
Nauczyciele nie zamierzają rezygnować z walki o wyższe wynagrodzenia i zapowiadają kolejne protesty. ZNP ma już plan działań, który obejmuje kolejne miesiące, a pedagodzy nie wykluczają także strajku jesienią lub zimą. Kością niezgody pozostaje m.in. brak deklaracji MEN w sprawie powiązania pensji nauczycieli ze średnią krajową.
Nauczyciele planują protesty długofalowo
Nauczyciele są oburzeni tym, jak Ministerstwo Edukacji Narodowej lekceważy ich apele. Środowisko nauczycielskie od czasu, gdy w 2023 roku do władzy doszła obecna koalicja, stara się rozmawiać z resortem edukacji o tym, jak poprawić warunki zatrudnienia pedagogów.
MEN obiecał nauczycielom powiązanie ich pensji ze wskaźnikiem gospodarczym, czyli średnim wynagrodzeniem w naszym kraju. Niestety, kilka dni temu Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy budżetowej na rok 2027 i nie ma tam uwzględnionych zasad, które sprawią, że pedagodzy sukcesywnie będą dostawali podwyżki.
Jak zapowiedział Związek Nauczycielstwa Polskiego, pedagodzy zamierzają protestować – już 31 sierpnia przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów odbył się protest. Manifest niewiele zmienił, więc związkowcy zapowiadają dalsze kroki – nie ukrywają, że sytuacja może zakończyć się strajkiem nauczycieli, który odbędzie się jesienią lub zimą.
Prezes ZNP Sławomir Broniarz podczas rozmowy z radiem RMF FM przyznał, że środowisko nauczycielskie nie poprzestanie na proteście, który miał miejsce ostatniego dnia sierpnia 2026. Wtedy starano się o pilne uchwalenie inicjatywy "Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli", która zakłada wspomniane powiązanie płac ze tzw. średnią krajową. Rząd na przyszły rok zapowiedział, że w budżecie zagospodarowano pieniądze na 3-procentowe podwyżki pensji, natomiast nauczyciele walczą o 15 proc. podwyżki.
Dziś wiemy, że na chwilę obecną MEN nie planuje tak dużych podwyżek, ale milczy też na temat powiązania pensji ze średnim wynagrodzeniem. Broniarz, zapytany o plany dotyczące strajku, powiedział: "W tej chwili nie ma klimatu do tego, aby taką radykalną, maksymalnie radykalną formę protestu stosować".
I dodał: "Nie tylko dlatego, że nauczyciele dopiero wchodzą w ten rok szkolny i zastanawiają się, jak on będzie wyglądał, ale także dlatego, że nie ma takich przesłanek, które uwidoczniły się i ujawniły się w roku 2019".
Zobacz także
MEN milczy o powiązaniu pensji ze średnią krajową
Związek wg prezesa ma już przygotowane plany na kolejne działania związane z protestami środowiska nauczycielskiego. "Scenariusz naszych działań jest rozpisany mniej więcej do wiosny 2027 r., dlatego że to będzie także okazja do zweryfikowania planów rządzących w kontekście nadchodzących wyborów i czy uznają, że edukacja jest najważniejszą dziedziną życia społecznego".
Pedagodzy nie wykluczają, że dalsze działania protestacyjne będą trwały jeszcze dłużej i będą korzystali z wszelkich możliwych form zapisanych w ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych.
Co prawda postulaty zapisane przez pedagogów zostały odebrane przez MEN. Nauczyciele rozmawiali też m.in. z Barbarą Nowacką o tym, że "edukacja nie może być zakładnikiem budżetu".
Na chwilę obecną ZNP przyznaje, że nie udało się dojść do porozumienia, a jego cierpliwość już się skończyła. Dziś nauczyciele chcą jasnej deklaracji, kiedy pensje będą powiązane ze średnią krajową, a podwyżki na przyszły rok zostaną ustalone na wyższym poziomie. Broniarz dodał, że jeśli teraz zaprzestaną działań, rząd będzie miał poczucie, że środowisko odpuściło i straciło nadzieję.
Źródło: samorzad.pap.pl, rmf24.pl




