały, na które warto zwrócić uwagę. Specjaliści podkreślają: im wcześniej rodzic wychwyci niepokojące symptomy i zgłosi się po diagnozę, tym większe szanse na skuteczne wsparcie dziecka.
Co eksperci radzą kobietom w ciąży
Eksperci podkreślają jedną kluczową rzecz: kobiety w ciąży nie powinny samodzielnie przerywać leczenia. Wiele z tych leków jest niezbędnych, a czasem ratuje życie.
Zamiast tego zaleca się:
Szczególnie ten ostatni punkt pokrywa się z obserwacją badaczy z UNMC – ryzyko rosło niemal dwukrotnie wraz z każdą kolejną przyjmowaną substancją z listy SBIM. To sygnał, że polifarmakoterapia w ciąży powinna być stosowana z wyjątkową ostrożnością i zawsze pod ścisłą kontrolą lekarza.
Zobacz także
Źródło: PAP
