
Coraz więcej uczniów w polskich szkołach posiada orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego, a system edukacji nie nadąża za tą zmianą. Choć przybywa pedagogów specjalnych, skala potrzeb rośnie szybciej niż możliwości szkół. Dane MEN pokazują, że na jednego specjalistę przypada dziś średnio aż 32 uczniów, co jest ogromną liczbą.
Coraz więcej uczniów z orzeczeniami
Specjaliści alarmują, że we współczesnym świecie mamy do czynienia z coraz większą liczbą dzieci przejawiających objawy zaburzeń rozwojowych. Skala zjawiska jest już tak duża, że praktycznie w każdej klasie szkoły podstawowej i średniej znajduje się co najmniej jeden uczeń posiadający orzeczenie z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej.
Nauczyciele od dłuższego czasu podkreślają, że obecny system szkolny nie jest do tego przygotowany i pilnie wymaga zmian. W praktyce wygląda to tak, że w niemal każdej klasie, oprócz wychowawcy lub nauczyciela prowadzącego zajęcia, obecny jest także drugi pedagog – nauczyciel wspomagający, pracujący z uczniami ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.
Wiceminister edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz w rozmowie z Polską Agencją Prasową przyznała, że w ostatnich latach wzrost liczby uczniów z orzeczeniami jest wyjątkowo duży.
Wiosną 2025 roku nauczyciele w rozmowie z portalem "Strefa Edukacji" otwarcie mówili o tym, że szkoły oraz kadra pedagogiczna nie są przygotowane na pracę z tak liczną grupą uczniów wymagających indywidualnego wsparcia.
– W dwudziestoosobowej klasie jedno dziecko ucieka pod ławkę, drugie rzuca krzesłem, trzecie płacze, a nauczycielka próbuje zacząć temat ułamków. Zamiast tego uspokaja, tłumaczy, wycisza. Ułamki muszą poczekać. W mojej klasie mam dwadzieścioro dzieci, z czego jedenaścioro ma opinie albo orzeczenia. Kiedy jedno dziecko ma kryzys emocjonalny, drugie ucieka pod ławkę, trzecie rzuca krzesłem, a reszta czeka na lekcję matematyki, to ja się pytam: Jakim cudem mam dotrzeć do wszystkich? – komentowała wówczas pedagożka z wieloletnim stażem z dużego miasta.
Pedagodzy specjalni potrzebni od zaraz
Obecnie resort edukacji informuje, że zapotrzebowanie na pedagogów specjalnych rośnie jeszcze szybciej niż w poprzednich latach. Już od roku szkolnego 2022/2023 wzrost ten wynosi 36 proc. i nadal systematycznie się zwiększa. Jak wynika z danych Systemu Informacji Oświatowej, w ciągu ostatnich trzech lat liczba nauczycieli zatrudnionych do współorganizacji kształcenia, pedagogów specjalnych, psychologów, terapeutów pedagogicznych oraz logopedów wzrosła z 84 478,88 do 115 046,44 etatów.
"W roku szkolnym 2025/2026 orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego posiada 392 748 uczniów, co oznacza, że średnio 1 etat pedagoga specjalnego przypada na ok. 32 dzieci posiadających orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego" – poinformowała Piechna-Więckiewicz.
Wiceszefowa MEN przypomniała, że każda placówka edukacyjno-opiekuńcza ma obowiązek zatrudniania takich specjalistów. Jednak im więcej dzieci z potrzebami kształcenia specjalnego, tym większe jest zapotrzebowanie szkół na dodatkową kadrę. To, czy będą to logopedzi, pedagodzy specjalni czy terapeuci pedagogiczni, jest kwestią indywidualną i zależną od potrzeb konkretnego środowiska szkolnego.
"Liczba etatów wyżej wymienionych nauczycieli jest uzależniona od liczby dzieci/uczniów w danej jednostce systemu oświaty. Ustawa określa minimalną łączną liczbę etatów nauczycieli specjalistów" – podkreśliła wiceminister.
Dodała również, że odpowiedzialność za dobór konkretnych specjalistów spoczywa na dyrektorach szkół. Zaznaczyła, że w sytuacji braków kadrowych, np. pedagogów specjalnych w danym regionie, szkoły mają prawo zwiększać wymiar etatu zatrudnianym specjalistom.
Przy takiej tendencji problem będzie się pogłębiał
Piechna-Więckiewicz zwróciła także uwagę, że resort edukacji podejmuje działania mające na celu wsparcie pedagogów i placówek w tych szczególnie trudnych realiach. Wśród nich wymieniła m.in. projekty "Szkoła dostępna dla wszystkich" oraz "Wspieranie dostępności edukacji dla dzieci i młodzieży", a także bezpłatne studia podyplomowe dla nauczycieli, przygotowujące ich do pracy z dziećmi posiadającymi orzeczenia.
Obecnie w Karcie Nauczyciela widnieje zapis, zgodnie z którym w placówkach liczących powyżej 50 uczniów lub przedszkolaków powinni być zatrudnieni psychologowie i pedagodzy specjalni, stanowiący 25 proc. minimalnego limitu zatrudnienia specjalistów.
Coraz częściej jednak pojawiają się obawy, że przy utrzymaniu obecnej tendencji wzrostowej liczby dzieci wymagających kształcenia specjalnego, specjalistów zacznie po prostu brakować. Publiczne placówki, które nie są szkołami specjalnymi, mogą w pewnym momencie nie być w stanie zapewnić odpowiedniego wsparcia.
Jeśli już dziś na jednego pedagoga specjalnego przypada średnio około 32 uczniów z orzeczeniami, trudno mówić o realnej możliwości skutecznej pomocy wszystkim dzieciom. W obecnym systemie edukacji jest to wyzwanie, które coraz częściej przekracza fizyczne i organizacyjne możliwości nauczycieli. Bez głębokich zmian systemowych problem ten będzie się jedynie pogłębiał, a jego skutki najmocniej odczują zarówno uczniowie, jak i przeciążona kadra pedagogiczna.
Źródło: pap.samorzad.pl, strefaedukacji.pl, gov.pl
