300 zł od rządu kontra zeszyty z Biedronki. Paragon może zaskoczyć

Marta Lewandowska
26 lipca 2022, 12:11 • 1 minuta czytania
Jak wielu rodziców, z niepokojem patrzę na fakt, że już trzeba zacząć myśleć o nowym roku szkolnym. Kapcie, plecaki, artykuły papiernicze - te zakupy wymagają niemałej logistyki. Odpuściłam sobie małe lokalne sklepy, bo zwyczajnie nie stać mnie na zakupy tam. Wybieram najtańsze rozwiązania. Ostatnio przypadkiem udało mi się kupić sporo rzeczy w niezłych cenach.
Mam zeszyty, długopisy, kredki... wydałam 1/4 kwoty z Dobrego Startu. Na artykuły papiernicze i nowy plecak powinno wystarczyć. Fot. MamaDu
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

W gazetce ani słowa

Przy okazji niewielkich zakupów spożywczych w weekend przy kasie w Biedronce kupiłam bardzo ładne zeszyty 60-kartowe dla najstarszego dziecka. Przy zakupie parzystej liczby, każdy z nich kosztował 1 zł. W gazetce ani słowa o tej ofercie, a szkoda, bo wielu rodziców by się ucieszyło.


Wczoraj również wpadłam do dyskontu na chwilę, miałam kupić tylko jedną rzecz. Żałowałam, że nie wzięłam wózka, bo do kasy ledwo doszłam z tym, co udało mi się upolować. Większości brałam więcej niż jedną sztukę, bo mam dwoje dzieci w wieku szkolnym i jedno w przedszkolnym. 

Kredki ołówkowe zwykłe po 7,99 zł za 12 kolorów, kredki ołówkowe jumbo przy zakupie dwóch kompletów również, co daje oszczędność 4 zł na opakowaniu, taniej wyszły też kredki świecowe znanej marki - przy zakupie dwóch kompletów oszczędzany 2,60 zł na opakowaniu. 

W dobrej cenie udało mi się też kupić bardzo dobre ołówki o różnym stopniu twardości, bloki rysunkowe, z białymi i kolorowymi kartkami, zapas długopisów, flamastry, które sprawdziły się w poprzednich latach czy zeszyty 32 kartkowe dla młodszego syna.

W dyskoncie znajdziecie też grubsze bruliony, notatniki, farby, kleje, a nawet piórniki z wyposażeniem i bez. Warto wybrać się do Biedronki, bo w gazetce nie widziałam tych artykułów, a wybór jest ogromny. Katalog ze szkolnymi produktami ma za to na bieżący tydzień Lidl.

Czy 300 zł od rządu wystarczy?

Tych kilkanaście rzeczy, które kupiłam dotąd dla moich dzieci, kosztowało 125,56 zł (od kwoty z paragonu należy odjąć dwie pierwsze pozycje, bo nie są artykułami szkolnymi i dodać 12 zł za zeszyty kupione w weekend). Mam listę zakupów niezbędnych, które pozwalają mi potem uniknąć niespodzianek, gdy dziecko przychodzi o 22.00 i mówi, że na jutro musi mieć do szkoły kredki pastelowe. Kupuję te rzeczy systematycznie, przeglądam, co z ubiegłego roku jeszcze się nada. 

300 zł na dziecko, czyli w moim przypadku 600 wystarczy na zakupy papiernicze do szkoły. Ale trzeba się pogimnastykować i podejść do zakupów z obmyślaną strategią. W tym roku może nawet uda nam się zmieścić w tej kwocie z jednym brakującym plecakiem i kapciami szkolnymi (w sieciówkach są już wyprzedaże). Jednak nie ma tu mowy o produktach z wyższej półki, czy uzupełnieniu garderoby, z której dzieci latem wyrosną.

Moje dzieci chodzą do podstawówki. Dostają za darmo książki. W szkole średniej już tak różowo nie jest. Owszem dla większości uczniów w placówkach ponadpodstawowych zbędne okażą się trzy rodzaje kredek, ale zaoszczędzone na nic pieniądze nijak nie pokryją wydatków na podręczniki.

Ich komplet może kosztować nawet półtora tysiąca. Pół biedy, jak szkołą organizuje kiermasze, na których młodsi uczniowie mogą odkupić książki od starszych roczników, gorzej, jeśli podstawa programowa się zmienia albo szkoła decyduje się na podręczniki innego niż dotąd wydawnictwa. Wtedy już nie ma na czym zaoszczędzić.

Czytaj także: https://mamadu.pl/164770,zdalne-lekcje-w-przypadku-pandemii-wojny-imprez-i-mrozu