
Najpierw zachłysnęli się ekranami, a teraz wracają do papierowych książek. W Szwecji zaczęto ograniczać cyfrowe narzędzia w edukacji i na nowo doceniać tradycyjne metody nauki, tymczasem w Polsce pojawia się pomysł, by szkolne podręczniki zastąpić tabletami. Naprawdę chcemy powtarzać ten eksperyment, skoro coraz głośniej mówi się o tym, że dzieci potrzebują mniej ekranów, a nie kolejnych godzin przed nimi?
Tablet zamiast ciężkiego plecaka? Taki pomysł trafił do MEN
O tym, że uczniowie w polskich szkołach są przemęczeni, mówi się od dawna. Właśnie dlatego Ministerstwo Edukacji Narodowej zaplanowało reformę, która ma sprawić, że dzieci i młodzież będą uczyć się bardziej praktycznie, bez nadmiaru teorii, która nie zawsze przydaje się w dorosłym życiu.
W przedszkolach nacisk położono na naukę przez zabawę, a w podstawówkach m.in. na częstsze przebywanie na świeżym powietrzu, rozwijanie umiejętności manualnych i technicznych oraz aktywność fizyczną. We wrześniu 2026 roku reforma weszła do przedszkoli i szkół podstawowych, a od 2027 roku ma objąć również szkoły ponadpodstawowe.
Choć podstawa programowa dla szkół średnich jest już ustalona, wciąż trwają rozmowy o tym, co jeszcze można zmienić w przyszłym roku. Wśród postulatów rodziców od lat powraca temat ciężkich plecaków. Problem dotyczy nie tylko najmłodszych uczniów z klas I-III, ale również starszych dzieci z klas IV-VIII oraz młodzieży ze szkół ponadpodstawowych. Na każdym z tych etapów uczniowie muszą codziennie zabierać ze sobą podręczniki, zeszyty i inne materiały potrzebne na lekcjach.
20 sierpnia 2026 roku do Ministerstwa Edukacji Narodowej trafiła petycja dotycząca zastąpienia tradycyjnych, papierowych podręczników i zeszytów ich cyfrowymi odpowiednikami. Autor zaproponował, by uczniowie szkół ponadpodstawowych korzystali z tabletów zamiast nosić ze sobą komplet książek i zeszytów. Jego zdaniem państwo powinno dofinansować zakup urządzeń, aby zapewnić młodzieży dostęp do cyfrowych materiałów edukacyjnych.
Wśród argumentów przemawiających za tym rozwiązaniem znalazła się przede wszystkim troska o zdrowie uczniów. Tablety ważą mniej niż komplet podręczników, dlatego mogłyby odciążyć plecy młodzieży i ograniczyć fizyczne konsekwencje codziennego noszenia ciężkich plecaków.
Autor petycji wskazał również na możliwe oszczędności oraz korzyści dla środowiska. Choć produkcja urządzeń elektronicznych także wiąże się z obciążeniem dla planety, jego zdaniem cyfryzacja edukacji mogłaby ograniczyć zużycie papieru, wycinkę drzew i wyrzucanie niepotrzebnych już książek oraz zeszytów.
Kolejnym argumentem jest możliwość szybkiego aktualizowania treści. W dobie dynamicznie zmieniającej się wiedzy materiały cyfrowe można łatwiej uzupełniać i poprawiać niż podręczniki wydrukowane na papierze. Dzięki temu uczniowie mogliby korzystać z aktualniejszych informacji bez konieczności wymiany książek.
Dzieci i młodzież spędzają przed ekranami już wystarczająco dużo czasu
Ministerstwo Edukacji Narodowej nie odpowiedziało jeszcze na wspomnianą petycję. Ja jednak, jako rodzic ucznia, a jednocześnie obywatelka, która czuje się częścią społeczeństwa, mam w tej sprawie odmienne zdanie. Uważam, że ciężkie plecaki rzeczywiście stanowią problem, ale zastąpienie papierowych podręczników ekranami nie musi być dobrym rozwiązaniem.
Po pierwsze, coraz częściej rozmawiamy o konsekwencjach nadmiernego korzystania z urządzeń elektronicznych. Dotyczą one nie tylko najmłodszych dzieci, ale również nastolatków i dorosłych. Długi czas przed ekranem może wiązać się m.in. z problemami ze snem, przemęczeniem, trudnościami z koncentracją i przeciążeniem bodźcami.
