rodzic liczy szkolne wydatki w gotówce
Opłaty za szkołę we wrześniu mogą przerosnąć część rodziców. fot. SHOX ART/Pexels

Wrzesień szybko pokazuje, że bezpłatna szkoła nie oznacza braku wydatków. Rodzice płacą za wyprawkę, obiady, wyjazdy czy pobyt dziecka w przedszkolu, ale część popularnych opłat jest dobrowolna. Sprawdzamy, za co szkoła i przedszkole mogą poprosić o pieniądze, a czego rodzic nie musi finansować.

REKLAMA

Wrzesień to dla rodziców uczniów i przedszkolaków nie tylko powrót do codziennej rutyny. To także poważny test dla domowego budżetu. Wyprawka, ubrania, buty na zmianę, obiady, wycieczki, składki klasowe, Rada Rodziców czy ubezpieczenie – lista wydatków potrafi szybko się wydłużyć. Problem w tym, że nie za wszystko, o co proszą szkoła czy przedszkole, rodzic rzeczywiście musi płacić.

Szkoła jest bezpłatna, ale rodzice i tak wydają pieniądze

Nauka w publicznej szkole jest bezpłatna, ale nie oznacza to, że posłanie dziecka do szkoły nic rodziców nie kosztuje. Trzeba kupić plecak, strój na WF, buty na zmianę, zeszyty i przybory, których dziecko potrzebuje na co dzień.

Inaczej wygląda sytuacja z podręcznikami i materiałami ćwiczeniowymi do obowiązkowych zajęć w szkole podstawowej. Są one finansowane z dotacji i uczniowie powinni mieć do nich bezpłatny dostęp (inaczej jest w przedszkolach i szkołach średnich). Szkoła nie może jednak zamienić dobrowolnych wpłat rodziców w obowiązkowy "cennik".

Rada Rodziców? Można wpłacić, ale nie trzeba

Jedną z pierwszych próśb, jakie rodzice słyszą we wrześniu, jest składka na Radę Rodziców. Kwota może być różna – w jednej szkole będzie to kilkadziesiąt złotych, w innej więcej. Czasami bywa tak, że jeśli w danej placówce ma się więcej niż jedno dziecko to opłaty są trochę mniejsze w przeliczeniu na jednego ucznia.

Warto jednak pamiętać o jednej rzeczy – składka na Radę Rodziców jest dobrowolna. Prawo oświatowe pozwala radzie gromadzić pieniądze z dobrowolnych składek rodziców, ale nie daje jej prawa do ustanowienia obowiązkowej opłaty. Ministerstwo Edukacji Narodowej wprost wskazuje, że Rada Rodziców nie może ustalać obligatoryjnych wpłat. Jasne, pieniądze są wykorzystywane na cele, które mają służyć uczniom, ale nie można zmusić rodziców, by to opłacili.

To samo dotyczy składek klasowych. Rodzice mogą wspólnie ustalić, że chcą zebrać pieniądze np. na drobne upominki, materiały czy klasową inicjatywę. Nie oznacza to jednak, że rodzic, który nie wpłaci, może być wykluczony z udziału dziecka w zajęciach czy wydarzeniach organizowanych przez szkołę. Jeśli jednak rodzic nie zapłaci, nie może wymagać, że jego dziecko będzie uwzględnione w wydarzeniach, które są oddolną inicjatywą, np. organizowanie przez rodziców z klasy Dnia Kobiet/Dnia Chłopaka. Dobrowolna składka nie staje się obowiązkowa tylko dlatego, że jej wysokość została przegłosowana na zebraniu.

Ubezpieczenie dziecka też nie jest obowiązkowe

Kolejny wrześniowy wydatek to często szkolne NNW. Rodzice dostają informację o proponowanej polisie i wysokości składki, czasem z sugestią, że należy ją opłacić.

Tymczasem nie ma obowiązku wykupienia szkolnego ubezpieczenia NNW. Rzecznik Finansowy przypomina, że rodzic sam decyduje, czy chce ubezpieczyć dziecko i z jakiej oferty skorzysta. Szkoła nie może uzależniać udziału dziecka w wycieczce czy klasowym wyjściu np. do kina, od wykupienia konkretnej polisy. Na szkolne wycieczki i tak zwykle jest wykupowane oddzielne ubezpieczenie, a składka całoroczna ma po prostu zabezpieczyć dziecko dla rodziców od różnego rodzaju wypadków. Wyjątkiem są wyjazdy zagraniczne, przy których obowiązują szczególne zasady dotyczące ubezpieczenia uczestników.

