
"Dobry Start", czyli 300 plus, jest wypłacane rodzicom na każde dziecko idące do szkoły. Program działa od ośmiu lat i przez cały ten czas kwota świadczenia nie została podniesiona. W roku szkolnym 2026/2027 nadal wynosi więc dokładnie 300 zł. Problem w tym, że za te pieniądze można dziś kupić zdecydowanie mniej niż w momencie uruchomienia programu.
Inflacja mocno zmieniła wartość 300 zł
Kiedy w 2018 roku wprowadzano świadczenie Dobry Start, 300 zł mogło realnie odciążyć rodzinny budżet przed rozpoczęciem roku szkolnego. Te pieniądze w tamtym czasie wystarczały spokojnie na większość szkolnych zakupów. Dziś ta sama kwota ma znacznie mniejszą wartość. Ceny przez ostatnie lata mocno wzrosły, a wysokość świadczenia pozostała bez zmian.
Jak wynika z danych przywołanych przez Radio ZET, które powołuje się na wyliczenia Business Insidera oparte na danych GUS, skumulowana inflacja w ciągu ośmiu lat przekroczyła 56 proc. Oznacza to, że ceny dóbr i usług są dziś znacznie wyższe niż w 2018 roku.
W praktyce 300 zł z programu Dobry Start ma obecnie wartość odpowiadającą około 192 zł z 2018 roku. Żeby świadczenie miało dziś podobną wartość jak na początku programu, powinno wynosić ponad 460 zł i razem ze wzrostem inflacji być sukcesywnie waloryzowane.
Różnicę dobrze widać podczas zakupów w praktyce. Jeszcze kilka lat temu za około 60-70 zł można było znaleźć całkiem porządny plecak, a wyposażenie piórnika kosztowało około 60 zł. Kilka zeszytów, kredki, farby i flamastry pozwalały skompletować podstawowy zestaw za mniej niż 200 zł. Do tego obuwie do szkoły, strój na WF i cała wyprawka kosztowała niewiele więcej niż te 300 zł.
Dziś ceny wyglądają zupełnie inaczej. Sam plecak i piórnik mogą kosztować łącznie 150-300 zł, a na pozostałe artykuły papiernicze i plastyczne trzeba wydać kolejne 150-250 zł. W efekcie 300 zł często wystarcza tylko na część potrzebnych rzeczy.
Większość rodziców wyda na wyprawkę więcej
Potwierdzają to także najnowsze dane dotyczące tegorocznych zakupów. W badaniu SW Research przeprowadzonym na zlecenie Empiku 50 proc. rodziców zadeklarowało, że w tym roku wyda na wyprawkę więcej niż przed rokiem. To nadal duża grupa, choć mniejsza niż w poprzednich latach. W 2025 roku taką odpowiedź wskazywało 60 proc. badanych.
Jednocześnie przygotowanie dziecka do szkoły nadal oznacza dla wielu rodzin wydatek znacznie większy niż 300 zł. Według badania 37 proc. rodziców planuje przeznaczyć na wyprawkę od 301 do 500 zł. Kolejne 26 proc. chce wydać od 501 do 700 zł, a 14 proc. zakłada koszt między 700 a 1000 zł.
Oznacza to, że ponad połowa badanych planuje wydać więcej niż 500 zł. Tylko 12 proc. rodziców deklaruje, że zmieści się w kwocie 300 zł, czyli dokładnie takiej, jaką otrzymuje z programu Dobry Start.
Co ważne, szkolna wyprawka coraz częściej oznacza coś więcej niż zeszyty, kredki i plecak. Z badania Empiku wynika, że 71 proc. rodziców zamierza w tym sezonie kupić również produkty wykraczające poza podstawową listę. Wśród nich są między innymi wyposażenie pokoju dziecka, sprzęt elektroniczny czy akcesoria sportowe.
Zobacz także
Rodzice szukają sposobów na oszczędności
Wyższe ceny sprawiają, że coraz większe znaczenie ma planowanie zakupów. Rodzice porównują oferty, czekają na promocje i nie zawsze kompletują całą wyprawkę podczas jednej wizyty w sklepie.
Rodzice zwracają też uwagę na jakość. W badaniu Empiku aż 94 proc. wskazało trwałość jako ważną cechę produktów. Niewiele mniej osób wymieniło cenę, funkcjonalność i ergonomię.
I trudno się dziwić. Jeśli plecak, piórnik czy przybory posłużą przez kilka lat, jednorazowo wyższy wydatek może okazać się bardziej opłacalny. Dobra jakość może bowiem oznaczać mniejsze zakupy w kolejnym roku.
Dziś 300 zł może być wsparciem, ale coraz trudniej traktować tę kwotę jako realne pokrycie kosztów szkolnej wyprawki. Wystarczy spojrzeć na deklarowane przez rodziców wydatki, aby zobaczyć, jak bardzo zmieniły się ceny.
Za tym nie zawsze jednak idzie wysokość zarobków, bo nie każdy ma to szczęście, ze zarobki są waloryzowane w ujęciu inflacyjnym. Tegoroczne zakupy pokazują zresztą jasno: 300 zł coraz częściej jest dopiero początkiem wydatków, a nie kwotą, za którą można skompletować szkolną wyprawkę.




