
Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych skontrolowała zagraniczne słodycze w 80 sklepach stacjonarnych i internetowych. Wyniki kontroli pokazują, że w ponad 60 proc. placówek wykryto nieprawidłowości, a część produktów miała niezgodny skład lub błędne etykiety. Inspektorzy sprawdzali m.in. żelki, cukierki, ciastka i lizaki, które chętnie kupujemy dzieciom.
Inspekcja sprawdziła słodycze w polskich sklepach
Gotowe słodkości, które produkują różne marki i które znajdziemy na sklepowych półkach, często kuszą dzieci i rodziców podczas zakupów. Większość z nas od czasu do czasu ulega tej pokusie – kupujemy batonik na szybką przekąskę, żelki, gdy dziecko prosi o coś słodkiego, czy ciastka na weekend.
Tymczasem okazuje się, że ostrzeżenia ekspertów zajmujących się zdrowym odżywianiem dotyczące "sklepowych" słodyczy nie są przesadzone. Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) przeprowadziła niedawno kontrolę zagranicznych słodyczy w 80 sklepach – 70 stacjonarnych i 10 internetowych. Wyniki kontroli wykazały liczne nieprawidłowości.
W przypadku słodyczy, takich jak cukierki, żelki, galaretki, lizaki, gumy do żucia i ciastka, nieprawidłowości stwierdzono w ponad 60 proc. skontrolowanych sklepów. Wśród 70 placówek stacjonarnych uchybienia wykryto w 43, natomiast w przypadku sklepów internetowych – w 7.
Problemy dotyczyły m.in. nieprawidłowego przechowywania produktów. W efekcie część słodyczy zmieniła swoją konsystencję, barwę lub kształt. Łącznie aż 23,8 proc. skontrolowanych partii produktów nie spełniało wymagań.
Zobacz także
Kary za rozbieżności składów i etykiet
Inspektorzy sprawdzali również składy słodyczy. W wielu przypadkach wykryto niezgodności fizykochemiczne, czyli różnice między rzeczywistym składem produktu a informacjami zadeklarowanymi na opakowaniu. W 11,8 proc. przypadków nie zgadzała się zawartość cukru lub tłuszczu. W niektórych produktach znaleziono także barwniki, których nie wymieniono w składzie. Dotyczyło to m.in. żelków zawierających czerwień koszenilową E124 oraz błękit brylantowy E133.
To jednak nie koniec zastrzeżeń. Inspektorzy zwrócili uwagę również na błędy dotyczące etykiet. Nieprawidłowości w tym zakresie stwierdzono aż w 52,9 proc. przypadków. Jak podaje portal RMF24.pl, chodziło m.in. o brak polskiej nazwy produktu, błędne tłumaczenia oraz rozbieżności między nazwą umieszczoną na opakowaniu a tą widniejącą na stronie internetowej.
Kontrola wykazała także przypadki nieprecyzyjnego informowania konsumentów o składzie produktów. Na opakowaniach brakowało m.in. informacji o procentowej zawartości kluczowych składników np. owoców. Co więcej, zdarzało się, że produkty reklamowane jako zawierające owoce w rzeczywistości w ogóle ich nie miały.
W związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami IJHARS nałożyła na producentów i sprzedawców sankcje dotyczące m.in. niewłaściwego oznakowania i składów produktów. Inspekcja zapowiedziała również kolejne kontrole. Jednocześnie apeluje do producentów żywności i sprzedawców o rzetelne informowanie konsumentów oraz dbanie o jakość oferowanych produktów.