Obiady – tutaj rodzic rzeczywiście może zapłacić

Za szkolny posiłek rodzice zwykle są obciążeni opłatą. Szkoła podstawowa ma obowiązek zapewnić uczniom możliwość zjedzenia jednego gorącego posiłku w ciągu dnia, ale korzystanie z niego jest dobrowolne i trzeba za niego zapłacić, jeśli nie przysługują dziecku np. darmowe posiłki z racji zasiłków w ośrodku pomocy społecznej.

W przypadku stołówki szkolnej przepisy przewidują, że opłata za posiłek powinna obejmować koszt produktów wykorzystanych do jego przygotowania, czyli tzw. wsad do kotła. Pozostałe wydatki związane z funkcjonowaniem stołówki co do zasady nie powinny być przerzucane na rodziców.

Trzeba jednak uważać na sytuację, gdy szkoła nie ma własnej stołówki i korzysta z firmy cateringowej. Wtedy opłaty bywają różne i zależne od umowy między placówką a firmą cateringową.

Przedszkole ma trochę inne zasady

Rodzice przedszkolaków muszą liczyć się z większą liczbą regularnych opłat. W publicznym przedszkolu pięć godzin dziennie bezpłatnego nauczania, wychowania i opieki to minimum. Za czas przekraczający bezpłatny wymiar gmina może pobierać opłatę. W 2026 r. maksymalna stawka wynosi 1,44 zł za każdą rozpoczętą godzinę.

Sześciolatki realizujące obowiązkowe roczne przygotowanie przedszkolne nie płacą za pobyt w przedszkolu – rodzice ponoszą natomiast koszty wyżywienia.

Do tego dochodzi właśnie wyżywienie – zwykle jest to śniadanie, obiad i podwieczorek. Stawki są ustalane lokalnie, dlatego w jednej placówce rodzic zapłaci np. 10 zł dziennie, a w innej 12 czy 13 zł. Różnica zależna jest od menu i produktów, z których gotuje się posiłki, ale i od tego, czy placówka ma własną kuchnię, czy korzysta z cateringu itp. Przy około 20 dniach obecności dziecka daje to mniej więcej 200-260 zł miesięcznie.

"Wyprawka" nie zawsze jest obowiązkiem rodzica

Lista rzeczy do kupienia w przedszkolu potrafi być długa. Kapcie, chusteczki czy ubrania na zmianę to jedno. Gorzej, gdy pojawia się obowiązkowa lista kredek, plasteliny, papieru, farb czy innych materiałów potrzebnych do prowadzenia zajęć.

MEN jasno wskazuje, że przedszkole nie może wymagać od rodziców zakupu tzw. wyprawki obejmującej materiały dydaktyczne niezbędne do realizacji jego zadań. Wyposażenie placówki w pomoce dydaktyczne należy do jej obowiązków. Rodzice w praktyce jednak najczęściej kupują samodzielnie wyprawki, bo okazuje się, że finansowanie z samorządu dla przedszkola zapewnia tylko minimum podstawowych materiałów.

Ile więc trzeba przygotować?

Nie ma jednej kwoty dla wszystkich rodzin. Jeśli dziecko chodzi do szkoły, rodzic może w pierwszych tygodniach wydać kilkaset złotych na rzeczy osobiste, ubrania i przybory. Do tego dochodzą obiady, ewentualne wycieczki oraz dobrowolne składki.

W przypadku przedszkolaka stałym wydatkiem będzie przede wszystkim wyżywienie i – jeśli dziecko ma mniej niż 6 lat – opłata za pobyt ponad bezpłatny wymiar. Przy codziennym wyżywieniu koszt może wynieść około 200-260 zł miesięcznie, a do tego dochodzą inne wydatki związane codziennością w placówce. W przedszkolu moich dzieci przez miesiąc chodzenia, opłata za opiekę w grupie 5-latków wynosiła zwykle ok. 100 zł.

Najważniejsze jest jednak to, żeby rodzic wiedział, za co właściwie płaci. Rada Rodziców nie może narzucić obowiązkowej składki, szkolne NNW nie jest obowiązkowe, a publiczna szkoła czy przedszkole nie mogą dowolnie przerzucać na rodziców kosztów swojego funkcjonowania.

Wrzesień rzeczywiście potrafi mocno uderzyć po kieszeni. Nie każda kwota pojawiająca się w wiadomości od wychowawcy czy dyrekcji musi jednak znaleźć się w rodzinnym budżecie.