Dłonie układające serce na brzuchu kobiety w ciąży
EDD Sylvia Nenntwich / Pexels

Wrodzone zakażenia z grupy TORCH, m.in. cytomegalią i toksoplazmozą, wiążą się z kilkakrotnie wyższym ryzykiem niepełnosprawności intelektualnej i autyzmu. To wynik badania naukowców z Karolinska Institutet opublikowanego w „JAMA Pediatrics”. Zanim pojawi się niepokój: takie infekcje zdarzają się u 2–3 na 10 tys. noworodków, a części z nich da się zapobiec.

REKLAMA

Skrót TORCH zna każda kobieta, która robiła badania w ciąży, choć nie zawsze wie, co się za nim kryje. To grupa zakażeń, które mogą przejść z matki na dziecko jeszcze przed porodem: toksoplazmoza, kiła i inne, różyczka, cytomegalia oraz opryszczka. Od dawna wiadomo, że mogą uszkadzać rozwijający się układ nerwowy. Nowe badanie z Karolinska Institutet w Sztokholmie po raz pierwszy pokazuje na tak dużej grupie, jak często dzieci z wrodzoną infekcją dostają później diagnozę niepełnosprawności intelektualnej albo autyzmu.

Kto badał i na jakiej grupie?

Zespół, którym kierował doktorant Hugo Sjöqvist razem z Christiną Dalman, Davidem Mataix-Colsem, Reneé M. Gardner i Håkanem Karlssonem, przeanalizował szwedzkie rejestry medyczne, urodzeń i edukacyjne. Wyniki opublikowano 21 września w „JAMA Pediatrics” (doi:10.1001/jamapediatrics.2026.4229). Badacze objęli wszystkie osoby urodzone w Szwecji w latach 1987–2021, czyli ponad 3,66 mln ludzi, i śledzili ich losy średnio przez około 20 lat.

Wrodzone zakażenie TORCH rozpoznano u 975 z nich, czyli u około 2,5 na 10 tys. urodzeń. Prawie połowa przypadków to cytomegalia. Ważny szczegół metodologiczny: autorzy porównali też rodzeństwo, czyli dzieci tych samych rodziców, z których jedno urodziło się z infekcją, a drugie nie. Taki zabieg pozwala odsiać wpływ genów i warunków życia, które dzieci w jednej rodzinie dzielą.

Co wyszło?

Dzieci urodzone z infekcją TORCH miały ponad siedmiokrotnie wyższe ryzyko niepełnosprawności intelektualnej i około trzykrotnie wyższe ryzyko autyzmu niż rówieśnicy bez zakażenia. Przy porównaniu rodzeństwa zależności się nie osłabiły, a w przypadku niepełnosprawności intelektualnej nawet wzrosły. Im cięższa postać niepełnosprawności, tym silniejszy związek: przy głębokiej i znacznej ryzyko było ponad 20 razy wyższe.

W przypadku autyzmu związek był wyraźniejszy, gdy towarzyszyła mu niepełnosprawność intelektualna, niż gdy występował bez niej. Z ADHD zależność okazała się słaba i zniknęła w porównaniu rodzeństwa, a z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym nie było spójnego związku. Osoby z wrodzoną infekcją miały też nieco niższe oceny w wieku 16 lat, co według autorów sugeruje, że wpływ zakażenia na rozwój poznawczy może wykraczać poza same diagnozy.

Czy to znaczy, że infekcje powodują autyzm?

Badanie ma charakter obserwacyjny i pokazuje związek, a nie dowód przyczyny, choć porównanie rodzeństwa czyni go mocniejszym niż w typowych badaniach tego typu. Autorzy sami wymieniają ograniczenia. W Szwecji nie bada się noworodków rutynowo pod kątem TORCH, więc w rejestrach znalazły się tylko zakażenia rozpoznane, zwykle te z objawami. Część diagnoz postawiono po pierwszym roku życia, a dawne kody chorób nie zawsze były precyzyjne. Nie dało się też sprawdzić, jak na wyniki wpłynęło leczenie, a część efektów cytomegalii mogą tłumaczyć zaburzenia słuchu lub wzroku. Analizy dużych rejestrów są w tej dziedzinie coraz częstsze. Niedawno pisaliśmy o izraelskim badaniu, według którego pewne sygnały autyzmu widać już przy urodzeniu.

Równie ważna jest skala. Według komunikatu uczelni wrodzone infekcje odpowiadają za ok. 1,2 proc. przypadków ciężkiej niepełnosprawności intelektualnej i zaledwie ok. 0,03 proc. przypadków autyzmu w Szwecji. Reneé Gardner zaznacza w komunikacie Karolinska Institutet, że warto podkreślić, iż przeniesienie tych infekcji z matki na dziecko zdarza się rzadko. Autyzm ma wiele przyczyn, w dużej mierze genetycznych, a wzrost liczby rozpoznań, o którym piszemy w tekście o tym, że diagnoz ADHD i autyzmu przybywa, wiąże się głównie z lepszą rozpoznawalnością, a nie z infekcjami.

Warto też pamiętać, że badanie nie dotyczy szczepień. To częste nieporozumienie, więc przypominamy, że autyzmu nie powodują szczepienia. Wręcz przeciwnie, szczepienie przeciw różyczce chroni przed jedną z infekcji z grupy TORCH.

Co można zrobić w ciąży?

Autorzy podkreślają, że części zakażeń da się zapobiec. Przed różyczką chroni szczepienie, więc jeszcze przed planowaną ciążą dobrze sprawdzić, czy jest się zaszczepioną albo uodpornioną. Brytyjska NHS przypomina, że szczepionki MMR nie podaje się kobietom w ciąży, dlatego to sprawa do załatwienia wcześniej.

Na cytomegalię szczepionki nie ma, a najczęstszym źródłem wirusa są ślina i mocz małych dzieci. NHS radzi kobietom w ciąży, by myły ręce mydłem po przewijaniu, karmieniu malucha czy wycieraniu mu nosa, nie dzieliły się z nim sztućcami, kubkiem ani jedzeniem, nie wkładały do ust jego smoczka i nie całowały go w usta. Dotyczy to szczególnie mam, które mają w domu starsze dziecko w wieku żłobkowym, i kobiet pracujących z małymi dziećmi. O tym, kiedy praca w ciąży wymaga rozmowy z lekarzem, a kiedy nie, mówi ginekolog w rozmowie o zwolnieniach lekarskich od pierwszego testu.

Przed toksoplazmozą chroni głównie higiena w kuchni i ogrodzie. Według NHS warto dokładnie dopiekać mięso, unikać surowych i dojrzewających wędlin, myć warzywa i owoce, pracować w ogrodzie w rękawiczkach i w miarę możliwości nie sprzątać kuwety. Samo głaskanie kota czy mieszkanie z nim nie jest problemem.

Na co zwrócić uwagę po porodzie?

Większość dzieci z wrodzoną infekcją jest pod opieką lekarzy od pierwszych tygodni życia, a kontrole słuchu i rozwoju są częścią tej opieki. Rodzicom pomaga jednak wiedza, jakie sygnały autyzmu widać u małego dziecka, bo wczesna diagnoza oznacza wcześniejsze wsparcie. Szwedzkie wyniki nie są powodem do strachu przed ciążą, tylko argumentem za prostymi nawykami i za tym, by badania z listy TORCH traktować poważnie.