uczennice odrabiają lekcje przy stole
Plan lekcji z zajęciami na popołudnie jest podobno dobry dla zdrowia nastolatków. fot. Vitolda Klein/Unsplash

Dwuzmianowy plan lekcji potrafi mocno zirytować rodziców, szczególnie gdy dziecko spędza w szkole niemal cały dzień, a do domu wraca dopiero po południu. Okazuje się jednak, że późniejsze rozpoczynanie zajęć nie zawsze jest dla uczniów złe. Pediatra prof. Wojciech Feleszko zwraca uwagę, że w przypadku nastolatków może mieć nawet zaskakujący wpływ na zdrowie.

REKLAMA

Ostatnio w mediach społecznościowych wielu rodziców dzieliło się opiniami na temat skomplikowanych planów lekcji swoich dzieci. Udostępniali zdjęcia rozkładów zajęć, w których lekcje trwały od rana do późnego popołudnia albo takie, w których jednego dnia uczniowie zaczynali o 8:00, a kolejnego dopiero o 12:00.

Rodzice wściekli o plan lekcji z dwoma zmianami

Taki plan często wynika z dużej ilości materiału, który muszą zrealizować starsi uczniowie, albo z przepełnienia szkół. W efekcie młodsze klasy muszą uczyć się w dwóch zmianach – rano i po południu.

Rodzice przekonują, że popołudniowa zmiana jest niekorzystna nie tylko dla nich, ale również dla dzieci. Te często muszą spędzać w placówce niemal cały dzień, ponieważ przed lekcjami trafiają na wiele godzin do świetlicy. Kiedy w końcu zaczynają zajęcia, są już zmęczone. Po powrocie do domu nie mają siły na odrabianie lekcji, zajęcia dodatkowe czy zwykłą zabawę z rówieśnikami. To właśnie najczęściej pojawiający się argument rodziców przeciwnych dwuzmianowej organizacji nauki.

Głos w sprawie zasadności nauki na dwie zmiany zabrał również pediatra prof. Wojciech Feleszko. Na swoim profilu w mediach społecznościowych wyjaśnił, dlaczego dwuzmianowość w placówce edukacyjnej nie musi być rozwiązaniem złym, a w przypadku części uczniów może mieć nawet pozytywny wpływ na zdrowie.

Nastolatkom późniejsze lekcje służą

Pediatra zaznacza jednak, że nie mówi o małych dzieciach. Te rzeczywiście potrzebują większej opieki i często – nawet jeśli lekcje zaczynają po południu – od rana przebywają w szkole, np. w świetlicy. Feleszko zwraca natomiast uwagę na starszych uczniów, szczególnie nastolatków.

"Rodzice zwykle wolą, żeby dziecko chodziło do szkoły rano. Problem w tym, że bardzo wczesny start lekcji często kompletnie rozmija się z biologią nastolatka" – pisze profesor pod opublikowanym filmem.

Na nagraniu wyjaśnia, że około 11. roku życia u dzieci zaczyna się przesuwać pora wydzielania melatoniny. W efekcie zmienia się również rytm dobowy: nastolatek później robi się senny, a co za tym idzie, później również zasypia. Problem pojawia się wtedy, gdy rano musi wcześnie wstać do szkoły. W praktyce oznacza to po prostu krótszy sen.

Niedobór snu może negatywnie wpływać zarówno na zdrowie psychiczne i fizyczne, jak i na koncentrację oraz funkcjonowanie w ciągu dnia. Długotrwałe przemęczenie nie zawsze można też nadrobić jedną dłuższą nocą czy wcześniejszym położeniem się do łóżka. Jeśli dziecko przez cały tydzień musi wstawać bardzo wcześnie, jego naturalny rytm dobowy może być po prostu trudny do pogodzenia z planem lekcji.

"W jednym z badań porównano uczniów chodzących do szkoły od 7:00 i od 12:30. Obie grupy zasypiały o podobnej porze, ale uczniowie z porannej zmiany spali średnio aż o 1 godz. 45 min krócej. To właśnie oni nadrabiali sen w weekendy i mieli społeczny jet lag" – wyjaśnia prof. Feleszko.

To oczywiście nie oznacza, że popołudniowa zmiana jest idealnym rozwiązaniem dla wszystkich uczniów. W przypadku młodszych dzieci może oznaczać wielogodzinne przebywanie w szkole, a dla pracujących rodziców oznaczać spore problemy z organizacją dnia. Warto jednak pamiętać, że w dyskusji o planach lekcji łatwo sprowadzić temat wyłącznie do wygody dorosłych.

W przypadku nastolatków późniejsze rozpoczynanie zajęć może być natomiast bliższe ich biologicznemu rytmowi. Być może więc problemem nie jest sama druga zmiana, ale to, jak została zorganizowana.

Inaczej wygląda przecież sytuacja sześciolatka, który od rana siedzi w świetlicy, czekając na lekcje, a inaczej nastolatka, który może rano dłużej pospać i przyjść do szkoły wtedy, gdy jego organizm jest już naprawdę gotowy do nauki. Dlatego zanim uznamy każdy plan z lekcjami rozpoczynającymi się w południe za szkolną patologię, warto spojrzeć na niego również z perspektywy biologii ucznia.