dziewczynka w przedszkolu na podłodze siedzi ze swoim plecakiem
Rodzice przedszkolaków nie dostają 300 plus, a wyprawki się od nich wymaga. fot. This And No Internet 25/Pexels

Wrzesień to nie tylko szkolne wydatki – rodzice przedszkolaków również muszą przygotować się na niemałe koszty. Mimo że wyprawka do przedszkola może obejmować kredki, farby, kapcie, strój na gimnastykę czy pościel, na przedszkolaka nie przysługuje świadczenie 300 plus. Nawet sześciolatek realizujący obowiązkowe roczne przygotowanie przedszkolne nie może liczyć na pieniądze z programu Dobry Start.

REKLAMA

300 plus nie dla przedszkolaka

Wrzesień oznacza wydatki nie tylko dla rodziców dzieci idących do szkoły. Początek roku przedszkolnego również potrafi mocno nadszarpnąć domowy budżet. Kredki, farby, plastelina, bloki, kapcie, strój na gimnastykę, pościel na leżakowanie, a czasem także karty pracy – lista rzeczy, które trzeba przygotować, potrafi być długa. Problem w tym, że rodzice przedszkolaków nie mogą liczyć na wsparcie w postaci świadczenia 300 plus na wyprawkę.

Program Dobry Start, potocznie nazywany 300 plus, został pomyślany jako wsparcie dla rodzin na początku roku szkolnego. Raz w roku rodzice mogą otrzymać 300 zł na każde dziecko uczące się w szkole. Świadczenie jest niezależne od dochodu.

Przedszkolaki zostały jednak z programu wyłączone. Powód jest prosty: przedszkole nie jest objęte obowiązkiem szkolnym. Prawo oświatowe nakłada obowiązek szkolny od momentu rozpoczęcia nauki w szkole podstawowej, a nie od początku edukacji przedszkolnej. Pomijam już pytanie o to, co rodzice mają zrobić z dziećmi, jeśli pracują i nie mają dziadków na emeryturze, którzy mogą zająć się kilkulatkiem. W Polsce natomiast obowiązkowym rocznym przygotowaniem do szkoły są objęte 6-latki.

Nie oznacza to jednak, że rodzice sześciolatka automatycznie dostaną 300 zł z programu Dobry Start. Zerówka czy też uczęszczanie do grupy 6-latków również nie daje prawa do świadczenia Dobry Start. Program obejmuje dzieci uczące się w szkołach, a nie te realizujące roczne przygotowanie przedszkolne – niezależnie od tego, czy odbywa się ono w przedszkolu, czy w szkole.

Dla rodziców może to być zaskakujące. Skoro dziecko ma już obowiązek realizowania rocznego przygotowania, dlaczego jego rodzina nie może dostać pieniędzy na wyprawkę?

Wyprawka do przedszkola też kosztuje

W wielu placówkach przedszkolnych rodzice na początku września dostają listę rzeczy, które dziecko powinno mieć.

Na początek trzeba kupić choćby kapcie i ubrania na zmianę. Dochodzi strój na gimnastykę, a w przypadku młodszych dzieci często również pościel, kocyk czy poduszkę potrzebne podczas leżakowania.

Do tego dochodzą przybory plastyczne. Kredki, farby, pędzle, klej, plastelina, kolorowy papier, bloki czy nożyczki dla dzieci nie kosztują majątku pojedynczo. Kiedy jednak wszystkie pozycje z listy wrzuci się do koszyka, rachunek szybko rośnie.

Czasem na liście znajdują się również karty pracy, zeszyty, materiały edukacyjne albo inne pomoce wykorzystywane podczas zajęć. I właśnie wtedy rodzice mogą zacząć się zastanawiać: skoro dziecko chodzi do publicznego przedszkola, dlaczego tak wiele rzeczy muszą kupować sami?

Oficjalnie rodzice nie powinni płacić za wszystko

Tu pojawia się jeszcze jedna kwestia. Publiczne przedszkola są finansowane z pieniędzy samorządowych, a placówka powinna zapewniać dzieciom materiały potrzebne do realizacji zajęć. Rodzice nie powinni więc być stawiani w sytuacji, w której muszą obowiązkowo kupować przybory niezbędne do codziennej pracy z dzieckiem.

W praktyce sytuacja bywa jednak bardziej skomplikowana. Przedszkole ma określony budżet. A kiedy trzeba kupić materiały dla kilkudziesięciu czy nawet kilkuset dzieci, oszczędności zaczynają mieć znaczenie. W efekcie rodzice często słyszą, że placówka zapewni podstawowe przybory, ale ich jakość nie zawsze odpowiada oczekiwaniom.

Często oznacza to oszczędzanie na jakości produktów. Najtańsze kredki, które trudno temperować i ciągle się łamią. Farby, którymi ciężko malować. Papier tak cienki, że trudno coś na nim zrobić. Klej, który zamiast kleić, głównie brudzi.

Dlatego wielu rodziców i tak decyduje się kupić dziecku własne materiały. Nie dlatego, że ktoś formalnie ich do tego zmusza, ale dlatego, że chcą, żeby dziecko miało wygodne i dobrej jakości przybory do pracy.

I tu pojawia się paradoks. Z jednej strony mówi się, że przedszkole nie powinno być dla rodziców źródłem dużych dodatkowych kosztów. Z drugiej – wrzesień pokazuje, że lista wydatków związanych z przedszkolem potrafi być całkiem długa.

I choć pojedyncza paczka kredek nie wygląda jak poważny wydatek, cała wyprawka już tak. Zwłaszcza gdy rodzice nie chcą wybierać wyłącznie najtańszych produktów i wolą kupić dziecku rzeczy, które rzeczywiście sprawdzą się podczas codziennych zajęć.