
Rekrutacja na studia w Polsce w 2026 roku zapowiada się wyjątkowo intensywnie z powodu dużego wzrostu liczby maturzystów, w tym roczników objętych dawną reformą "sześciolatków". Według danych "Gazety Wyborczej", liczba zdających maturę może wzrosnąć z 256 tys. do nawet 386 tys. osób. Uczelnie przygotowują się na większą konkurencję, szczególnie na kierunkach takich jak medycyna, prawo i biotechnologia.
Rekordowa liczba maturzystów w Polsce
Trwa nabór na publiczne uczelnie w Polsce, a szkoły wyższe przygotowują się na wyjątkowo dużą liczbę kandydatów. Powodem jest wzrost liczby maturzystów, który ma być widoczny szczególnie w 2026 roku.
Według danych przytaczanych przez "Gazetę Wyborczą", w ubiegłym roku maturę zdawało około 256 tys. osób, a w 2026 roku może to być już nawet 345 tys. uczniów. Prognozy wskazują, że rok później liczba ta może wzrosnąć do około 386 tys. osób.
Jak opisuje "GW", obecna sytuacja to efekt tzw. reformy "sześciolatków", która zmieniła strukturę roczników szkolnych.
Dziennik przypomina, że we wrześniu 2014 roku do szkół podstawowych poszły dzieci siedmioletnie (urodzone w 2007 r.) oraz część sześciolatków z rocznika 2008. Rok później sytuacja się powtórzyła.
W 2015 roku reforma została odwołana przez rząd PiS, co sprawiło, że obecnie na studia trafia większa liczba uczniów z "podwójnych roczników".
Większa konkurencja na popularnych kierunkach
Według Wojciecha Dąbrówki, rzecznika Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP), większa liczba kandydatów przełoży się na silniejszą konkurencję na najbardziej obleganych kierunkach.
Jak podkreślił:
"Dotyczy to m.in. kierunków medycznych, weterynarii, biotechnologii czy prawa, gdzie liczba kandydatów znacząco przewyższa liczbę miejsc".
Oznacza to, że walka o indeks na tych kierunkach może być jeszcze trudniejsza niż w poprzednich latach.
KRASP wskazuje, że większa liczba kandydatów może oznaczać także wyższe progi punktowe na najbardziej popularnych kierunkach. Jednak – jak zaznacza Dąbrówka – nie jest to regułą, ponieważ wszystko zależy od wyników matur.
Dodatkowym wyzwaniem dla uczelni ma być rosnąca liczba osób składających dokumenty na kilka kierunków jednocześnie.
Jak zauważył rzecznik KRASP: "Przy większej liczbie kandydatów rośnie skala aplikowania na wiele kierunków i uczelni jednocześnie, co może zwiększać rotację po ogłoszeniu wyników oraz skalę rezygnacji ze studiów na wczesnym etapie".
Medycyna pod szczególnym nadzorem
Szczególnie duże zainteresowanie dotyczy kierunków lekarskich. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", limity przyjęć ustala obecnie Ministerstwo Zdrowia.
Według zapowiedzi, liczba miejsc na kierunku lekarskim ma utrzymać się na poziomie zbliżonym do poprzedniego roku i wynieść około 10 249 miejsc.
To oznacza, że konkurencja o indeks na studiach medycznych pozostanie bardzo wysoka.
Zobacz także
Źródło: PAP