Znaczenie ma przy tym nie tylko samo światło emitowane przez urządzenia, lecz także sposób korzystania z nich, rodzaj oglądanych treści i to, czy technologia nie wypiera innych aktywności.
Nie chodzi wyłącznie o media społecznościowe. Smartfony, komputery i tablety oferują mnóstwo aplikacji, które potrafią skutecznie odciągać uwagę od wykonywanego zadania. Problemem jest również to, że część młodych ludzi ma trudności z kontrolowaniem czasu spędzanego przed ekranem. W tej sytuacji trudno mi uznać, że kolejne godziny z tabletem w ręku, tym razem spędzane na lekcjach i odrabianiu prac domowych, będą jednoznacznie korzystną zmianą.
Nie oznacza to oczywiście, że należy całkowicie wyeliminować technologię ze szkół. Umiejętność korzystania z narzędzi cyfrowych jest dziś niezbędna, a odpowiednio dobrane materiały mogą ułatwiać naukę. Czym innym jest jednak wykorzystywanie tabletu podczas konkretnych zajęć, a czym innym uczynienie go podstawowym narzędziem codziennej edukacji.
Zobacz także
Papierowe książki i ręczne pisanie nadal mają znaczenie
Warto też przypomnieć, że cyfryzacja edukacji nie wszędzie przyniosła oczekiwane rezultaty. Szwecja, która wcześniej mocno stawiała na cyfryzację edukacji, zaczęła zmieniać podejście do ekranów w szkołach. Od lipca 2025 roku w przedszkolach nie ma już obowiązku korzystania z narzędzi cyfrowych, a najmłodsze dzieci powinny uczyć się z wykorzystaniem tradycyjnych pomocy, takich jak książki.
Szwedzki rząd inwestuje również w papierowe podręczniki, podkreśla znaczenie czytania i pisania ręcznego, a od jesieni 2026 roku wprowadza ogólnokrajowe ograniczenia dotyczące telefonów komórkowych w szkołach objętych przepisami. Rząd chce wzmocnienia roli papierowych podręczników, książek i ćwiczeń ręcznego pisania. W debacie o edukacji coraz częściej podkreśla się, że technologia nie powinna zastępować wszystkich analogowych sposobów zdobywania wiedzy.
Nie bez powodu. Ręczne pisanie angażuje inne procesy niż samo wpisywanie tekstu na klawiaturze, a badania wskazują, że może wspierać uczenie się i zapamiętywanie. Papierowa książka pozwala też czytać bez powiadomień, wyskakujących okienek i pokusy przełączenia się do innej aplikacji. Nie oznacza to, że każdy podręcznik drukowany jest lepszy od każdego materiału cyfrowego. Pokazuje jednak, że decyzja o zastąpieniu książek tabletami nie powinna być podejmowana wyłącznie na podstawie argumentu o wadze plecaka.
Sama uważam, że plecaki uczniów są zbyt ciężkie, ale ekrany nie są rozwiązaniem, które automatycznie poprawi ich zdrowie i wesprze rozwój. Zamiast przenosić szkolną codzienność na kolejne urządzenia elektroniczne, powinniśmy poszukać sposobów na odciążenie dzieci bez rezygnowania z tradycyjnych metod nauki.
Być może w wielu szkołach wystarczyłoby zacząć od rzeczy prostych: zapewnić uczniom szafki lub inne bezpieczne miejsca, w których mogliby zostawiać podręczniki i zeszyty potrzebne na kolejnych lekcjach. Można też przyjrzeć się organizacji planów zajęć oraz temu, czy dzieci rzeczywiście muszą codziennie nosić wszystkie materiały między domem a szkołą.
Nie każdy problem trzeba rozwiązywać ekranem, zwłaszcza gdy mówimy o dzieciach, które i tak dorastają w świecie pełnym technologii. Zanim więc zamienimy ciężkie plecaki na tablety, zastanówmy się, czy nie da się po prostu sprawić, by szkoła była miejscem bardziej przyjaznym dla uczniowskich pleców, głów i oczu.
Źródło: edukacja.infor.pl, government.se, apnews.com




