nastolatek siedzi przed laptopem i gra w grę
Seria ataków nastolatków prowadzi do pytania o to, skąd w nich brutalna motywacja. fot. Nicolás Flor/Unsplash

Kiedy nastolatki grożą atakami na szkoły i sięgają po noże, rodzice mają prawo się bać. Ale zamiast szukać winnych w grach komputerowych, muzyce i internecie, powinniśmy zadać sobie trudniejsze pytanie: czy naprawdę wiemy, w jakim świecie żyją nasze dzieci? Brutalne gry nie tłumaczą wszystkiego, a nastolatki pozostawione samym sobie mogą szukać wzorców i autorytetów tam, gdzie dorośli nawet nie zaglądają.

REKLAMA

Nastolatki z nożami doprowadziły do paniki w kraju

W ostatnich dniach w Polsce dochodzi do wielu niepokojących zdarzeń z udziałem nastolatków. Tylko w ciągu ostatniej doby zatrzymano kilkunastu młodych ludzi, którzy posiadali noże i inne niebezpieczne narzędzia. Część z nich publikowała w mediach społecznościowych nagrania, na których miała grozić atakami na szkoły w swojej okolicy.

Do tego dochodzą rzeczywiste ataki z użyciem noży na terenie placówek oświatowych. Głośne przypadki z Ostrołęki, gdzie 19-latek zaatakował uczniów i nauczycieli, oraz Leszczydołu-Nowin pod Wyszkowem, gdzie 15-latek zaatakował pracowników szkoły, budzą zrozumiały strach o bezpieczeństwo dzieci.

Takie sytuacje prowadzą nie tylko do pytań o zdrowie i życie uczniów czy pracowników szkół, lecz także o to, co skłania młodych ludzi do podejmowania tak niebezpiecznych działań. W takich momentach wszyscy nagle stają się specjalistami od młodzieży, wychowania i psychologii.

W sieci pojawiają się kolejne teorie, a odpowiedzialnością za agresję nastolatków obarcza się gry komputerowe, muzykę czy określone subkultury. Wskazanie winnego jest łatwe. Znacznie trudniej przyjrzeć się temu, jak naprawdę wygląda codzienność młodych ludzi i kto pomaga im odróżniać dobro od zła.

Na Facebooku pojawił się nawet wpis, opublikowany na koncie, którego wiarygodność budzi wątpliwości. Może to być tzw. trolling, prowokacja, co nie zmienia faktu, że wywołał falę prawdziwych komentarzy.

Pojawił się tam post z listą konkretnych gier komputerowych i konsolowych, które rzekomo mogą prowadzić do podobnych zachowań. W komentarzach wiele osób zaznaczyło, że niektóre z nich zupełnie nie są brutalne, a inni podkreślali, że same w sobie gry nie są problemem.

Rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana. Treści, z którymi młodzież styka się w internecie i poza nim, mogą wpływać na jej postawy. Nie oznacza to jednak, że za agresję należy automatycznie obwiniać same gry, nawet te zawierające brutalne sceny.

To nie same brutalne gry są problemem

Co więcej, istnieją badania naukowe, które podważają prostą zależność między graniem w brutalne gry a agresywnym zachowaniem. W badaniu opublikowanym w 2019 roku w czasopiśmie "Royal Society Open Science" naukowcy z Uniwersytetu Oksfordzkiego i Uniwersytetu w Cardiff przeanalizowali dane 1004 brytyjskich nastolatków w wieku 14-15 lat oraz ich opiekunów.

Uwzględnili informacje o graniu w gry zawierające przemoc, a następnie zestawili je z oceną agresywnych zachowań młodych ludzi dokonaną przez rodziców. Nie znaleźli dowodów na związek między graniem w brutalne produkcje a większą agresywnością nastolatków. Nie potwierdzili również, że istnieje określony próg kontaktu z takimi grami, po którego przekroczeniu agresja wzrasta.

Podobne wnioski można stwierdzić na podstawie metaanalizy badań opublikowanej w 2020 roku. Jej autorzy przeanalizowali 28 niezależnych prób obejmujących około 21 tys. młodych osób. W analizach związek między graniem w brutalne gry a późniejszą agresją nie różnił się statystycznie od zera.

