Dłonie mamy trzymają stópki noworodka
Jennifer Jaser / Pexels

Holenderscy naukowcy śledzili 714 mam i ich dzieci od 12. tygodnia ciąży do pierwszych urodzin malucha. Wyszło, że głównym źródłem bakterii w jelitach niemowlęcia są jelita mamy, a nie mleko czy drogi rodne. Oto, co jeszcze pokazało badanie i czego z niego nie wyczytasz.

REKLAMA

Kto badał i na jakiej grupie

Wyniki opublikowało 12 sierpnia 2026 r. czasopismo „Nature” (w wydaniu z października). Badanie prowadził zespół z University Medical Center Groningen i Uniwersytetu w Groningen. Pierwszą autorką jest Trishla Sinha, a pracami kierowała Alexandra Zhernakova z tamtejszego wydziału genetyki.

Naukowcy korzystali z danych holenderskiej kohorty Lifelines NEXT, do której rodziny rekrutowali położne i lekarze z północnej Holandii. Przeanalizowali 4526 próbek kału od 714 par mama–dziecko (1587 od mam i 2939 od dzieci), pobieranych od 12. tygodnia ciąży do pierwszych urodzin malucha. Część mam oddała też próbki mleka i wymazy z pochwy. Wszystko zestawiono z 474 informacjami o zdrowiu, diecie, porodzie i otoczeniu rodzin.

Główne źródło bakterii: jelita mamy

Najważniejszy wniosek brzmi tak: to mikrobiom jelitowy mamy jest głównym rezerwuarem szczepów bakterii, które zasiedlają jelita dziecka. W pierwszych tygodniach życia typowe niemowlę miało ten sam szczep co mama w przypadku mniej więcej dwóch trzecich gatunków bakterii, które oboje nosili w jelitach. W wieku roku – już tylko w przypadku co czwartego. Jelita dziecka z czasem coraz bardziej idą własną drogą.

Mleko i drogi rodne okazały się źródłem znacznie rzadszym. Przeniesienie szczepów z mleka do jelit dziecka badacze wykazali tylko w kilku rodzinach. Ciekawym wyjątkiem jest bakteria Bifidobacterium breve: u pięciu mam, u których dało się to sprawdzić, ten sam szczep z pochwy znaleziono w jelitach dziecka. Cztery z tych dzieci urodziły się siłami natury, jedno przez cesarskie cięcie wykonane już w trakcie porodu.

Poród i sposób karmienia

Spośród czynników biologicznych najsilniej z mikrobiomem dziecka wiązał się sposób porodu, a zaraz po nim sposób karmienia. U dzieci urodzonych przez cesarskie cięcie było mniej bakterii z rodzaju Bacteroides, a różnice dało się zauważyć jeszcze w wieku roku. Różnice między dziećmi karmionymi piersią i mlekiem modyfikowanym zacierały się około 9. miesiąca, gdy w diecie było już sporo innych pokarmów.

Dzieci karmione piersią częściej miały te same szczepy co mama niż dzieci karmione mlekiem modyfikowanym. Z kolei większą różnorodność bakterii miały dzieci urodzone siłami natury i karmione mlekiem modyfikowanym. To ważne zastrzeżenie: u niemowląt większa różnorodność nie oznacza automatycznie zdrowszych jelit, a samo badanie nie rozstrzyga, który wzorzec jest korzystniejszy.

Warto też pamiętać, że karmienie piersią rzadko zależy wyłącznie od chęci mamy. W Polsce o tym, czy kobieta dostanie fachową pomoc przy laktacji, wciąż często decyduje adres. Tak wygląda wykluczenie laktacyjne w Polsce.

Podobnie jest z porodem. Cesarskie cięcie bywa konieczne ze względów medycznych, a część kobiet rozważa cesarskie cięcie bez wskazań medycznych, głównie z lęku przed porodem. Badanie z „Nature” nie daje podstaw, by kogokolwiek oceniać: nie sprawdzało, czy różnice w mikrobiomie przekładają się na zdrowie dzieci w dłuższej perspektywie.

Słabsze związki dotyczyły przebiegu samego porodu. Długi poród, dłuższy czas od odejścia wód oraz leki przeciwbólowe i znieczulenie wiązały się z mniejszą ilością niektórych bakterii z rodzaju Bacteroides. To nie jest powód, by rezygnować z łagodzenia bólu. Zgodnie z nowymi przepisami na porodówkach od maja 2026 r. każdy szpital musi zapewnić rodzącej co najmniej jedną bezpłatną metodę znieczulenia farmakologicznego.

Znaczenie miały też inne czynniki: palenie papierosów przez mamę (nawet na długo przed ciążą), infekcje w ciąży, starsze rodzeństwo i zwierzęta w domu. Dzieci mam, które rodziły już wcześniej, miały bardziej zróżnicowany mikrobiom. Kolejne dziecko trafia więc do innego świata niż pierwsze, a zmienia się nie tylko otoczenie – naukowcy opisali już, jak druga ciąża zmienia mózg mamy.

Mikrobiom mamy a egzema u dziecka

Najbardziej medialny wynik dotyczy skóry. Mniejsza różnorodność bakterii w jelitach mamy w chwili porodu wiązała się z częstszą egzemą u dziecka w pierwszym roku życia, także po uwzględnieniu palenia i alergii w rodzinie. Modele, które na podstawie mikrobiomu mamy próbowały przewidzieć egzemę, działały jednak tylko umiarkowanie dobrze. To trop dla naukowców, a nie test, który można zrobić w przychodni. Jeśli w twojej rodzinie są alergie, przydadzą się praktyczne wskazówki dla rodziców małych alergików.

Ograniczenia badania

  • To badanie obserwacyjne. Pokazuje związki, a nie przyczyny.
  • Dotyczy jednej holenderskiej grupy, w której 22,5 proc. dzieci urodziło się w domu. W Polsce porody domowe są rzadkością, więc wyników nie da się wprost przenieść na inne kraje.
  • Część wniosków opiera się na bardzo małych grupach. Przeniesienie Bifidobacterium breve z pochwy to pięć par mama–dziecko.
  • Wiele efektów było niewielkich, a poza egzemą badacze nie sprawdzali, czy różnice w mikrobiomie wpływają na zdrowie dzieci.
  • Kohortę Lifelines NEXT współtworzyła i finansowo wspierała firma Nestlé Research, o czym informuje UMCG. Nestlé produkuje m.in. mleko modyfikowane.
  • Co dalej

    Zespół zapowiada rozszerzenie analizy do 1500 par, zbadanie mikrobiomu jamy ustnej i rozwoju układu odpornościowego oraz dalszą obserwację dzieci. Celem jest sprawdzenie, jak wczesny mikrobiom wiąże się ze zdrowiem w kolejnych latach.

    Dla rodziców wniosek jest spokojniejszy, niż mogłyby sugerować nagłówki. Sposób porodu i karmienia to tylko część większej układanki, a to badanie nie daje powodów do wyrzutów sumienia.