
Płacz dziecka trudno zignorować – niezależnie od tego, czy jesteśmy jego rodzicem, czy słyszymy go w autobusie, restauracji albo na placu zabaw. Naukowcy wyjaśniają, dlaczego dziecięcy płacz tak silnie przyciąga uwagę dorosłych i uruchamia potrzebę reakcji. Sprawdzamy, co dzieje się wtedy w naszym mózgu.
Każdy człowiek reaguje na dziecięcy płacz
Płacz dziecka to sygnał, że coś mu "nie pasuje". Naukowcy wyjaśnili, dlaczego Płacz dziecka to dźwięk, który chyba dla większości osób jest niekomfortowy. Kiedy jesteśmy rodzicami niemowląt i małych dzieci, na każdy taki wybuch emocji reagujemy niemal automatycznie.
Większość z nas doskonale wie, że dla maluszka płacz jest jednym z podstawowych sposobów komunikowania swoich potrzeb. Jeśli coś mu nie odpowiada, boli, przeszkadza albo po prostu czuje się źle, informuje o tym właśnie w ten sposób. Instynkt rodzicielski działa wtedy natychmiast – kiedy słyszymy płacz, chcemy sprawdzić, co się dzieje, i zrobić wszystko, by dziecko znów poczuło się bezpiecznie.
W przypadku dzieci, które spotykamy w przestrzeni publicznej, ale nie są nasze, sytuacja wygląda nieco inaczej. Tolerancja na dziecięcy płacz również bywa niewielka, ale tym razem nie możemy po prostu podejść i wziąć dziecka na ręce. Zwykle jesteśmy obcymi osobami, dlatego pozostaje nam jedynie znosić ten dźwięk.
Prawda jest jednak taka, że płacz cudzego dziecka także może powodować ogromny dyskomfort. Niektórzy próbują go ignorować, inni nerwowo spoglądają w stronę rodzica, a jeszcze inni zastanawiają się, czy dziecko na pewno jest bezpieczne.
To, jak reagujemy na taką sytuację, jest oczywiście kwestią indywidualną. Wiele zależy od tego, czy sami jesteśmy rodzicami, jak bardzo jesteśmy zmęczeni, gdzie się znajdujemy i ile mamy w danym momencie cierpliwości. Inaczej odbierzemy płacz dziecka w autobusie po ciężkim dniu pracy, a inaczej na placu zabaw, gdzie obecność dzieci jest czymś zupełnie naturalnym.
Znaczenie ma także nasza wiedza o tym, czym właściwie jest dziecięcy płacz. Kiedy rozumiemy, że nie jest on celowym działaniem mającym kogokolwiek zirytować, łatwiej zachować spokój.
Zobacz także
Mamy biologiczną potrzebę reagowania i ratowania
Dziecięcy płacz jest sygnałem, który został niejako "zaprojektowany" przez naturę tak, aby trudno było go zignorować. Ludzki mózg bardzo szybko wychwytuje dźwięki związane z zagrożeniem i potrzebą pomocy. Płacz niemowlęcia należy właśnie do takich sygnałów. Jego charakterystyczne zmiany natężenia, wysokości i rytmu sprawiają, że zwraca uwagę nawet wtedy, gdy bardzo staramy się go nie słyszeć.
Nie chodzi przy tym wyłącznie o konkretną częstotliwość dźwięku. Płacz dziecka jest złożonym sygnałem akustycznym, zawierającym wiele częstotliwości i gwałtowne zmiany ich natężenia. Szczególnie istotne jest to, że jego brzmienie może przypominać inne dźwięki, na które mózg reaguje alarmowo. Dlatego płacz nie jest dla nas zwyczajnym hałasem, takim jak szum ulicy czy rozmowa osób siedzących obok.
Z biologicznego punktu widzenia dziecięcy płacz jest wyjątkowo skutecznym sygnałem alarmowym. Nie chodzi jednak o jedną konkretną częstotliwość. Na to, jak odbieramy płacz, wpływa wiele jego cech akustycznych – m.in. wysokość dźwięku, jego natężenie, intonacja, długość poszczególnych wokalizacji i przerw. Badania pokazują, że określone właściwości płaczu wpływają na to, jak silne cierpienie przypisujemy dziecku i jak szybko jesteśmy gotowi na niego zareagować.
Mózg osoby dorosłej bardzo szybko ocenia taki sygnał jako istotny. W przypadku rodzica reakcja może być jeszcze silniejsza, ponieważ płacz własnego dziecka uruchamia nie tylko uwagę, ale również potrzebę działania. W kilka sekund zaczynamy analizować: Co się stało? Czy dziecko jest głodne? Czy coś je boli? Czy jest mu za gorąco albo za zimno? Czy potrzebuje bliskości?
Co ciekawe, właśnie dlatego płacz może działać na nas tak mocno również wtedy, gdy nie jesteśmy jego bezpośrednimi odbiorcami. Możemy nie znać dziecka, nie mieć z nim żadnej relacji i nie mieć możliwości, żeby mu pomóc, a mimo to nasz mózg nadal interpretuje jego płacz jako sygnał, na który warto zwrócić uwagę. Trudno więc całkowicie "wyłączyć" taki dźwięk.
To może tłumaczyć, dlaczego w przestrzeni publicznej płaczące dziecko potrafi wywołać w dorosłych skrajnie różne emocje. Jedna osoba pomyśli: "Biedne dziecko, pewnie czegoś potrzebuje". Druga będzie przede wszystkim zirytowana. Jeszcze ktoś inny zacznie martwić się o rodzica, który próbuje uspokoić malucha, podczas gdy pół autobusu obserwuje jego poczynania.
Warto jednak pamiętać, że płacz dziecka nie jest zachowaniem wymierzonym przeciwko otoczeniu. Niemowlę nie płacze po to, by komuś przeszkodzić, a małe dziecko nie zawsze potrafi szybko zapanować nad emocjami. Dla niego płacz jest komunikatem.
Dla dorosłego – sygnałem, który trudno zignorować. I być może właśnie dlatego zamiast złości warto czasem przypomnieć sobie, że za tym irytującym dźwiękiem najczęściej stoi po prostu mały człowiek, który czegoś potrzebuje i jeszcze nie potrafi powiedzieć tego inaczej.
Źródło: kobieta.onet.pl, pubmed.ncbi.nlm.nih.gov