Nie oznacza to, że udowodniono całkowity brak jakiegokolwiek wpływu gier na każdego gracza. To pokazuje jednak, że nie można na ich podstawie automatycznie wyjaśniać agresywnych zachowań nastolatków.

Jeśli więc nie można wszystkiego sprowadzić do gier komputerowych, warto przyjrzeć się szerszemu kontekstowi, w jakim dorastają młodzi ludzie. Znaczenie mogą mieć relacje rodzinne, doświadczenia przemocy, kontakty rówieśnicze, poczucie odrzucenia czy treści, z którymi nastolatki stykają się w internecie. Żaden z tych czynników sam w sobie nie pozwala jednak przewidzieć, że konkretna osoba dopuści się przemocy.

Nie zostawiajcie nastolatków samych sobie

Nie chodzi o to, by obarczać rodziców odpowiedzialnością za każdy czyn ich dziecka, a tym bardziej sugerować, że znamy przyczyny konkretnych ataków bez odpowiednich ustaleń. Chodzi o szerszy problem: o to, jak często dorośli oddają internetowi i rówieśnikom rolę wychowawców, a sami zakładają, że ich dziecko poradzi sobie ze wszystkim bez wsparcia.

Zamiast skupić się na wychowywaniu i rozmowie, rodzice czasami są zdania, że 14-latek ma już swój świat i oni nie mają prawa (a czasami z wygody wolą odpuścić) ingerować w jego zainteresowania, relacje itp. Wielu rodziców przestaje interesować się internetowym życiem dzieci, gdy te osiągają wiek nastoletni. Nie pytamy już tak często, w co grają, z kim rozmawiają, do jakich grup należą i jakie treści oglądają.

Nie znamy ich internetowych znajomych, nie wiemy, co dzieje się na czatach głosowych, i nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że za pozornie niewinną rozrywką może kryć się zupełnie inny świat. W ten sposób młodzi ludzie zaczynają wychowywać się sami, a ich poglądy i sposób postrzegania świata kształtują nie tylko rodzina i szkoła, lecz także przypadkowi użytkownicy internetu.

To właśnie w sieci nastolatki mogą spotkać osoby, które wykorzystują ich niedojrzałość, manipulują nimi, oswajają je z przemocowym językiem albo przekonują, że groźby i poniżanie innych są czymś normalnym. Nie oznacza to, że każdy młody człowiek uczestniczący w internetowych społecznościach jest narażony na taki sam wpływ.

Oznacza jednak, że pozostawianie go bez wsparcia i zainteresowania nie jest dobrym sposobem na zapewnienie mu bezpieczeństwa. Dorastanie nie sprawia przecież, że młody człowiek automatycznie zyskuje odporność na presję rówieśniczą, manipulację czy przemoc słowną.

Jest jeszcze jedna kwestia, o której w gorących dyskusjach łatwo zapomnieć: wiele brutalnych gier ma kategorię wiekową PEGI 18. To jasny sygnał, że produkcja jest przeznaczona dla dorosłych, a nie dla uczniów podstawówki. J

eśli dziecko gra w taką grę, warto zastanowić się, w jaki sposób uzyskało do niej dostęp i dlaczego nikt wcześniej nie zwrócił na to uwagi. Klasyfikacja wiekowa jest ważną wskazówką dla rodziców, którzy powinni świadomie decydować o tym, z jakimi treściami zapoznają swoje dzieci.

Nie chodzi o śledzenie każdego ruchu dziecka ani kontrolowanie każdej rozmowy. Chodzi o obecność dorosłego, zainteresowanie i gotowość do reagowania, gdy dzieje się coś niepokojącego. Samo kupienie dziecku komputera, konsoli czy telefonu i założenie, że poradzi sobie ze wszystkim bez wsparcia, nie jest przygotowaniem go do bezpiecznego korzystania z internetu. Nie rozwiążemy problemu przemocy, twierdząc, że to skutki tego, że dzieciaki grają w brutalne gry...