młoda kobieta Gen Z siedzi nad wodą
Gen Z po wychowaniu się wśród technologii, wraca do analogowych hobby. fot. Paulina Lazauskaite/Pexels

Zetki same mają dość nieustannego scrollowania i życia w cyfrowym pędzie. Młodzi odkrywają przyjemność z robienia rzeczy, które nie wymagają Wi-Fi, powiadomień ani publikowania efektów w sieci. Szydełkowanie, obserwowanie ptaków, puzzle i spotkania twarzą w twarz to nie chwilowa moda, ale nowy trend, który pokazuje, że młodzi chcą po prostu odzyskać swoje życie.

REKLAMA

Lata 20. XXI to pęd i technologie

Żyjemy dziś w czasach, w których z każdej strony otaczają nas technologie. Funkcjonujemy szybko, intensywnie i niemal bez przerwy jesteśmy przebodźcowani. Przyzwyczailiśmy się, że większość codziennych spraw możemy załatwić za pomocą smartfona: od bankowości elektronicznej, przez zakupy i opłacanie rachunków, po kontakt z bliskimi i rozrywkę.

Do tego dochodzi odruchowe sięganie po telefon w każdej wolnej chwili i przeglądanie mediów społecznościowych. Często nawet nie zauważamy, ile czasu nam to pochłania i jak bardzo wpływa na naszą koncentrację oraz samopoczucie. Coraz trudniej wyobrazić sobie dzień bez sprawdzania powiadomień, szczególnie młodszym pokoleniom, które właściwie dorastały w świecie cyfrowym.

Pokolenie Z zaczyna jednak świadomie szukać sposobów na uwolnienie się od tego nadmiaru bodźców. To właśnie Zetki, które od najmłodszych lat funkcjonują w rzeczywistości internetu, mediów społecznościowych i nieustannie przybywających aplikacji, coraz częściej dostrzegają, że technologiczna wygoda ma również swoją cenę. W pewnym momencie okazało się, że wszechobecne ekrany nie tylko ułatwiają życie, ale też powodują zmęczenie i utrudniają odpoczynek.

Jak podaje "The Times", osoby urodzone po 1996 roku spędzają średnio 7,2 godziny dziennie na oglądaniu materiałów wideo i innych treści w sieci. Jednym z problemów związanych z nadmiernym korzystaniem z internetu jest doomscrolling, czyli kompulsywne przeglądanie kolejnych, często negatywnych i niepokojących wiadomości. W świecie, w którym niemal każdego dnia docierają do nas informacje o kolejnych kryzysach i tragediach, wiele osób robi to niemal automatycznie.

Socjologowie i badacze trendów społecznych coraz częściej zwracają uwagę na zjawisko określane mianem "analog wellness". To sposób na odzyskiwanie równowagi poprzez świadome odwrócenie się od technologii i powrót do aktywności niezwiązanych z ekranami. Nadmiar cyfrowych bodźców może bowiem sprzyjać przemęczeniu, poczuciu osamotnienia, obniżeniu samooceny i zaburzeniu równowagi między życiem online a tym, które toczy się poza internetem.

Zetki wybierają spokój i analogowe wellness

W ramach swoistego mechanizmu obronnego Zetki zaczęły więc zwracać się ku zajęciom analogowym. Trochę w ramach protestu przeciwko cyfrowej rzeczywistości, a trochę po prostu z potrzeby odpoczynku od wielu godzin spędzanych w sieci. Zamiast wirtualnych rozrywek wybierają to, co namacalne i pozwala skupić się na jednej czynności.

Szukają aktywności, które przynoszą ukojenie, pomagają się wyciszyć i odzyskać psychiczny balans. Mowa między innymi o szydełkowaniu, robieniu na drutach, zbieraniu znaczków i prowadzeniu klaserów, graniu w szachy, układaniu puzzli, tworzeniu kolaży, prowadzeniu pamiętników czy pisaniu odręcznych listów.

Jakiś czas temu pisaliśmy o różnych aktywnościach, które zbiorczo można określić mianem robótek ręcznych. Okazuje się jednak, że Zetki szukają wyciszenia także w innych analogowych zajęciach. Coraz chętniej korzystają między innymi z tak zwanych kąpieli leśnych, czyli uważnego przebywania wśród przyrody, a także obserwują ptaki.

Nie chodzi przy tym o osiąganie kolejnych celów, zdobywanie umiejętności czy publikowanie efektów swojej pracy w mediach społecznościowych. Liczy się sama czynność, skupienie na chwili i przyjemność płynąca z robienia czegoś wyłącznie dla siebie.

Wracają do dbania o relacje w realnym życiu

Co ciekawe, Zetki, które w okresie nastoletnim doświadczyły pandemii, nauki zdalnej i długotrwałego zamknięcia w domach, dziś coraz częściej ograniczają doomscrolling na rzecz wychodzenia do ludzi i spotkań twarzą w twarz. Z raportu "The Harris Poll" wynika, że 79 proc. młodych ludzi w USA coraz częściej spędza czas towarzysko w realnym świecie.

Zapisują się do klubów książki, grup zrzeszających osoby o podobnych zainteresowaniach i międzypokoleniowych inicjatyw skupionych wokół wspólnych hobby. Wielu przyznaje również, że z powodu poczucia osamotnienia próbuje przełamywać własne lęki, stawia na bezpośrednie rozmowy, pielęgnowanie relacji i budowanie poczucia wspólnoty.

Być może właśnie w tym tkwi największa wartość analogowego wellness. Nie chodzi o to, by całkowicie odciąć się od technologii, zrezygnować ze smartfona czy udawać, że internet nie jest nam potrzebny. Chodzi raczej o odzyskanie kontroli nad własnym czasem i przypomnienie sobie, że życie nie musi toczyć się wyłącznie na ekranie.

Czasem warto odłożyć telefon, wyjść na spacer, spotkać się z kimś bez pośrednictwa komunikatora albo po prostu usiąść z książką czy puzzlami. Bez robienia zdjęć, sprawdzania powiadomień i myślenia o tym, jak tę chwilę pokazać innym. Okazuje się, że młode pokolenie, które miało być najbardziej przywiązane do technologii, coraz częściej pokazuje nam, że potrafi również świadomie szukać od niej odpoczynku.

Źródło: well.pl, thetimes.com, vogue.pl, axios.com, fortune.com