e-papierosy
To nie jest niewinny nawyk. Nowe formy nikotyny wciągają dzieci szybciej niż papierosy. fot. Unsplash.com

Dzieci i młodzież coraz częściej sięgają po nikotynę, a problem rośnie szybciej, niż wielu rodziców przypuszcza. GIS ostrzega, że nowe formy, takie jak e-papierosy czy saszetki nikotynowe, są szczególnie atrakcyjne dla młodych. Eksperci podkreślają: to nie tylko moda, ale realne ryzyko uzależnienia i zaburzeń rozwoju.

REKLAMA

35 procent 15-latków używa e-papierosów. Skala problemu jest "zatrważająca", a nowe produkty wyglądają "niewinnie"

Szef GIS, Paweł Grzesiowski, jasno wskazuje, że problem używania nikotyny przez młodych ludzi narasta. Coraz więcej dzieci sięga po nowe produkty, które wydają się mniej groźne, ale w rzeczywistości są równie niebezpieczne. "Jednym z głównych powodów jest rosnąca atrakcyjność nowych form jej przyjmowania – takich jak e-papierosy, urządzenia do podgrzewania tytoniu czy saszetki nikotynowe" – powiedział w rozmowie z PAP.

Młodzież uzależnia się od nikotyny – skala problemu rośnie

To właśnie ta "nowoczesna forma" sprawia, że młodzi ludzie nie widzą zagrożenia.

Eksperci nie mają jednak wątpliwości – nikotyna to substancja psychoaktywna. Jej działanie porównywane jest do silnych substancji uzależniających.

"W związku z tym nie można jej traktować jako łagodnego środka poprawiającego koncentrację. Niesie ona realne ryzyko uzależnienia oraz negatywnego wpływu na rozwijający się organizm" – podkreślił Paweł Grzesiowski.

Największy problem dotyczy młodego mózgu, który dopiero się rozwija. Kontakt z nikotyną może pogarszać koncentrację, utrudniać naukę i zwiększać ryzyko agresji.

Warto zauważyć, że dzisiejsze nastolatki rzadziej niż poprzednie pokolenia sięgają po tradycyjne używki, ale to wcale nie znaczy, że żyją zdrowiej – mają po prostu inne nałogi. Pisaliśmy o tym szerzej w tekście o nowym uzależnieniu nastolatków, które eksperci alarmują, a rodzice bagatelizują. E-papieros zajmuje w tej układance dokładnie to miejsce, które kiedyś miało tanie wino czy paczka czerwonych Marlboro — z tą różnicą, że wygląda "niewinnie" i łatwiej jest go przed rodzicem ukryć.

Dane są alarmujące – ilu nastolatków używa nikotyny?

Skala zjawiska robi ogromne wrażenie. Jak wskazują dane:

  • ponad 35 proc. 15-latków używa e-papierosów
  • około 21 proc. pali tradycyjne papierosy
  • 10 proc. próbowało tytoniu podgrzewanego
  • 4 proc. sięga po saszetki nikotynowe
  • Lekarz Łukasz Balwicki ocenił sytuację krótko: problem jest "zatrważający".

    Dane GIS-u wpisują się w obraz znany z wcześniejszych badań. W starszym roczniku szkół średnich odsetki są jeszcze wyższe — pisaliśmy o tym w materiale pokazującym, że to największa plaga nastolatków, bo e-papierosy pali 8 na 10 uczniów w wieku 16-17 lat. 75 proc. z nich sięgnęło po pierwszy produkt z nikotyną, zanim skończyło 15 lat.

    Przez lata e-papierosy były sprzedawane młodym jako "zdrowsza alternatywa" dla tradycyjnego palenia. Ten mit właśnie się wali. Międzynarodowy zespół naukowców opublikował w czasopiśmie "Carcinogenesis" jeden z najobszerniejszych przeglądów dotyczących wpływu wapowania na organizm — i wnioski są jednoznaczne. Portal naTemat pisał o tym w tekście, z którego wynika, że wapowanie zwiększa ryzyko raka, a najnowsze badania kończą mit o bezpiecznej alternatywie.

    W aerozolach wytwarzanych przez te urządzenia naukowcy zidentyfikowali liczne substancje rakotwórcze, w tym lotne związki organiczne oraz metale uwalniane z elementów grzewczych Natemat. Mechanizmy, które prowadzą do rozwoju nowotworów, są w przypadku e-papierosów wyraźnie obecne — mimo że nie dochodzi w nich do spalania tytoniu.

    Dlaczego młodzi ludzie sięgają po e-papierosy?

    Nowe produkty nikotynowe mają jedną wspólną cechę – wyglądają "niewinnie". Kolorowe, nowoczesne, często kojarzone z czymś modnym. To sprawia, że dzieci nie traktują ich jak zagrożenia, tylko jako coś codziennego.

    GIS przygotował specjalną broszurę "Szkoła wolna od nikotyny", skierowaną do dyrektorów szkół. Zawiera ona konkretne wskazówki, jak ograniczyć problem. Podkreślono w niej, że szkoła powinna być miejscem całkowicie wolnym od nikotyny – bez wyjątków i pobłażania.

    Problem, o którym mówi GIS, dawno wyszedł poza statystyki. Opowiadały nam o tym matki pierwszoklasistów w technikach i liceach — wejście do toalety w liceum bywa dziś szokiem obyczajowym, bo młodzież już się nie ogranicza i zaciąga się na przerwach, korytarzach i boisku. Dlatego zalecenie GIS, żeby szkoła była strefą całkowicie wolną od nikotyny, nie jest przesadą — to jedyny sposób, by ten problem w ogóle spróbować okiełznać.

    Stanowcza reakcja – i nowe prawo

    Eksperci są zgodni co do tego, że reakcja musi być stanowcza.

    "W momencie zauważenia przez nauczyciela czy dyrektora szkoły powinien być taki produkt odebrany i ewentualnie wydany rodzicowi" – wskazał Łukasz Balwicki.

    Dobra wiadomość jest taka, że wreszcie coś się rusza także na poziomie ustawowym. Rada Ministrów przyjęła w marcu projekt ustawy, który ma zakończyć erę jednorazowych "wapek" wśród nastolatków. Szczegóły opisaliśmy w tekście Młodzież straci dostęp do jednorazówek, czyli koniec tanich, smakowych e-papierosów. Nowe przepisy obejmują jednorazówki z nikotyną i bez niej, a także smakowe saszetki nikotynowe — czyli dokładnie te produkty, które dziś są dla dzieci "furtką" do nałogu.

    Badania pokazują, że osoby, które zaczynają używać nikotyny wcześnie, częściej sięgają później po inne substancje. To oznacza, że problem nie kończy się na e-papierosach – może być początkiem poważniejszych uzależnień.

    Źródło: PAP

    Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl