
Kobiety, które w ciąży jadły bardziej „po śródziemnomorsku” i częściej sięgały po ryby i owoce morza, rzadziej miały dzieci z kolką połączoną z atopowym zapaleniem skóry. Tak wynika z analizy opublikowanej w październiku w „JAMA Network Open”. To obserwacja, a nie dowód przyczyny, ale dobrze wpisuje się w to, co wiadomo o diecie w ciąży.
Kto i na kim prowadził badanie
Pracę „Maternal Prenatal Diet and Colic and Eczema Among Infants” przygotował zespół z Harvard Pilgrim Health Care Institute, Harvard T.H. Chan School of Public Health i Boston Children's Hospital. Pierwszą autorką jest Emily Oken z Harvard Pilgrim Health Care Institute, autorką korespondencyjną Jenifer R. Lightdale z oddziału gastroenterologii Boston Children's Hospital. Artykuł ukazał się 12 października 2026 r. w czasopiśmie „JAMA Network Open”.
Badacze sięgnęli po dane z Project Viva, wieloletniego badania kohortowego ze wschodniego Massachusetts. Kobiety trafiały do niego we wczesnej ciąży, w przychodniach położniczych, w latach 1999–2002. Z 2128 par matek i dzieci do analizy weszło 1324, czyli te, dla których był komplet informacji o diecie w ciąży i o zdrowiu niemowlęcia.
Dietę oceniano kwestionariuszem częstości spożycia żywności, wypełnianym dwa razy: około 10. i około 28. tygodnia ciąży. Policzono z niego dwa wskaźniki: skalę diety śródziemnomorskiej oraz wskaźnik zapalny diety (Dietary Inflammatory Index), który rośnie, gdy w jadłospisie przeważają produkty sprzyjające stanom zapalnym. Osobno sprawdzono, jak często kobiety jadły ryby i owoce morza, orzechy, nabiał i jajka.
Jak liczono kolkę i atopowe zapalenie skóry
Gdy dzieci miały około pół roku, matki odpowiadały, czy maluch miewał napady silnego, nieukojonego płaczu z podkurczonymi nóżkami. Odpowiedź „czasami” albo „często” oznaczała w badaniu kolkę. W przypadku atopowego zapalenia skóry (AZS) pytano, czy rozpoznał je lekarz.
Samą kolkę miało 273 niemowląt (20,6 proc.), samo AZS 152 (11,5 proc.), a obie dolegliwości jednocześnie 61 dzieci (4,6 proc.). U 838 nie stwierdzono żadnej z nich. Za tymi liczbami stoją konkretne wieczory, a wiadomo, jak silnie płacz dziecka działa na dorosłych.
Co wyszło
Najwyraźniejsze wyniki dotyczyły dzieci, które miały jednocześnie kolkę i AZS. Każdy dodatkowy punkt w skali diety śródziemnomorskiej wiązał się z szansami niższymi o około 15 proc. (iloraz szans 0,85; 95-proc. przedział ufności 0,74–0,98). W przeciwną stronę działał wskaźnik zapalny diety: każdy kolejny punkt oznaczał szanse wyższe o około jedną trzecią (iloraz szans 1,34; 1,12–1,61).
Podobnie wyglądało to przy rybach i owocach morza. Każda dodatkowa porcja tygodniowo w ciąży wiązała się z szansami na kolkę połączoną z AZS niższymi o około jedną czwartą (iloraz szans 0,75; 0,58–0,97). Spożycie nabiału i jajek nie miało związku z żadnym z badanych problemów. Przy orzechach i orzeszkach ziemnych pojawił się sygnał dla samej kolki na granicy istotności statystycznej (iloraz szans 1,05; 1,00–1,09), zbyt słaby, by wyciągać z niego praktyczne wnioski.
Ważne jest też to, czego badanie nie pokazało. Żaden ze wskaźników diety nie wiązał się z samą kolką ani z samym AZS, tylko z obiema dolegliwościami naraz, czyli z najmniejszą grupą w analizie.
Jaką rolę gra alergia w rodzinie
Choroby atopowe w wywiadzie miały 532 matki (40,2 proc.). W grupie dzieci z kolką i AZS takich mam było 60,7 proc., wśród dzieci bez żadnej z tych dolegliwości 36,3 proc. Według streszczenia pracy związki diety z kolką były silniejsze u dzieci matek z atopią, choć w części szczegółowych wyników różnice między grupami nie były wyraźne.
W obliczeniach uwzględniono m.in. wiek matki, pochodzenie, wykształcenie, liczbę wcześniejszych porodów, palenie papierosów i historię atopii. Wpływ mamy na zdrowie dziecka od pierwszych dni pokazuje też inna niedawna praca, z której wynika, że niemowlę dostaje bakterie jelitowe głównie od mamy.
Jakie są ograniczenia
To badanie obserwacyjne, podobnie jak niedawna szwedzka analiza dotycząca rzadkich infekcji przekazanych w ciąży. Pokazuje współwystępowanie, a nie przyczynę. Najważniejsze zastrzeżenia:
Podobnie ostrożnie trzeba czytać inne duże analizy kohortowe, choćby tę o karmieniu piersią a objawach ADHD, w której związek okazał się niewielki.
Co z tego wynika dla kobiet w ciąży
Badanie nie daje podstaw, by obiecywać, że konkretny jadłospis uchroni dziecko przed kolką. Nie ma też powodu, by z obawy przed rtęcią rezygnować z ryb całkowicie, trzeba tylko pamiętać o limitach. Brytyjska NHS zaleca kobietom w ciąży najwyżej dwie porcje tłustych ryb tygodniowo, nie więcej niż cztery puszki tuńczyka albo dwa steki z tuńczyka i całkowitą rezygnację z miecznika, rekina i marlina. Odradza też surowe ryby i owoce morza, także w sushi.
Przy zakupach liczą się też ceny. Hodowcy uprzedzają, że karp na Wigilię będzie droższy, a z punktu widzenia diety w ciąży bardziej liczy się regularna porcja ryby w tygodniu niż jedna świąteczna kolacja.
Jeśli niemowlę dużo płacze, według NHS warto skonsultować się z lekarzem, gdy rodzice się martwią, nic nie pomaga, dziecko nie przybiera prawidłowo na wadze albo płacz utrzymuje się po 4. miesiącu życia. Słaby, piskliwy lub zupełnie inny niż zwykle płacz to powód do pilnej pomocy. Z kolei zmiany skórne, które wyglądają na AZS, powinien obejrzeć pediatra. Omawiane badanie nie uzasadnia też wykluczania produktów z jadłospisu na własną rękę: spożycie nabiału i jajek w ciąży nie miało związku ani z kolką, ani z AZS.