Tata niesie dziecko na barana wśród drzew
Ntepi Nikopoulou / Pexels

Od 2023 r. każdemu z rodziców przysługuje 9 tygodni urlopu rodzicielskiego, których nie można oddać drugiemu. Dane ZUS pokazują, że ojcowie korzystają z nich coraz częściej. Opiekę nad małym dzieckiem wciąż jednak w większości biorą na siebie matki.

REKLAMA

Od kwietnia 2023 r. urlop rodzicielski na jedno dziecko trwa 41 tygodni. Jak przypomina ZUS, 9 z tych tygodni przysługuje każdemu z rodziców osobno. Tej części nie można oddać drugiemu rodzicowi, a niewykorzystana przepada. To polska wersja unijnej zasady „use it or lose it”, której celem jest większy udział ojców w opiece nad dziećmi i łatwiejszy powrót kobiet do pracy.

Efekt widać w liczbach. Według raportu ZUS i Fundacji Share the Care w 2022 r. z urlopu rodzicielskiego skorzystał zaledwie 1 proc. ojców, czyli 3,7 tys. mężczyzn. W 2025 r. było to już 24 proc., czyli 57 tys.

To duża zmiana w krótkim czasie i dobrze, że się o niej mówi. Nic dziwnego, że o tym, jak ojcowie zmieniają urlop rodzicielski, mówi się dziś jak o rewolucji. Kiedy jednak spojrzeć na to, kto faktycznie spędza z niemowlęciem kolejne tygodnie, obraz jest dużo mniej rewolucyjny.

Więcej ojców, ale mało dni

Z tego samego raportu wynika, że na ojców przypada tylko 6 proc. wszystkich wykorzystanych dni urlopu rodzicielskiego. Tata jest na nim średnio przez 43 dni, mama przez 143. Ojcowie nie wykorzystują więc nawet całych 9 tygodni, które są tylko ich. Karolina Andrian z Fundacji Share the Care mówi wprost, że to, dlaczego ojcowie biorą „jedynie nieco ponad 6 tygodni”, wymaga dalszych analiz.

Matki wciąż stanowią też zdecydowaną większość osób na urlopie rodzicielskim. W 2025 r. ojcowie stanowili 16,7 proc. osób pobierających z tego tytułu zasiłek, rok wcześniej 12,3 proc. Wzrost jest wyraźny, ale na każdego tatę na urlopie rodzicielskim wciąż przypada kilka mam.

Niepokoi coś jeszcze. Odsetek mężczyzn korzystających z dwutygodniowego urlopu ojcowskiego, za który zasiłek wynosi 100 proc. podstawy, spadł z 64 proc. w 2024 r. do 58 proc. w 2025 r. Za nieprzenoszalne tygodnie urlopu rodzicielskiego zasiłek wynosi 70 proc., a mimo to korzysta z nich coraz więcej ojców. Zdaniem Karoliny Andrian to w pewnym sensie podważa popularne przekonanie, że wszystko rozbija się o pieniądze.

Kto zostaje w domu, gdy dziecko choruje

Urlop to tylko początek. W 2025 r. matki wykorzystały 78 proc. dni opieki nad chorym dzieckiem, a udział ojców wzrósł w ciągu roku o zaledwie 1 punkt procentowy. Gdy maluch gorączkuje, to wciąż zwykle mama bierze wolne, przestawia kalendarz i tłumaczy się w pracy. Rząd zapowiada przy tym nowe zasady dwóch dni opieki, z których mają skorzystać także rodzice nastolatków.

Ten podział widać potem w zatrudnieniu. Raport pokazuje, że kobiety bez dzieci pracują niemal równie często jak mężczyźni: 86 proc. wobec 88 proc. Z każdym kolejnym dzieckiem aktywność zawodowa matek spada, przy trójce dzieci do 64 proc. Aktywność ojców w tym samym czasie rośnie, do 95 proc. To właśnie zawodowa cena macierzyństwa, którą płacą głównie kobiety.

Raport przywołuje też międzynarodowe badanie „Stan macierzyństwa w Europie 2024” organizacji Make Mothers Matter. Wynika z niego, że 4 na 5 kobiet w Polsce czuje, że opieka nad dzieckiem spoczywa głównie na nich. Skutek? Przeciążenie oraz brak czasu na odpoczynek i rozwój zawodowy.

Dlaczego te 9 tygodni ma znaczenie dla mam

W materiale ZUS przytoczono słowa noblistki Claudii Goldin, która od lat bada, jak narodziny dziecka wpływają na zarobki kobiet i mężczyzn: „obie strony tracą – mężczyźni rezygnują z czasu spędzanego z rodziną, a kobiety często rezygnują z kariery”. Nieprzenoszalny urlop ojca nie jest więc „prezentem dla taty”. To jeden z nielicznych mechanizmów, które realnie przesuwają część opieki z jednej osoby na dwie.

Tygodnie, w których tata jest z dzieckiem sam, uczą też codzienności, której nie da się nauczyć z doskoku: rytmu drzemek, karmień, tego, gdzie są ubranka na zmianę i co robić, gdy maluch płacze. Mama przestaje być wtedy jedyną osobą w domu, która wie wszystko.

Ojcowie mają też inne narzędzia, choć nie zawsze o nich wiedzą. Rodzic dziecka do 4. roku życia może wnioskować o pracę zdalną, a pracownik uprawniony do urlopu wychowawczego może poprosić o obniżenie etatu. Najważniejsze uprawnienia pracujących ojców zebrała w poradniku Państwowa Inspekcja Pracy.

Co z tego wynika dla rodzin

Jeśli spodziewacie się dziecka, warto usiąść do kalendarza wcześniej, niż się wydaje. Wniosek o urlop rodzicielski składa się nie później niż 21 dni przed jego rozpoczęciem. Urlop można podzielić na maksymalnie 5 części i wykorzystać do końca roku, w którym dziecko kończy 6 lat. Część taty nie musi więc wypaść w pierwszych tygodniach, kiedy mama jest jeszcze w domu. Może przypaść na moment, gdy ona wraca do pracy.

Liczby z ZUS pokazują, że zmiana się dzieje, tylko wolniej, niż by się chciało. Na razie to matki, w tym te, które opisują przemęczenie w badaniach rodziców, niosą większość tego ciężaru. Każdy tydzień, który ojciec spędza z dzieckiem sam, trochę go zmniejsza.