dzieci neuroatypowych w szkole
Rodzice dzieci neuroatypowych często muszą walczyć nie tylko o odpowiednie wsparcie, ale też o akceptację swoich dzieci w szkolnej społeczności. pexel.com

Szkoła powinna być miejscem, w którym każde dziecko ma szansę czuć się bezpiecznie i rozwijać we własnym tempie. Tymczasem niemal co drugi rodzic dziecka neuroatypowego przyznaje, że doświadczył presji, by przenieść je do innej klasy lub szkoły. Najnowsze badanie pokazuje, jak trudna potrafi być szkolna codzienność rodzin, których dzieci funkcjonują nieco inaczej niż większość rówieśników.

REKLAMA

Dziecko ma trudności z koncentracją, reaguje silniej na hałas, potrzebuje więcej czasu na wykonanie zadania albo inaczej okazuje emocje. Zamiast zrozumienia rodzice czasem spotykają się z sugestią, że może lepiej byłoby poszukać innej szkoły. Dla wielu rodzin oznacza to nie tylko konieczność kolejnej zmiany, ale też poczucie, że ich dziecko nie jest mile widziane w miejscu, które powinno być dostępne dla wszystkich.

Prawie połowa rodziców doświadczyła presji

Z raportu "Wiele rytmów w jednej szkole", przygotowanego w ramach kampanii Fundacji Avalon i Kaufland Polska, wynika, że aż 47 proc. rodziców dzieci neuroatypowych doświadczyło presji, by przenieść dziecko do innej klasy lub szkoły.

Badanie przeprowadziła agencja ARC Rynek i Opinia i wzięli w nim udział rodzice dzieci neurotypowych, neuroatypowych oraz tych będących w trakcie diagnozy.

Niepokojące są również inne wyniki. Aż 46 proc. rodziców dzieci neuroatypowych wskazało, że ich dziecko kilkukrotnie było izolowane lub wyśmiewane przez rówieśników. Problem nie sprowadza się więc wyłącznie do trudności w nauce czy organizacji zajęć. Chodzi także o relacje, akceptację i poczucie przynależności do szkolnej społeczności.

"Niegrzeczne" dziecko czy niezrozumiane potrzeby?

Raport pokazuje, że wiedza na temat neuroatypowości nadal jest niewystarczająca. Aż 71 proc. badanych rodziców nigdy nie szukało informacji na ten temat, a 43 proc. nie zdaje sobie sprawy, jak powszechna jest neuroatypowość w polskich szkołach.

Co więcej, 41 proc. badanych uważa, że diagnozy bywają nadużywane, a trudne zachowania dzieci wynikają z braku wychowania lub rozpieszczenia. Z kolei 22 proc. jest zdania, że diagnozy usprawiedliwiają lenistwo albo złe zachowanie.

Takie przekonania mogą sprawiać, że potrzeby dziecka pozostają niezauważone. Uczeń, który nie radzi sobie z nadmiarem bodźców, bywa odbierany jako nieposłuszny. Ten, który ma trudności z regulowaniem emocji, może zostać uznany za źródło problemów w klasie. Tymczasem za zachowaniem, które dla otoczenia jest trudne, nie zawsze stoi zła wola. Czasem jest to sygnał, że dziecko potrzebuje innego sposobu komunikacji, spokojniejszego otoczenia lub dodatkowego wsparcia.

Szkoła powinna dostosować się do dziecka, nie odwrotnie

Wyniki badania pokazują również, że rodzice dostrzegają sens wprowadzania zmian. Aż 68 proc. uważa, że rozwiązania wspierające uczniów neuroatypowych mogą przynosić korzyści całej klasie.

Nie zawsze muszą to być kosztowne rozwiązania. Strefa wyciszenia, łagodniejszy dźwięk szkolnego dzwonka, możliwość pracy w spokojniejszym miejscu czy bardziej elastyczne podejście do potrzeb ucznia mogą poprawić komfort wielu dzieci.

Oczywiście nauczyciele również potrzebują wsparcia, odpowiedniego przygotowania i warunków do pracy z klasą, w której uczniowie mają różne potrzeby. Nie da się oczekiwać od jednej osoby, że bez dodatkowych narzędzi rozwiąże wszystkie problemy.

Jednak przeniesienie dziecka do innej placówki nie powinno być pierwszą odpowiedzią na trudności. Szczególnie jeśli wcześniej nie podjęto próby zrozumienia jego potrzeb i zapewnienia mu odpowiedniej pomocy. Dla dziecka szkoła to znacznie więcej niż lekcje i oceny. To przyjaźnie, wspólne przerwy, zaproszenia na urodziny i codzienne poczucie, że jest się częścią grupy. A tego nie powinno się odbierać tylko dlatego, że funkcjonuje inaczej.

Źródło: Fundacja Avalon, PAP MediaRoom