nauczyciel i uczniowie w klasie na lekcji
Nauczyciele, rodzice i uczniowie czują się niespokojni po atakach w szkołach na Mazowszu. fot. Unsplash

Szkoła miała być jednym z najbezpieczniejszych miejsc dla dziecka, a dziś rodzice coraz częściej zastanawiają się, czy rzeczywiście tak jest. W ciągu dwóch dni na Mazowszu doszło do ataku w szkole w Ostrołęce, śmierci pracownicy placówki pod Wyszkowem i zatrzymania 17-latka, przy którym znaleziono noże. To nie jest moment na wzruszenie ramionami i czekanie na kolejny dramat – bezpieczeństwo dzieci wymaga działania, zanim wydarzy się tragedia.

REKLAMA

Nie można czekać na kolejną tragedię

Dwa niepokojące zdarzenia w szkołach na Mazowszu w ciągu zaledwie dwóch dni. Atak w Ostrołęce w środę 7 października i śmierć pracownicy szkoły po ataku 8 października w miejscowości Leszczydół-Nowiny pod Wyszkowem sprawiły, że pytanie o bezpieczeństwo uczniów i nauczycieli nabrało zupełnie innego znaczenia. "Akcja Uczniowska" apeluje, by nie czekać na kolejną tragedię i zacząć działać wcześniej.

W środę, 7 października, w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-letni uczeń zaatakował osoby przebywające na terenie szkoły ostrym narzędziem. Rannych zostało kilka osób, w tym uczniowie i pracownicy placówki. Napastnik został zatrzymany, a szkoła zamknięta.

Następnego dnia rano doszło do kolejnego dramatycznego zdarzenia. W szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem 15-letni były uczeń zaatakował pracowników placówki. Ranne zostały trzy osoby. 37-letniej woźnej, mimo prowadzonej reanimacji, nie udało się uratować.

To nie koniec niepokojących informacji. W Sierpcu policja zatrzymała 17-latka, który miał zapowiadać, że zrobi coś niebezpiecznego i skrzywdzi inną osobę. Przy nastolatku znaleziono dwa noże. Tym razem dzięki informacji przekazanej przez szkolne środowisko policja zareagowała, zanim doszło do ataku.

Nie ma informacji, które wskazywałyby, że te trzy sprawy są ze sobą powiązane. Każde zdarzenie jest wyjaśniane osobno. Wszystkie pokazują jednak, jak ważna jest szybka reakcja na sygnały ostrzegawcze.

Rodzice boją się o dzieci. Szkoły muszą być gotowe

Po takich wydarzeniach trudno oczekiwać, żeby rodzice nie czuli niepokoju o bezpieczeństwo swoich dzieci. Czy moje dziecko wie, co zrobić, gdy w szkole pojawi się zagrożenie? Czy nauczyciel będzie wiedział, jak zareagować? Czy uczeń potraktuje poważnie groźby kolegi, zamiast uznać je za głupi żart?

Właśnie na potrzebę przygotowania dzieci do takich sytuacji zwraca uwagę "Akcja Uczniowska". Organizacja przekonuje, że uczniowie powinni wiedzieć nie tylko, jak zachować się podczas ewakuacji, ale również co zrobić w przypadku przemocy, zagrożenia bezpieczeństwa czy poważnego kryzysu psychicznego rówieśnika.

Chodzi o prostą, praktyczną wiedzę: jak rozpoznać zagrożenie, do kogo się zgłosić i kiedy trzeba natychmiast wezwać pomoc. Przypadek z Sierpca pokazuje, że przekazanie dorosłym niepokojącej informacji może mieć ogromne znaczenie.

Akcja Uczniowska: trzeba patrzeć także na internet

Organizacja zwraca przy tym uwagę na jeszcze jeden problem – środowisko w mediach społecznościowych, w którym młodzi ludzie spędzają coraz więcej czasu. Zdaniem organizacji nie można rozmawiać o bezpieczeństwie dzieci wyłącznie przez pryzmat domu i szkoły.

Media społecznościowe, komunikatory, gry, czaty i zamknięte grupy dla nastolatków tworzą jeden ogromny cyfrowy ekosystem. Młody człowiek może trafić w nim na brutalne materiały, mowę nienawiści, treści popierające przemoc czy społeczności, w których radykalne zachowania są przedstawiane jako atrakcyjne.

Akcja Uczniowska zwraca uwagę na działanie algorytmów rekomendacji. Ich zadaniem jest przede wszystkim utrzymanie uwagi użytkownika. Problem może pojawić się wtedy, gdy młody odbiorca po jednej mocnej treści zaczyna dostawać kolejne, coraz bardziej skrajne.

Nie oznacza to oczywiście, że internet jest przyczyną konkretnych ataków w Ostrołęce czy pod Wyszkowem, choć takie przypuszczenia również mają być sprawdzane. Na tym etapie nie ma podstaw, by tak twierdzić. Organizacja wskazuje jednak, że bezpieczeństwo dzieci w sieci powinno być traktowane jako element szerszej polityki bezpieczeństwa.

Akcja Uczniowska apeluje o ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych dla osób poniżej 15. roku życia (o czym wspominano już w styczniu 2026).Wskazuje się również potrzebę objęcia ochroną nie tylko mediów społecznościowych, ale również gier, komunikatorów i zamkniętych społeczności.

Jednocześnie sama regulacja internetu nie wystarczy. Potrzebna jest edukacja dotycząca bezpieczeństwa cyfrowego, manipulacji i dezinformacji, a także realny dostęp uczniów do pomocy psychologicznej.

Bo wydarzenia z ostatnich dwóch dni pokazują coś jeszcze: bezpieczeństwo w szkole nie może oznaczać wyłącznie reagowania po tragedii. Dzieci muszą wiedzieć, jak zachować się przed nią – a dorośli muszą nauczyć się dostrzegać sygnały, które mogą ją poprzedzać.

Dla rodziców to nie są tylko kolejne wiadomości w internecie. To szkoła, do której rano wysyłają własne dziecko, i bardzo konkretna potrzeba, by po zamknięciu za nim drzwi mieć pewność, że jest tam bezpieczne i wróci do domu bez uszczerbku na zdrowiu z powodu mrożących krew w żyłach wydarzeniach.

Źródło: materiały prasowe "Akcja Uczniowska", TVP Info, Mazowiecka Policja