
Beata Tadla jest gościnią nowego odcinka podcastu "Bliżej. Czule o rodzicielstwie". Dziennikarka opowiada o porodzie, po którym to nie dziecko, a ona sama walczyła o życie, o trzech tygodniach rozłąki z noworodkiem, o byciu macochą i o tym, dlaczego męża znalazła przez biuro matrymonialne.
W rozmowie z Natalią Hołownią i Martyną Wyrzykowską Beata Tadla wraca do momentu, o którym mówi się rzadko i niechętnie. Mamą została w wieku 26 lat i choć wszystko wskazywało na spokojny początek macierzyństwa, w szpitalu sprawy potoczyły się zupełnie inaczej. Zamiast pierwszych tygodni z synem był oddział, izolatka i walka o przeżycie. – Osiem na dziesięć przypadków jest śmiertelnych – mówi o tym, co ją wtedy spotkało.
To jednak nie jest opowieść o dramacie, tylko o tym, co po nim zostało: o lęku, który trzeba było przepracować, o decyzji, żeby nie mieć drugiego dziecka, i o rodzinie, która w kryzysie stanęła na wysokości zadania.
Dziennikarka mówi też o macierzyństwie, którego nigdy nie traktowała jak wyrzeczenia. Wręcz przeciwnie – to dzięki synowi zwiedziła pół świata i nauczyła się patrzeć uważniej.
Beata Tadla
W podcaście mówi także o tym, dlaczego słowo "macocha" tak bardzo jej nie odpowiada i czym relacja z 12-letnim pasierbem różni się od macierzyństwa. Ze śmiechem wspomina nastoletni bunt syna, opowiada, jak w wieku 45 lat zgłosiła się do biura matrymonialnego i dlaczego świadomie szukała mężczyzny z bagażem doświadczeń. A także o tym, co po latach usłyszała od syna na temat swojego rozwodu.
Wszystko to układa się w jej autorską teorię etapowości życia.
Wszyscy się zmieniamy. Jeżeli mamy założenie, że tak będzie jak na samym początku, już do końca życia, to to jest błędne założenie z góry. Trzeba uczyć się tej drugiej osoby na każdym etapie.
Beata Tadla, podcast "Bliżej. Czule o rodzicielstwie"
Cały odcinek podcastu "Bliżej. Czule o rodzicielstwie" z Beatą Tadlą znajdziesz na mamadu.pl, YouTubie i Spotify.
Zobacz także




