
Wakacje mogłyby zostać podzielone na różne terminy dla poszczególnych województw, podobnie jak odbywa się to podczas ferii zimowych. Pomysł Piotra Urskiego miałby zmniejszyć korki, tłumy w kurortach i wysokie ceny w szczycie sezonu, ale rodzice obawiają się przede wszystkim problemów z organizacją rodzinnego wypoczynku. Ministerstwo Edukacji Narodowej właśnie rozwiało wątpliwości i poinformowało, czy zamierza zmienić obecny system.
Wakacje podzielone na województwa?
Pomysł zmiany organizacji letniego wypoczynku pojawił się w interpelacji poselskiej Piotra Urskiego, posła Prawa i Sprawiedliwości. Polityk zaproponował, aby wakacje, podobnie jak ferie zimowe, odbywały się w różnych terminach w poszczególnych regionach kraju.
Zdaniem autora interpelacji obecny system powoduje ogromne nagromadzenie turystów w tym samym czasie. W szczycie sezonu na drogach tworzą się korki, popularne miejscowości są przepełnione, a ceny noclegów i usług wyraźnie rosną. Podział wakacji miałby sprawić, że ruch turystyczny rozłożyłby się na większą część lata.
Piotr Urski wskazywał również na potencjalne korzyści dla branży turystycznej. Jego zdaniem różne terminy wakacji mogłyby sprawić, że także mniej popularne tygodnie sezonu byłyby chętniej wykorzystywane przez turystów.
W interpelacji wymieniono kilka możliwych efektów takiego rozwiązania:
"Jednocześnie wiele regionów turystycznych przez pozostałą część lata nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału. Zróżnicowanie terminów wakacji mogłoby: wydłużyć sezon turystyczny, zwiększyć przychody branży turystycznej, ograniczyć korki i poprawić bezpieczeństwo na drogach, zmniejszyć presję na bazę noclegową i atrakcje turystyczne, ułatwić rodzinom planowanie wypoczynku".
Na papierze brzmi to zachęcająco. Mniej samochodów na drogach, większa dostępność noclegów i atrakcji oraz możliwość rozłożenia sezonu turystycznego mogłyby być korzystne zarówno dla podróżujących, jak i przedsiębiorców.
Zobacz także
MEN odpowiada
Na odpowiedź Ministerstwa Edukacji Narodowej nie trzeba było długo czekać. Resort nie planuje wprowadzania różnych terminów wakacji dla poszczególnych województw.
Katarzyna Lubnauer jasno przedstawiła stanowisko ministerstwa:
"Ministerstwo Edukacji Narodowej nie planuje zmiany obecnego modelu organizacji ferii letnich ani wprowadzenia różnych terminów wakacji dla poszczególnych województw".
Tym samym propozycja podziału letniej przerwy nie zostanie obecnie wprowadzona. Argumentem są przede wszystkim kwestie organizacyjne związane z całym kalendarzem szkolnym.
MEN zwraca uwagę, że terminy wakacji nie funkcjonują w szkolnym kalendarzu w oderwaniu od innych wydarzeń. W całym kraju w określonych terminach odbywają się egzaminy ósmoklasisty, maturalny oraz zawodowy.
Ich wyniki są później wykorzystywane podczas rekrutacji do kolejnych szkół oraz na studia. Resort podkreśla, że uczniowie w całej Polsce powinni mieć takie same możliwości i dostęp do dalszego kształcenia.
Jak wskazano w odpowiedzi MEN:
"W szkołach, w jednolitych terminach obowiązujących na terenie całego kraju, przeprowadzane są egzaminy zewnętrzne, tj. egzamin ósmoklasisty, egzamin maturalny oraz egzamin zawodowy. Ich wyniki dostarczają informacji o poziomie osiągnięć edukacyjnych uczniów, ale przede wszystkim stanowią podstawę do przeprowadzania rekrutacji do szkół ponadpodstawowych oraz na studia. Zapewnienie wszystkim uczniom równych praw i możliwości dostępu do dalszego kształcenia, w tym do uczelni, wymaga prowadzenia rekrutacji w sposób jednoczesny, przejrzysty i powszechny".
Oznacza to, że ewentualna zmiana terminów wakacji musiałaby uwzględniać znacznie więcej niż sam ruch turystyczny.
Źródło: gazetaprawna.pl




