nastolatek na ulicy
"Jak ci się nie podoba, to się wynoś". Policjantka ostrzega rodziców przed tymi słowami. fot. Pexels.com

Policja każdego roku prowadzi poszukiwania około dwóch tysięcy osób nieletnich, a dużą część takich przypadków stanowią ucieczki z domu lub placówek wychowawczych. Funkcjonariusze zwracają uwagę, że za decyzją nastolatka często stoją konflikty rodzinne i słowa wypowiedziane przez dorosłych w emocjach.

REKLAMA

Około 2 tys. nieletnich rocznie jest poszukiwanych

Policja każdego roku prowadzi poszukiwania kilkunastu tysięcy osób. Około dwóch tysięcy spraw dotyczy dzieci i nastolatków. Zaginięcie dziecka jest dla rodziny ogromnym przeżyciem. W pierwszej chwili bliscy często zakładają najgorszy scenariusz, ale doświadczenia funkcjonariuszy pokazują, że wiele takich przypadków to tzw. giganty, czyli ucieczki.

Szczególne zasady obowiązują przy poszukiwaniach najmłodszych dzieci.

  • Zaginięcie osoby do 10. roku życia automatycznie oznacza rozpoczęcie poszukiwań poziomu I, czyli szeroko zakrojonych i intensywnych działań.
  • W przypadku osób w wieku od 11 do 17 lat poziom poszukiwań: I albo II jest ustalany na podstawie okoliczności konkretnej sprawy.
  • Policjanci zwracają uwagę, że ucieczka nastolatka często nie jest wydarzeniem, które pojawia się nagle. Wcześniej mogą narastać konflikty, napięcia między dzieckiem a rodzicami oraz problemy, o których rodzina nie rozmawia. Szczególne znaczenie mogą mieć słowa wypowiedziane w złości.

    Podkom. Aleksandra Freus, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, w rozmowie z "Faktem" zwraca uwagę na konkretne przykłady.

    "Padają takie słowa: 'Jak ci się nie podoba, to się wynoś' albo 'idź na swoje'. To jest niestety standard".

    Dodaje:

    "Takie słowa, wypowiedziane w emocjach, mogą zostać odebrane przez dziecko dosłownie. Nastolatek naprawdę może to zrobić".

    Telefon zabrany jako kara może być dla nastolatka szczególnie dotkliwy

    Policjantka zwraca również uwagę na kary stosowane przez rodziców. Zabranie telefonu czy kieszonkowego może być dla nastolatka czymś znacznie poważniejszym niż zwykłym ograniczeniem przywilejów.

    Telefon jest dla wielu młodych osób ważnym narzędziem kontaktu z rówieśnikami. Jego odebranie może być odczuwane jako odcięcie od grupy i dodatkowe poczucie izolacji.

    "Nastolatkowie często chcą wtedy zrobić rodzicom na złość, niejednokrotnie swoim kosztem, bo taką ucieczką narażają siebie na niebezpieczeństwo" – tłumaczy podkom. Aleksandra Freus.

    Nie oznacza to, że rodzice powinni rezygnować z zasad i granic. Problem może pojawić się wtedy, gdy w rodzinie dominują wyłącznie zakazy, kary, krzyk i wzajemne pretensje.

    "My wychodzimy tu z takim apelem do rodziców, żeby nie przerzucali tej odpowiedzialności, tylko i wyłącznie na nastolatka. To oni muszą być mądrzejsi i próbować do niego dotrzeć, dbać o tę relację" – podkreśla podkom. Aleksandra Freus.

    Policjanci przyznają, że w niektórych przypadkach po odnalezieniu dziecka sytuacja się powtarza. Nastolatek ponownie wychodzi z domu, a funkcjonariusze znów muszą go szukać.

    "Zauważyliśmy, że wszystkie te ucieczki z domu, to jest trochę taka syzyfowa praca, bo my je odnajdujemy, a dziecko znowu później ucieka" – przyznaje rzeczniczka wrocławskiej policji.

    Dlatego samo odnalezienie dziecka nie zawsze rozwiązuje problem. Jeżeli przyczyną ucieczki są trudne relacje rodzinne, konieczne może być zajęcie się właśnie tym problemem.

    Źródło: fakt.pl

    Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl