młody chłopak
Edukacja zdrowotna już obowiązkowa, ale zdrowie s***ualne po macoszemu. Rodzice powinni to wiedzieć. fot. Pexels.com

Nowy rok szkolny przyniósł obowiązkową edukację zdrowotną w klasach IV–VIII, ale jako mama dziesięciolatka nie mogę zrozumieć, dlaczego na zdrowie s***ualne i dojrzewanie w klasie czwartej przypada tylko jedna godzina w roku. 45 minut na tak ważne tematy to dla mnie kpina i ogromne zaniedbanie.

REKLAMA

Jestem mamą 10-latka i nie rozumiem, jak jedna godzina ma wystarczyć

Mam syna, który właśnie rozpoczął czwartą klasę. Ma 10 lat i wchodzi w okres, w którym pojawiają się już pierwsze pytania dotyczące dojrzewania i relacji. I kiedy dowiaduję się, że na edukację dotyczącą zdrowia s***ualnego w klasach IV–VI przewidziano zaledwie jedną godzinę w całym roku szkolnym, naprawdę trudno mi uwierzyć, że to ma być poważna edukacja.

Od 1 września 2026 roku edukacja zdrowotna stała się obowiązkowym przedmiotem w klasach IV–VIII szkoły podstawowej. Jako mama uważam, że sama idea jest potrzebna, bo przecież zdrowie dziecka to nie tylko wyniki z matematyki, języka polskiego czy przyrody.

Edukacja zdrowotna obejmuje między innymi zdrowie fizyczne i psychiczne, aktywność fizyczną, odżywianie, higienę, bezpieczeństwo, zdrowie społeczne, higienę cyfrową i profilaktykę uzależnień. W podstawie programowej znalazło się łącznie 11 obszarów.

Chciałabym, żeby moje dziecko wiedziało, jak dbać o swoje zdrowie, jak reagować w sytuacji zagrożenia, gdzie szukać pomocy i jak rozpoznawać zachowania, które przekraczają jego granice.

Jest jednak jeden problem. A właściwie ogromny problem

W ramach edukacji zdrowotnej znalazły się również zagadnienia dotyczące dojrzewania i zdrowia s***ualnego. I tutaj pojawia się rozwiązanie, które z perspektywy mamy dziesięciolatka budzi moje ogromne zdziwienie.

Ten komponent jest nieobowiązkowy. Rodzic może zdecydować, że jego dziecko nie będzie uczestniczyć w zajęciach dotyczących zdrowia s***ualnego. Szanuję prawo rodziców do podejmowania decyzji dotyczących wychowania dzieci. Sama również chcę wiedzieć, czego moje dziecko uczy się w szkole i w jaki sposób przedstawiane są mu trudne tematy.

Ale mam też inne pytanie: ile właściwie czasu szkoła ma na przekazanie dzieciom podstawowej wiedzy o ich własnym ciele, dojrzewaniu, granicach i bezpieczeństwie? Odpowiedź jest dla mnie wręcz szokująca.

W klasach IV–VI na temat zdrowia s***ualnego przewidziano jedną godzinę w całym roku szkolnym. W klasach VII i VIII są to po dwie godziny rocznie. Czyli mój dziesięcioletni syn, który właśnie rozpoczął czwartą klasę, może mieć w ciągu całego roku szkolnego jedną lekcję poświęconą temu obszarowi. Jedną.

Nie wiem, jak inaczej to nazwać, ale moim zdaniem jest to ogromne zaniedbanie i rozwiązanie po prostu niedopuszczalne. Naprawdę trudno mi zrozumieć, jak można uznać, że dziecku wystarczy jedna lekcja w roku, żeby zdobyło wiedzę dotyczącą dojrzewania, relacji, zdrowia s***ualnego i własnych granic.

Czwarta klasa to początek ważnych zmian

Kiedy patrzę na mojego syna, widzę jeszcze dziecko. Chłopca, który dopiero zaczyna czwartą klasę, ale jednocześnie wiem, że za chwilę będzie przechodził przez okres dojrzewania.

Będą pojawiały się pytania, których być może nie będzie chciał zadawać rodzicom. Będzie miał dostęp do internetu, mediów społecznościowych i treści, których nie zawsze będzie potrafił właściwie ocenić. Dlatego uważam, że wiedza o dojrzewaniu, granicach, relacjach i bezpieczeństwie jest elementem profilaktyki zdrowotnej.

Nie chodzi mi o to, żeby szkoła zastępowała rodziców. Wręcz przeciwnie. Chodzi o to, żeby dziecko miało dostęp do rzetelnej, spokojnie przekazanej i dostosowanej do wieku wiedzy.

Pamiętajmy, że dzieci nie funkcjonują już w świecie, w którym jedynym źródłem informacji jest nauczyciel albo książka. Mają internet, telefony, media społecznościowe, filmy i rozmowy z rówieśnikami. Jeśli nie dostaną odpowiedniej wiedzy od dorosłych, będą szukały jej gdzie indziej.

I właśnie dlatego uważam, że rzetelna edukacja zdrowotna jest potrzebna. Nie po to, żeby wyręczyć rodziców, ale żeby dziecko nie musiało szukać odpowiedzi na ważne pytania w przypadkowych miejscach.

Jeżeli chcemy, żeby dziecko potrafiło rozpoznać niebezpieczną sytuację, musimy do tego tematu wracać. Jeżeli chcemy, żeby rozumiało swoje granice, powinno mieć możliwość zadawania pytań. Jeżeli chcemy, żeby wiedziało, gdzie szukać pomocy, musi tę wiedzę utrwalać.

Dlatego jedna godzina edukacji zdrowotnej dotyczącej zdrowia s***ualnego jest dla mnie zdecydowanie niewystarczająca.

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl