
18 sierpnia 2026 r. w żłobku przy ul. Safony na warszawskim Targówku doszło do zdarzenia, w wyniku którego 3,5-letnia Emilka trafiła do szpitala z pękniętą czaszką i licznymi obrażeniami. W związku ze sprawą zarzuty usłyszała 35-letnia opiekunka Karolina K., która nie przyznała się do winy.
Dramat w warszawskim żłobku
Do zdarzenia doszło 18 sierpnia 2026 r. w żłobku przy ul. Safony na warszawskim Targówku. Tego dnia rano pani Natalia przyprowadziła swoją 3,5-letnią córkę Emilkę do placówki, a następnie pojechała do pracy.
Jak relacjonuje matka, dziecko przed wyjściem z domu czuło się dobrze. Nic nie wskazywało na to, że kilka godzin później dziewczynka będzie potrzebowała pomocy medycznej.
"Jak wychodziłyśmy z domu, Emilce nic nie było, dobrze się czuła i normalnie wyglądała. To, co stało się potem w żłobku, chyba na długo zostanie w mojej pamięci. Naprawdę rozumiem, że różne rzeczy mogą się zdarzyć, ale żeby dziecko doznało takich obrażeń, to mi się w głowie nie mieści. Cały czas myślałam, że oddaję swoje dziecko w dobre ręce, gdzie będzie bezpieczne. Myliłam się" – mówi pani Natalia.
Dziewczynka miała płakać. Opiekunka zabrała ją z sali
W trakcie pobytu w żłobku Emilka zaczęła płakać. Opiekowała się nią wówczas 35-letnia Karolina K., doświadczona pracownica placówki.
Według relacji matki opiekunka miała wyjść z dziewczynką na korytarz, aby ją uspokoić. Później miała zabrać dziecko na spacer. Po powrocie miało dojść do zdarzenia, które personel przedstawiał jako nieszczęśliwy wypadek.
Według przekazanej matce wersji dziewczynka miała przewrócić się w holu i uderzyć głową o podłogę. Do żłobka nie wezwano jednak pogotowia. Pracownica placówki skontaktowała się z panią Natalią i poprosiła ją o odebranie córki.
"Zapytałam, czy wezwano pogotowie, aby ratownicy ocenili stan córki, czy wszystko z nią jest ok. Usłyszałam, że nie, ponieważ dziewczynka czuje się dobrze, ale chce do mamy" – relacjonuje matka.
Kiedy pani Natalia dotarła do żłobka, zobaczyła, że córka nie czuje się dobrze. Dziewczynka płakała, nie pozwalała dotykać głowy, a na jej twarzy widoczne były obrażenia.
Matka poprosiła opiekunkę o wyjaśnienie sytuacji. Jak twierdzi, Karolina K. nadal utrzymywała, że doszło do przypadkowego upadku. Pani Natalia zabrała córkę do domu. W drodze stan dziecka miał jednak wyraźnie się pogarszać.
Zobacz także
"Ciocia złapała ją za nogi"
Dziewczynka zaczęła skarżyć się na ból głowy. Miała także źle reagować na światło, płakała, była bardzo słaba i senna. Wtedy mama zapytała córkę, co wydarzyło się w żłobku. Według jej relacji Emilka opowiedziała o zdarzeniu w zupełnie inny sposób niż ten przedstawiony wcześniej przez personel.
"Wtedy powiedziała mi, że ciocia złapała ją za nogi, obróciła głową w dół i upadła na głowę" – mówi pani Natalia.
Stan dziewczynki nadal się pogarszał. W domu 3,5-latka zaczęła wymiotować, dlatego jej mama wezwała pogotowie.
Ratownicy zabrali Emilkę do szpitala. Badania wykazały, że dziewczynka ma pękniętą kość ciemieniową czaszki. Stwierdzono także liczne krwiaki i obrażenia.
Po tym, co się wydarzyło, pani Natalia zawiadomiła policję oraz prokuraturę. Śledczy pojawili się w placówce, przesłuchali pracowników i zabezpieczyli monitoring. Sprawa jest obecnie przedmiotem postępowania przygotowawczego.
Opiekunka z zarzutami
W związku ze zdarzeniem Karolina K. została przesłuchana i usłyszała prokuratorskie zarzuty. Kobieta nie przyznała się do winy. Nie została tymczasowo aresztowana. Zastosowano wobec niej dozór policyjny oraz zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych.
Prokurator Marzena Kiełek-Łopińska przekazała, że śledztwo nadal trwa i gromadzony jest materiał dowodowy.
"Na chwilę obecną postępowanie przygotowawcze jest w toku. Gromadzony jest materiał dowodowy, który pozwoli na weryfikacji wersji zdarzeń wskazywanych przez strony postępowania. Dopiero wówczas będzie można stwierdzić, jaki będzie miała charakter decyzja końcowa w tej sprawie" – poinformowała prokurator.
Przedstawiciele żłobka nie zdecydowali się na komentarz. Tłumaczyli, że ze względu na trwające postępowanie nie mogą wypowiadać się w tej sprawie.
Źródło: fakt.pl




