sześciolatek wychowywany w akademiku
Czy akademik to dobre miejsce na wychowanie dziecka? pexel.com

Kiedy mówi, że razem z 6-letnim synem mieszka w akademiku, ludzie wyobrażają sobie imprezy do rana, tłumy studentów i warunki, które niekoniecznie kojarzą się z wychowywaniem dziecka. Rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej. Grace D'Amato przekonuje, że jej syn zyskał tam coś, czego wcześniej nie miał – życie w małej społeczności.

REKLAMA

Akademik raczej nie znajduje się wysoko na liście miejsc, w których wyobrażamy sobie życie z kilkuletnim dzieckiem. Mały pokój, wspólne przestrzenie, studenci i niekończące się imprezy – takie skojarzenia nasuwają się jako pierwsze.

Grace D'Amato dobrze o tym wie. Sama wychowuje 6-letniego syna Matteo właśnie na terenie kampusu. Gdy pokazuje ich codzienność w mediach społecznościowych, regularnie pojawiają się pytania, dlaczego zdecydowała się wychowywać dziecko w "takim miejscu". Nie brakuje też krytyki. Tyle że ich "akademik" ma niewiele wspólnego z tym, co wyobraża sobie większość komentujących.

Akademik dla mam i dzieci

Grace studiuje i mieszka z synem na kampusie dzięki Single Parent Scholar Program. To program przeznaczony dla samotnych rodziców, którzy chcą zdobyć wykształcenie, jednocześnie wychowując dzieci.

"To nie jest grupa studentów, którzy zabierają swoje dzieci w imprezowe środowisko" – tłumaczy Grace w rozmowie z People. Jak podkreśla, jest to społeczność stworzona specjalnie po to, by rodzice i dzieci mogli razem mieszkać, uczyć się i rozwijać.

Na tym samym piętrze co Grace i Matteo mieszkają jeszcze dwie mamy ze swoimi dziećmi. I zamiast studenckich imprez ich popołudnia wyglądają zaskakująco... rodzinnie.

Dzieci biegają między pokojami, wspólnie bawią się w przeznaczonej dla nich przestrzeni, a mamy przygotowują kolacje. Często jedzą wszyscy razem. Jedna osoba gotuje, pozostałe pomagają później posprzątać.

"Traktują się jak rodzeństwo"

Dla 6-letniego Matteo taka codzienność nie jest niczym niezwykłym. Chłopiec rozpoczął właśnie pierwszą klasę, a jego mama ostatni rok studiów. Rano jedzą razem śniadanie, a Grace odprowadza syna na autobus szkolny. Swój plan zajęć i pracę układa pod jego szkolny rozkład. Jeśli sytuacja tego wymaga, zdarza jej się nawet zabrać syna ze sobą na zajęcia.

Po powrocie dzieci szybko odnajdują się na swoim piętrze. Grace mówi, że są ze sobą tak blisko, że przestały postrzegać siebie wyłącznie jako kolegów. "Traktują się jak rodzeństwo" – opowiada.

Podobna więź powstała też między mamami. Kobiety dzielą się obowiązkami, pomagają sobie i w razie potrzeby przejmują na chwilę opiekę nad dziećmi. Grace żartuje nawet, że jako samotna mama szczególnie docenia moment, w którym dzięki tej pomocy może po prostu... uciąć sobie drzemkę.

Za mieszkanie nie musi płacić

Program daje jej jeszcze jedną ogromną korzyść. Zakwaterowanie jest bezpłatne dla osób studiujących w pełnym wymiarze i spełniających wymagania programu. Rodziny mogą również mieszkać na kampusie latem, kiedy zwykłe akademiki studenckie są zamykane.

Dla samotnej mamy kończącej studia oznacza to nie tylko dach nad głową, ale także finansową stabilność i wsparcie, którego często brakuje rodzicom wychowującym dzieci w pojedynkę.

Oczywiście są też minusy. Grace mieszka około 3,5 godziny drogi od swoich rodziców. Mówi jednak, że dzięki życiu na kampusie zyskała dwie najlepsze przyjaciółki i troje "bonusowych dzieci". Jej syn z kolei – jak sama to określa – troje "rodzeństwa" i dwie "bonusowe mamy".

Dla niego to po prostu dom

Największa różnica między tym, jak na ich życie patrzą internauci, a jak widzi je 6-letni Matteo, sprowadza się chyba do jednego słowa: akademik.

Dorośli słyszą je i natychmiast uruchamiają cały zestaw skojarzeń. Dzieci mieszkające na kampusie nie widzą jednak wielkiej różnicy między swoim miejscem zamieszkania a zwykłym domem czy mieszkaniem. Mają tu swoich przyjaciół, ulubione osoby, wspólne posiłki i miejsca do zabawy. "Dla nich po prostu tak wygląda dom" – mówi Grace.

Źródło: people.com