koszty studiów
Studia bezpłatne wcale nie oznaczają ponoszenia kosztów. pexel.com

Studia na publicznej uczelni mogą być bezpłatne, ale to wcale nie oznacza, że rodzice nie muszą szykować portfela. Jeśli dziecko wyjeżdża do innego miasta, przez pięć lat jego utrzymanie może pochłonąć od około 150 do ponad 200 tys. zł. Najdroższa okazuje się Warszawa, ale nawet w tańszych miastach miesięczny budżet studenta idzie już w tysiące.

REKLAMA

Jeszcze niedawno rodzice martwili się kosztami wyprawki szkolnej, korepetycji czy studniówki. Potem przychodzi matura, rekrutacja na studia i – jeśli dziecko wybierze uczelnię daleko od rodzinnego domu – zaczyna się zupełnie inna finansowa historia.

Nawet jeśli student dostanie się na bezpłatne studia stacjonarne na publicznej uczelni, będzie musiał jeszcze gdzieś mieszkać, coś jeść, dojeżdżać na zajęcia, kupować potrzebne rzeczy i po prostu mieć za co żyć. Kiedy zsumujemy te wszystkie wydatki, kwota może robić wrażenie.

Ponad 200 tys. zł za pięć lat studiów

Z szacunków firmy Mzuri przywołanych przez Strefę Edukacji wynika, że pięcioletnie utrzymanie studenta mieszkającego poza rodzinnym domem może kosztować obecnie od około 150 do ponad 200 tys. zł.

Najdrożej wypada Warszawa. W przygotowanym modelu miesięczne koszty życia studenta w stolicy wyniosły około 3,7 tys. zł, co przez pięć lat daje ponad 200 tys. zł.

Na drugim końcu zestawienia znalazł się Lublin – niespełna 2,8 tys. zł miesięcznie i około 150 tys. zł w ciągu pięciu lat. Podobnie wypadają Łódź i Katowice, gdzie pięcioletni koszt oszacowano na około 154 tys. zł.

W Gdańsku rodzina musi liczyć się z wydatkiem zbliżonym do 183 tys. zł, we Wrocławiu i Krakowie – nieco przekraczającym 170 tys. zł, a w Poznaniu – prawie 160 tys. zł.

Różnica między studiowaniem w Warszawie i Lublinie może więc w ciągu pięciu lat przekroczyć 50 tys. zł.

Oczywiście są to szacunki. Jeden student zamieszka w akademiku i będzie gotował, inny wynajmie kawalerkę i większość posiłków będzie jadł na mieście. Skala wydatków może być więc bardzo różna.

Najwięcej pochłania dach nad głową

Największą pozycją w studenckim budżecie pozostaje zakwaterowanie. Potwierdzają to także inne dane. Z raportu "Portfel Studenta 2025" Warszawskiego Instytutu Bankowości i Związku Banków Polskich wynikało, że modelowe miesięczne wydatki studenta wynosiły 3979,22 zł. Po odjęciu uwzględnionego w tej symulacji czesnego było to 3419,22 zł miesięcznie.

Ogromne znaczenie ma jednak to, gdzie dokładnie student mieszka. Badanie Centrum AMRON dotyczące roku akademickiego 2024/25 pokazało, że średnio za samodzielny pokój w akademiku uczelnianym studenci płacili 808 zł miesięcznie, za pokój na prywatnym rynku 1265 zł, a za samodzielny pokój w prywatnym akademiku – 1858 zł. Wynajem całego mieszkania lub domu na wyłączność kosztował przeciętnie 2134 zł.

Bezpłatne studia nie oznaczają bezpłatnego studiowania

I chyba właśnie to najlepiej pokazują te liczby. Rodzic maturzysty może usłyszeć: "Dostałem się na bezpłatne studia" i rzeczywiście nie płacić ani złotówki czesnegom, jeśli studiuje w swoim mieście. Inaczej sytuacja wygląda, gdy wyjeżdża.

Do mieszkania dochodzą jedzenie, komunikacja, telefon, ubrania, środki higieniczne, materiały potrzebne na uczelnię, wyjścia ze znajomymi czy podróże do rodzinnego domu. Przez pięć lat nawet stosunkowo niewielkie miesięczne kwoty zamieniają się w dziesiątki tysięcy złotych.

Oczywiście nie oznacza to również, że całe 150 czy 200 tys. zł muszą wyłożyć rodzice. Wielu studentów pracuje, korzysta ze stypendiów albo pokrywa część swoich wydatków samodzielnie. Wyliczenie dobrze jednak pokazuje realną wartość utrzymania młodego człowieka studiującego poza domem.

Źródło: Strefa Edukacji/i.pl, Związek Banków Polskich – "Portfel Studenta 2025", Centrum AMRON – "Studenci na rynku nieruchomości 2025".