udawane USG straszące dziecko
Rodzice wykonują dzieciom i pokazują robaki w brzuchu. materiał wygenerowany przez AI

Rodzic przykłada do brzucha dziecka... myszkę komputerową, a na ekranie pojawiają się wijące robaki. "To od słodyczy" – słyszy kilkulatek. Internetowy trend ma być sprytnym sposobem na ograniczenie cukru w diecie dzieci. Lekarze ostrzegają jednak, że taki "niewinny żart" może przynieść więcej szkody niż pożytku.

REKLAMA

Rodzice potrafią wykazać się ogromną kreatywnością, kiedy chcą przekonać dziecko do czegoś, na co nie ma najmniejszej ochoty. Czasem jednak granica między sprytnym rodzicielskim sposobem a zwyczajnym straszeniem staje się bardzo cienka.

Dobrym przykładem takiego zjawiska jest trend, który od pewnego czasu krąży w mediach społecznościowych. Jego bohaterami są małe dzieci, komputer, myszka i... robaki.

"Zobacz, co masz w brzuchu"

Schemat nagrań jest podobny. Rodzic przekonuje dziecko, że wykona mu badanie USG brzucha. Rolę głowicy aparatu pełni jednak zwykła myszka komputerowa, którą dorosły przesuwa po ciele kilkulatka.

Na monitorze pojawia się przygotowany wcześniej obraz przedstawiający robaki znajdujące się rzekomo wewnątrz brzucha dziecka. Rodzic tłumaczy, że pojawiły się tam dlatego, że maluch jadł za dużo cukierków, czekolady czy innych słodyczy.

Cel tej "zabawy" jest oczywiście prosty. Ma to przestraszyć dziecko na tyle, żeby następnym razem dwa razy zastanowiło się, zanim poprosi o coś słodkiego.

Dla dorosłego mistyfikacja jest oczywista. Kilkuletnie dziecko nie musi jednak rozumieć, że ogląda komputerową sztuczkę. Zwłaszcza gdy osoba, której ufa, z pełną powagą przekonuje je, że w jego brzuchu naprawdę znajdują się robaki.

Lekarz sprzeciwia się takiemu straszeniu

Do popularnego trendu odniósł się lek. Sebastian Rząsa, radiolog i ultrasonografista. Specjalista zwraca uwagę na coś, o czym łatwo zapomnieć, oglądając podobne nagrania w internecie. Dla małego dziecka to, co widzi na ekranie, może być całkowicie prawdziwe.

"Straszenie dziecka 'robakami od słodyczy' może wydawać się niewinnym żartem. Ale dla małego dziecka to, co widzi na ekranie, może być całkiem prawdziwe" – zauważa lekarz.

Problem nie sprowadza się więc wyłącznie do tego, że rodzic przez chwilę oszukuje dziecko. Rząsa zwraca uwagę, że taka zabawa może sprawić, że maluch zacznie kojarzyć badanie, lekarza czy to, co dzieje się w jego własnym ciele, z czymś niepokojącym.

"Chcesz ograniczyć dziecku cukier? Są na to znacznie lepsze sposoby niż strach i medyczna dezinformacja" – podkreśla specjalista.

Słodycze nie powodują "robaków w brzuchu"

Jest jeszcze jeden ważny wymagający poruszenia problem – informacja przekazywana dziecku podczas takiego "badania" po prostu nie jest prawdziwa.

Jedzenie słodyczy samo w sobie nie powoduje zakażenia pasożytami jelitowymi. To, że dziecko zjada dużo cukru, nie oznacza więc, że w jego brzuchu pojawią się robaki.

Ograniczanie nadmiaru cukru w diecie dziecka oczywiście ma sens. Można jednak tłumaczyć mu, dlaczego nie warto jeść słodyczy bez ograniczeń, ustalać rodzinne zasady dotyczące słodkich przekąsek i samemu dawać dobry przykład.

Strach może zadziałać błyskawicznie. Przerażony kilkulatek rzeczywiście może przez jakiś czas nie poprosić o cukierka. Tyle że przy okazji może zapamiętać też coś zupełnie innego. To, że po zjedzeniu czekolady w jego brzuchu pojawiają się robaki to jedno, a drugie to fakt, że badanie USG może ujawnić coś przerażającego. A chyba nie o taką lekcję dotyczącą zdrowego odżywiania chodzi.

Źródło: Instagram, lek. Sebastian Rząsa