
Dwie godziny religii tygodniowo dla sześciolatków mogą zaskakiwać, zwłaszcza gdy starsi uczniowie mają już tylko jedną lekcję. Przepisy ograniczyły wymiar katechezy w szkołach, ale w przedszkolach nadal możliwe są dwie godziny religii. Czy na tym etapie rozwoju dzieci naprawdę potrzebują aż tylu zajęć?
Przyznam, że kiedy zobaczyłam rozpiskę zajęć mojego sześcioletniego syna na tablicy informacyjnej w przedszkolu, mocno się zdziwiłam. W jego grupie przedszkolnej są w tym roku aż dwie godziny katechezy tygodniowo. Mówimy o dzieciach, które za kilka miesięcy rozpoczną dopiero naukę w szkole podstawowej, a dziś nadal są przedszkolakami.
Dwie godziny religii dla sześciolatków
Zdziwiło mnie to tym bardziej, że starszy syn, który już chodzi do szkoły, ma jedną godzinę religii. O drugiej godzinie katechezy w szkołach w ostatnich miesiącach słyszeliśmy zresztą bardzo dużo. Kościół protestował, pojawiały się apele i zapowiedzi walki o utrzymanie dwóch godzin religii. Można było odnieść wrażenie, że właśnie to jest największym problemem związanym z nauczaniem religii w polskim systemie edukacji.
Tymczasem okazuje się, że zmiana przepisów dotycząca ograniczenia religii do jednej godziny tygodniowo objęła szkoły, ale nie przedszkola. W przedszkolach nadal mogą być organizowane dwie godziny zajęć religii tygodniowo. I nagle wychodzi na jaw pewien paradoks.
W szkołach toczy się wielka batalia o drugą godzinę katechez, parafie zapowiadają zajęciach w salkach katechetycznych, podczas gdy w przedszkolach sześciolatki nadal mogą mieć ich dwie i to jeszcze najczęściej w samym środku dnia. Nikogo nie obchodzi, co będą robiły w tym czasie dzieci, które na religie nie uczęszczają. Sama zaczęłam się zastanawiać, po co właściwie 6-latkom te 2 godziny religii.
W szkołach batalia, o przedszkolu MEN zapomniał
Nie chodzi mi o to, żeby dzieciom zabierać możliwość uczestniczenia w katechezie. Jeżeli rodzice chcą, aby ich dziecko chodziło na religię, mają do tego prawo. Nie mam również problemu z tym, że w przedszkolu odbywają się zajęcia religii. Problem pojawia się wtedy, kiedy zastanowimy się nad tym, gdzie w tym sens.
Dwie godziny w tygodniu to jednak sporo, szczególnie dla sześciolatka. Czy nie lepiej byłoby takim małym dzieciom dołożyć godzinę gimnastyki? Dzieci dziś i tak za mało się ruszają, a ćwiczenia fizyczne wpłynęłyby pozytywnie na obręcz barkową, która jest o tyle istotna, że w przyszłym roku będzie dzieciom niezbędna do nauki pisania.
6 lat to wiek, w którym dziecko dopiero uczy się funkcjonowania w grupie, przygotowuje się do szkoły, ćwiczy koncentrację, rozwija samodzielność i poznaje świat. To także czas, kiedy dzieci potrzebują bardzo dużo ruchu, zabawy, rozmowy i doświadczeń, które pozwalają im lepiej rozumieć otaczającą rzeczywistość.
Czy naprawdę potrzebują dwóch godzin tygodniowo nauki religii? Tym bardziej, że jeśli to są zajęcia w środku dnia, to szkolne przepisy się do przedszkoli nijak mają…
Mam z tym coraz większy problem, zwłaszcza kiedy słyszę, jak dużo mówi się o przeciążeniu dzieci. Z jednej strony chcemy, żeby dzieci miały mniej zajęć, mniej obowiązków i więcej czasu na swobodną zabawę i zajęcia praktyczne. Z drugiej strony dokładamy kolejne godziny zajęć, bo tak wygląda organizacja systemu.
Oczywiście można powiedzieć, że religia nie jest zwykłymi zajęciami. Dla wielu rodzin jest ważnym elementem wychowania i wiary. Tylko że sześciolatek ma jednak zupełnie inne możliwości rozumienia pewnych pojęć niż nastolatek czy osoba dorosła. Poza tym, jeśli w szkołach jest 1 godzina, to czego w przedszkolu są 2?
Zobacz także
Lepiej byłoby postawić na ruch i rozwój...
Przecież tę drugą godzinę spokojnie można by realizować np. podczas niedzielnej mszy dla tych, którzy są chętni. Dziecko w tym wieku poznaje świat przede wszystkim przez konkret, doświadczenie, zabawę i relacje. Trudno nie zastanawiać się więc, ile z treści przekazywanych podczas dwóch godzin katechezy rzeczywiście rozumie i zapamiętuje.
W tej awanturze o drugą godzinę katechezy rodzice patrzą przede wszystkim na szkołę, plan lekcji i to, ile zajęć czeka ich dziecko po rozpoczęciu pierwszej klasy. Tymczasem przedszkolaki również mają swój plan i również mają ograniczoną ilość czasu oraz energii.
Nie mogę pozbyć się wrażenia, że w tym wszystkim bardzo łatwo pomylić potrzeby dzieci z potrzebami dorosłych. Dwie godziny katechezy tygodniowo mogą być korzystne dla organizacji pracy nauczycieli religii. Mogą pozwalać zachować etaty i godziny zatrudnienia. Mogą być także ważne dla instytucji, która chce mieć swoje miejsce w edukacji najmłodszych.
Tylko czy są równie potrzebne samym dzieciom?Tego już nie jestem taka pewna.
I chyba właśnie od tego pytania powinniśmy zacząć całą dyskusję o religii w przedszkolach. Nie od tego, ile godzin chce Kościół, ile godzin potrzebuje nauczyciel religii i jak wygląda organizacja zatrudnienia. Najpierw powinniśmy zapytać, czego potrzebuje sześciolatek.
A sześciolatek naprawdę nie potrzebuje mieć aż tylu zajęć, szczególnie jeśli te są związane z wyznaniem, a nie treściami niezbędnymi w przygotowaniu do szkoły. Potrzebuje czasu na rozwój, zabawę, ruch, odpoczynek i zwyczajne bycie dzieckiem.
Jeżeli więc już rozmawiamy o tym, czy druga godzina religii jest potrzebna, może warto spojrzeć także na przedszkola. Bo trudno poważnie dyskutować o ograniczaniu liczby godzin religii w szkołach, jednocześnie zupełnie pomijając fakt, że sześciolatki nadal mogą spędzać na katechezie dwie godziny tygodniowo.
I naprawdę chciałabym wiedzieć, jaki jest właściwie najważniejszy argument za tym, żeby właśnie w tym wieku było ich aż tyle.




