dzieci w przedszkolu bawią się z nauczycielką
Dzieci w 6-latkach w przedszkolu mają aż 2 katechezy tygodniowo. fot. Ksenia Chernaya/Pexels

Dwie godziny religii tygodniowo dla sześciolatków mogą zaskakiwać, zwłaszcza gdy starsi uczniowie mają już tylko jedną lekcję. Przepisy ograniczyły wymiar katechezy w szkołach, ale w przedszkolach nadal możliwe są dwie godziny religii. Czy na tym etapie rozwoju dzieci naprawdę potrzebują aż tylu zajęć?

REKLAMA

Przyznam, że kiedy zobaczyłam rozpiskę zajęć mojego sześcioletniego syna na tablicy informacyjnej w przedszkolu, mocno się zdziwiłam. W jego grupie przedszkolnej są w tym roku aż dwie godziny katechezy tygodniowo. Mówimy o dzieciach, które za kilka miesięcy rozpoczną dopiero naukę w szkole podstawowej, a dziś nadal są przedszkolakami.

Dwie godziny religii dla sześciolatków

Zdziwiło mnie to tym bardziej, że starszy syn, który już chodzi do szkoły, ma jedną godzinę religii. O drugiej godzinie katechezy w szkołach w ostatnich miesiącach słyszeliśmy zresztą bardzo dużo. Kościół protestował, pojawiały się apele i zapowiedzi walki o utrzymanie dwóch godzin religii. Można było odnieść wrażenie, że właśnie to jest największym problemem związanym z nauczaniem religii w polskim systemie edukacji.

Tymczasem okazuje się, że zmiana przepisów dotycząca ograniczenia religii do jednej godziny tygodniowo objęła szkoły, ale nie przedszkola. W przedszkolach nadal mogą być organizowane dwie godziny zajęć religii tygodniowo. I nagle wychodzi na jaw pewien paradoks.

W szkołach toczy się wielka batalia o drugą godzinę katechez, parafie zapowiadają zajęciach w salkach katechetycznych, podczas gdy w przedszkolach sześciolatki nadal mogą mieć ich dwie i to jeszcze najczęściej w samym środku dnia. Nikogo nie obchodzi, co będą robiły w tym czasie dzieci, które na religie nie uczęszczają. Sama zaczęłam się zastanawiać, po co właściwie 6-latkom te 2 godziny religii.

W szkołach batalia, o przedszkolu MEN zapomniał

Nie chodzi mi o to, żeby dzieciom zabierać możliwość uczestniczenia w katechezie. Jeżeli rodzice chcą, aby ich dziecko chodziło na religię, mają do tego prawo. Nie mam również problemu z tym, że w przedszkolu odbywają się zajęcia religii. Problem pojawia się wtedy, kiedy zastanowimy się nad tym, gdzie w tym sens.

Dwie godziny w tygodniu to jednak sporo, szczególnie dla sześciolatka. Czy nie lepiej byłoby takim małym dzieciom dołożyć godzinę gimnastyki? Dzieci dziś i tak za mało się ruszają, a ćwiczenia fizyczne wpłynęłyby pozytywnie na obręcz barkową, która jest o tyle istotna, że w przyszłym roku będzie dzieciom niezbędna do nauki pisania.

6 lat to wiek, w którym dziecko dopiero uczy się funkcjonowania w grupie, przygotowuje się do szkoły, ćwiczy koncentrację, rozwija samodzielność i poznaje świat. To także czas, kiedy dzieci potrzebują bardzo dużo ruchu, zabawy, rozmowy i doświadczeń, które pozwalają im lepiej rozumieć otaczającą rzeczywistość.

Czy naprawdę potrzebują dwóch godzin tygodniowo nauki religii? Tym bardziej, że jeśli to są zajęcia w środku dnia, to szkolne przepisy się do przedszkoli nijak mają…

Mam z tym coraz większy problem, zwłaszcza kiedy słyszę, jak dużo mówi się o przeciążeniu dzieci. Z jednej strony chcemy, żeby dzieci miały mniej zajęć, mniej obowiązków i więcej czasu na swobodną zabawę i zajęcia praktyczne. Z drugiej strony dokładamy kolejne godziny zajęć, bo tak wygląda organizacja systemu.

Oczywiście można powiedzieć, że religia nie jest zwykłymi zajęciami. Dla wielu rodzin jest ważnym elementem wychowania i wiary. Tylko że sześciolatek ma jednak zupełnie inne możliwości rozumienia pewnych pojęć niż nastolatek czy osoba dorosła. Poza tym, jeśli w szkołach jest 1 godzina, to czego w przedszkolu są 2?

Lepiej byłoby postawić na ruch i rozwój...

Przecież tę drugą godzinę spokojnie można by realizować np. podczas niedzielnej mszy dla tych, którzy są chętni. Dziecko w tym wieku poznaje świat przede wszystkim przez konkret, doświadczenie, zabawę i relacje. Trudno nie zastanawiać się więc, ile z treści przekazywanych podczas dwóch godzin katechezy rzeczywiście rozumie i zapamiętuje.

W tej awanturze o drugą godzinę katechezy rodzice patrzą przede wszystkim na szkołę, plan lekcji i to, ile zajęć czeka ich dziecko po rozpoczęciu pierwszej klasy. Tymczasem przedszkolaki również mają swój plan i również mają ograniczoną ilość czasu oraz energii.

Nie mogę pozbyć się wrażenia, że w tym wszystkim bardzo łatwo pomylić potrzeby dzieci z potrzebami dorosłych. Dwie godziny katechezy tygodniowo mogą być korzystne dla organizacji pracy nauczycieli religii. Mogą pozwalać zachować etaty i godziny zatrudnienia. Mogą być także ważne dla instytucji, która chce mieć swoje miejsce w edukacji najmłodszych.

Tylko czy są równie potrzebne samym dzieciom?Tego już nie jestem taka pewna.

I chyba właśnie od tego pytania powinniśmy zacząć całą dyskusję o religii w przedszkolach. Nie od tego, ile godzin chce Kościół, ile godzin potrzebuje nauczyciel religii i jak wygląda organizacja zatrudnienia. Najpierw powinniśmy zapytać, czego potrzebuje sześciolatek.

A sześciolatek naprawdę nie potrzebuje mieć aż tylu zajęć, szczególnie jeśli te są związane z wyznaniem, a nie treściami niezbędnymi w przygotowaniu do szkoły. Potrzebuje czasu na rozwój, zabawę, ruch, odpoczynek i zwyczajne bycie dzieckiem.

Jeżeli więc już rozmawiamy o tym, czy druga godzina religii jest potrzebna, może warto spojrzeć także na przedszkola. Bo trudno poważnie dyskutować o ograniczaniu liczby godzin religii w szkołach, jednocześnie zupełnie pomijając fakt, że sześciolatki nadal mogą spędzać na katechezie dwie godziny tygodniowo.

I naprawdę chciałabym wiedzieć, jaki jest właściwie najważniejszy argument za tym, żeby właśnie w tym wieku było ich aż tyle.