
Od września 2026 roku edukacja zdrowotna jest obowiązkowym przedmiotem w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. Nauczyciele otrzymali nie tylko nowy podręcznik, ale również asystenta AI, który ma ułatwić im korzystanie z blisko 900 stron materiałów. Czy zamiast dodatkowego narzędzia nie można było od razu przygotować treści lepiej dopasowanych do szkolnych realiów?
Edukacja zdrowotna dla wszystkich w 2026
We wrześniu 2025 roku do szkół podstawowych i ponadpodstawowych po raz pierwszy trafiła edukacja zdrowotna. Przedmiot jeszcze przed jego wprowadzeniem stał się kontrowersyjny. Zastąpił wychowanie do życia w rodzinie, którego program był już w dużej mierze nieprzystosowany do współczesnych realiów oraz problemów zdrowotnych, z jakimi mierzą się dziś uczniowie.
Edukacja zdrowotna w zeszłym roku była bojkotowana, bo mimo że nie była obowiązkowa, podobnie jak wcześniej WDŻ, środowiska kościelne i prawicowe zarzucały jej wprowadzanie do szkół ideologii. Obecnej władzy, która wprowadziła przedmiot, zarzucano, że sek****alizuje dzieci i młodzież, narzuca im światopogląd itp.
Później problemem okazało się również to, że pedagodzy i eksperci z różnych dziedzin, którzy mieli prowadzić przedmiot, przeszli jedynie kursy dotyczące nowego przedmiotu. Od września 2026 roku edukacja zdrowotna jest obowiązkowa. Ministerstwo Edukacji Narodowej zdecydowało się na takie rozwiązanie, argumentując, że dzisiejsi uczniowie powinni mieć wiedzę dotyczącą szeroko pojętego zdrowia, a na przyrodzie i biologii nie zawsze jest przestrzeń na każdą tematykę z tym związaną.
W tym roku resort edukacji postanowił lepiej przygotować placówki do prowadzenia przedmiotu. Oprócz obowiązkowej edukacji zdrowotnej uczniowie otrzymali informację, że moduł związany ze zdrowiem intymnym jest nieobowiązkowy. Nauczyciele natomiast dostali możliwość dodatkowego wsparcia w prowadzeniu zajęć.
Pierwszy podręcznik do nauki edukacji zdrowotnej przygotował zespół z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, a teraz ci sami eksperci podjęli się wsparcia nauczycieli. Stworzyli specjalne narzędzie oparte na sztucznej inteligencji, które ma pomagać pedagogom szybciej docierać do potrzebnej wiedzy – głównie tej, która zawarta jest w podręczniku.
Asystent AI dla nauczycieli EZ
Pedagodzy mogą już bezpłatnie korzystać z pomocy asystenta dostępnego w narzędziu. System bazuje na AI, dzięki czemu można w formie rozmowy ustalać z nim, gdzie znajdują się potrzebne na zajęcia treści.
"Punktem wyjścia nie było dla nas stworzenie kolejnego ogólnego chatbota, tylko rozwiązanie konkretnego problemu nauczyciela. Mamy blisko 900 stron wartościowej wiedzy przygotowanej przez ekspertów UMW, ale w codziennej pracy często potrzebna jest jedna konkretna odpowiedź i potrzebna jest szybko" – powiedział Polskiej Agencji Prasowej jeden z twórców narzędzia.
Dodał, że podręcznik ma fragmenty, które są napisane specjalistycznym językiem medycznym, a narzędzie ma pedagogom ułatwić porzełożenie tych treści na szkolną praktykę.
"Nauczyciele mierzą się dziś z pytaniami uczniów i ogromną liczbą, często sprzecznych, informacji o zdrowiu, dlatego chcieliśmy dać im materiał, który pomaga oddzielić wiedzę opartą na dowodach od medycznych fake newsów" – powiedziała dr Jolanta Grzebieluch, współredaktorka podręcznika.
Od października na UM we Wrocławiu ruszy też kolejna tura studiów podyplomowych, po których nauczyciele mogą uczyć edukacji zdrowotnej. W zeszłym roku kierunek ukończyło już 56 pedagogów, a w tym roku będzie kolejnych 65.
Zobacz także
Można było stworzyć to prościej od podstaw
Edukacja zdrowotna prowadzona jest obowiązkowo w klasach IV-VIII oraz szkołach ponadpodstawowych w wymiarze jednej godziny tygodniowo. Przedmiot jest obowiązkowy, z wyłączeniem modułu dotyczącego zdrowia sek****lnego.
Sam pomysł stworzenia narzędzia opartego na AI, które ma pomagać nauczycielom korzystać z podręcznika, wydaje się zresztą bardzo znamienny dla naszych czasów. Sztuczna inteligencja coraz częściej ma ułatwiać nam dostęp do informacji, porządkować je i przekładać specjalistyczną wiedzę na praktykę.
Trudno jednak nie zadać przy tej okazji prostego pytania: skoro wiadomo, że nauczyciele potrzebują przede wszystkim konkretnych, przystępnych i możliwych do wykorzystania podczas lekcji treści, czy nie łatwiej byłoby od razu stworzyć podręcznik dopasowany do realiów szkolnych?
Zamiast budować kolejne narzędzie, które pomoże pedagogom odnaleźć i "przetłumaczyć" informacje z blisko 900 stron, można było przecież spróbować napisać te treści od początku w taki sposób, by nauczyciel nie potrzebował do ich zrozumienia dodatkowego asystenta.
Źródło: samorząd.pap.pl, umw.edu.pl




