
Doniesienia o atakach z użyciem noża w placówkach oświatowych budzą ogromny niepokój rodziców, którzy chcą mieć pewność, że ich dzieci wiedzą, jak zachować się w niebezpiecznej sytuacji. Choć nie da się przewidzieć każdego zagrożenia, można nauczyć młodego człowieka kilku prostych zasad, które pomogą mu zareagować bez niepotrzebnego ryzyka.
Atak w szkole. Dlaczego rodzice tak bardzo się boją?
Szkoła powinna być miejscem, w którym dziecko zdobywa wiedzę, rozwija zainteresowania i buduje relacje z rówieśnikami. Informacje o przemocy z użyciem niebezpiecznych narzędzi sprawiają jednak, że wielu rodziców zaczyna zadawać sobie trudne pytania. Czy moje dziecko będzie wiedziało, co robić? Czy nauczyciele zdążą zareagować? Czy szkoła jest odpowiednio przygotowana na sytuację kryzysową?
Taki niepokój jest zrozumiały. Warto jednak oddzielić rzeczywiste zagrożenia od sensacyjnych doniesień i nie zakładać, że podobne zdarzenie może za chwilę powtórzyć się w każdej placówce.
Zamiast wielokrotnie oglądać nagrania z niebezpiecznych sytuacji i straszyć nimi dzieci, lepiej skupić się na praktycznych działaniach. Rozmowa o bezpieczeństwie nie musi być przerażająca. Może przypominać naukę zasad ruchu drogowego: chodzi o to, by dziecko wiedziało, jak postępować, gdy wydarzy się coś nieprzewidzianego.
Najważniejsza zasada: uciekaj, jeśli możesz zrobić to bezpiecznie
W sytuacji zagrożenia łatwo wpaść w panikę. Człowiek może przez chwilę nie wiedzieć, co zrobić, a hałas i zamieszanie utrudniają ocenę sytuacji. Dlatego warto wcześniej omówić z dzieckiem podstawową zasadę: jeśli pojawia się bezpośrednie zagrożenie ze strony uzbrojonego napastnika, należy oddalić się od niego, o ile istnieje bezpieczna droga ucieczki.
Nie wolno zatrzymywać się, żeby sprawdzić, co się dzieje, nagrywać zdarzenia telefonem ani próbować samodzielnie obezwładniać napastnika. Nie należy również wracać po plecak, kurtkę czy telefon.
Warto nauczyć dziecko, że nie musi zachowywać się jak bohater filmu. Jego zadaniem nie jest powstrzymanie sprawcy, tylko zadbanie o własne bezpieczeństwo i, jeśli to możliwe, uniknięcie narażania innych.
Gdy dziecko znajdzie się w bezpiecznym miejscu, powinno powiadomić osobę dorosłą lub służby ratunkowe. W Polsce numer alarmowy to 112.
Co zrobić, jeśli nie ma możliwości ucieczki?
Nie zawsze można bezpiecznie opuścić zagrożone miejsce. Jeśli droga ucieczki jest zablokowana albo napastnik znajduje się w pobliżu, należy szukać schronienia w pomieszczeniu, do którego można się dostać bez narażania na dodatkowe niebezpieczeństwo.
Jeśli to możliwe, należy zamknąć drzwi, zablokować do nich dostęp i odsunąć się od wejścia. Warto zachować ciszę, wyciszyć telefon i stosować się do poleceń nauczyciela lub służb ratunkowych, o ile nie naraża to nikogo na bezpośrednie niebezpieczeństwo.
"Chowamy się do klasy i barykadujemy, bo przecież szkoły są świetnym miejscem do barykadowania. Ta metoda obrony sprawdziła się również w USA, w przypadku tzw. samotnych wilków, posługujących się bronią palną" – mówi w wywiadzie dla portalu PolskieRadio24.pl były policjant, Dariusz Loranty.
W celu zbudowania takiej barykady można wykorzystać m.in. ławki szkolne.
"Grupa nawet bardzo młodych uczniów jest w stanie przesunąć ławki czy jakieś szafki. Sprawca uzbrojony w nóż ma małe możliwości przepchnięcia takiej blokady" – uważa ekspert.
Nie należy też wychodzić z ukrycia tylko dlatego, że na korytarzu zrobiło się cicho. Najbezpieczniej poczekać na wyraźne informacje od służb lub uprawnionych osób, że można opuścić pomieszczenie.
Rodzice mogą przećwiczyć z dzieckiem takie zasady w spokojnej rozmowie. Nie trzeba odgrywać przerażających scen ani organizować zaskakujących symulacji. Wystarczy omówić, do kogo dziecko powinno się zwrócić i dlaczego w sytuacji zagrożenia ważne jest słuchanie jasnych komunikatów.
Zobacz także
Czy plecak może ochronić przed nożem?
Były policjant Dariusz Loranty wskazywał plecak jako przedmiot, który może w pewnych okolicznościach stanowić przeszkodę między człowiekiem a napastnikiem.
"Pierwszym narzędziem obrony jest plecak. Powinniśmy trzymać go przed sobą, na wpół wyciągniętych (ugiętych) rękach. Jeśli napastnik, działając z impetem, w emocjach przebije nam plecak, to ręka, w której trzyma nóż, uwięźnie na czas naszej ucieczki" – mówi Loranty.
A co w przypadku, gdy nie mamy przy sobie plecaka? Zdaniem eksperta w takiej sytuacji bronimy się "wszystkim, co mamy pod ręką".
"Można sięgnąć po worek szkolny czy książki" – nadmienia ekspert.
Warto jednak zachować ostrożność przy przekazywaniu takich porad dzieciom. Zwykły plecak nie jest bowiem zabezpieczeniem przeciw nożowi i nie daje gwarancji ochrony przed zranieniem. Nie należy uczyć dzieci, że mogą polegać na nim jak na tarczy ani zachęcać ich do zbliżania się do napastnika w celu podjęcia walki.
Jeżeli bezpośrednie zagrożenie nie pozostawia możliwości ucieczki, dziecko powinno przede wszystkim próbować zwiększyć dystans, wykorzystać dostępne schronienie i wezwać pomoc, gdy tylko będzie to możliwe. Nie należy wymagać od ucznia, by oceniał skuteczność obrony fizycznej czy podejmował ryzyko, na które nie jest przygotowany.
Najważniejsza lekcja brzmi: przedmiot znajdujący się pod ręką nie zastępuje bezpiecznej ucieczki ani profesjonalnej pomocy.
Jak szkoła może przygotować się na niebezpieczną sytuację?
Za bezpieczeństwo uczniów odpowiadają nie tylko rodzice. Istotną rolę odgrywa również szkoła, która powinna mieć jasne procedury postępowania w sytuacjach kryzysowych. Dzieci muszą wiedzieć, kogo słuchać, gdzie szukać pomocy i jak zachować się podczas alarmu.
Warto sprawdzić, czy placówka:
Nie chodzi o tworzenie atmosfery podejrzliwości ani o zamienianie szkoły w twierdzę. Chodzi o rozsądne przygotowanie, dzięki któremu w kryzysowym momencie każdy wie, jakie ma zadanie.
Rodzic, który ma wątpliwości dotyczące procedur, może zapytać dyrekcję o sposób przygotowania placówki. Najlepiej robić to spokojnie i konkretnie, bez rozpowszechniania niepotwierdzonych informacji.
Źródło: polskieradio24.pl




