
Finlandia rezygnuje z planowanego zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 15. roku życia. Pomysł minister Karoliiny Partanen nie zdobył poparcia koalicyjnej Partii Finów. Sami fińscy nastolatkowie również nie chcą całkowitego odcięcia od platform, które stały się ważną częścią ich codziennego życia.
Fiński rząd zakończył prace nad przepisami, które miały uniemożliwić korzystanie z mediów społecznościowych osobom poniżej 15. roku życia. Za pomysłem stała minister zabezpieczenia społecznego Karoliina Partanen z Partii Koalicji Narodowej, jednak propozycja nie otrzymała poparcia koalicjanta, czyli Partii Finów. Informację o wycofaniu się z projektu Partanen potwierdziła w rozmowie z fińskim nadawcą publicznym Yle.
Inne środki bezpieczeństwa
Nie oznacza to jednak, że problem bezpieczeństwa dzieci w internecie został w Finlandii uznany za nieistotny. Wręcz przeciwnie. Eksperci wskazują, że potrzebne są inne narzędzia – większa kontrola rodziców, edukacja medialna oraz skuteczniejsze sprawdzanie wieku użytkowników przez platformy.
Jedną z osób sceptycznych wobec całkowitego zakazu jest Sonja Hartio, doktorantka Uniwersytetu Helsińskiego. Badaczka zajmuje się między innymi wpływem korzystania z telefonów komórkowych na relacje i przyjaźnie młodych ludzi.
Jej zdaniem samo wprowadzenie zakazu nie rozwiązałoby problemu. Podobne doświadczenia można było obserwować w Australii, gdzie część młodych ludzi próbowała omijać obowiązujące ograniczenia.
"Sam zakaz korzystania z mediów społecznościowych nie byłby skutecznym rozwiązaniem. Zauważono również w Australii, że wielu młodych ludzi zaczęło obchodzić te ograniczenia" – powiedziała badaczka.
Hartio zwraca uwagę, że dla nastolatków telefon jest dziś czymś więcej niż urządzeniem służącym do rozrywki. Młodzi ludzie wykorzystują go do kontaktowania się ze znajomymi, podtrzymywania relacji i znajdowania osób o podobnych zainteresowaniach.
"Dzięki temu buduje się również poczucie przynależności" – tłumaczy ekspertka.
Zobacz także
Nastolatkowie nie chcą, by państwo zabierało im media społecznościowe
Przeciwko całkowitemu zakazowi wypowiadają się również sami uczniowie. Wśród nich są nastolatkowie z Vaajakoski Comprehensive School w Jyvaskyla. 15-letnia Ninni Honka uważa, że całkowite odcięcie młodych ludzi od social mediów byłoby zbyt daleko idącym rozwiązaniem.
"Myślę, że można być aktywnym w mediach społecznościowych, jeśli się wie, jak się tam poruszać. Trzeba być świadomym problemów z mediami społecznościowymi i przestrzegać ograniczeń wiekowych" – mówiła.
Podobnego zdania jest 14-letni Denis Peniiainen, który deklaruje, że spędza w mediach społecznościowych od sześciu do siedmiu godzin dziennie. Jak tłumaczy, platformy pozwalają mu utrzymywać kontakt z przyjaciółmi mieszkającymi daleko, poznawać ludzi o podobnych zainteresowaniach, a także odkrywać inne kultury.
"Media społecznościowe są częścią naszego życia, nie da się ich nam odebrać i wyrwać. To tak samo jak z językiem i kulturą" – powiedział Peniiainen.
Brak poparcia dla całkowitego zakazu nie oznacza, że eksperci chcą pozostawić dzieci bez ochrony. Silja Kosola, adiunkt medycyny młodzieżowej, uważa, że niektóre platformy powinny podlegać znacznie bardziej rygorystycznym zasadom.
Chodzi przede wszystkim o aplikacje uznawane za szczególnie angażujące, takie jak TikTok, Snapchat i Instagram. Zdaniem Kosoli obecne ograniczenia wiekowe nie są wystarczająco skutecznie egzekwowane.
Ekspertka jest rozczarowana brakiem większych postępów w tej sprawie podczas obecnej kadencji fińskiego rządu. Zwraca również uwagę, że na poziomie Unii Europejskiej pojawiają się propozycje wypracowania wspólnych zasad, ale prace nad nimi postępują powoli.
Sam zakaz telefonów w szkołach nie wystarczy
Finlandia zdecydowała się już na ograniczenie korzystania z telefonów w szkołach. W szkołach średnich w Jyvaskyla urządzeń nie można używać nawet podczas przerw. Uczeń przyłapany na korzystaniu z telefonu musi powtórzyć lekcję. Zdaniem Silji Kosoli takie rozwiązanie jest potrzebne, ale nie rozwiązuje całego problemu.
Największe ryzyko związane z nadmiernym korzystaniem z mediów społecznościowych pojawia się bowiem poza szkołą. To właśnie w czasie wolnym telefon może wypierać inne ważne aktywności, w tym sen.
"Duża część szkodliwego korzystania z mediów społecznościowych ma miejsce właśnie w czasie wolnym i zastępuje inne aktywności, na przykład sen" – zaznacza Kosola.
Sonja Hartio uważa, że większą rolę w ograniczaniu ryzyka powinny odgrywać rodziny.
Źródło: wydarzenia.interia.pl




