
Film, na którym tata uspokaja płaczące niemowlę, wydając jedynie dźwięk "OM", obejrzały już miliony osób. Choć metoda wygląda zaskakująco, eksperci przyznają, że może mieć naukowe uzasadnienie. Nie chodzi jednak o samą mantrę, ale o to, jak odbiera ją mózg dziecka.
Rodzice niemowląt dobrze wiedzą, że kiedy dziecko płacze, są gotowi wypróbować niemal każdą bezpieczną metodę, która może pomóc je uspokoić. Nic więc dziwnego, że ogromne zainteresowanie wzbudziło nagranie opublikowane na Instagramie, na którym tata przerywa płacz swojego dziecka, spokojnie intonując dźwięk "OM".
Film obejrzano już ponad 17 milionów razy, a w komentarzach rodzice piszą, że podobny sposób działa również u ich dzieci. Niektórzy twierdzą, że wykorzystują zamiast tego długie "szszsz", inni nucą niskim głosem lub po prostu spokojnie mruczą. Czy to tylko internetowy trend? Niekoniecznie.
Nie chodzi o mantrę. Chodzi o powtarzalny dźwięk
Jak wyjaśnia cytowana przez portal Parents pediatra dr Alison Mitzner, nie ma obecnie badań, które potwierdzałyby wyjątkowe działanie samego dźwięku "OM" u niemowląt. Istnieją jednak dowody pokazujące, że monotonne, rytmiczne dźwięki mogą pomagać dziecku się wyciszyć. Szczególnie, gdy są wydawane niskim, męskim głosem.
Mechanizm jest podobny do działania białego szumu czy kołysanek. Niskie, jednostajne dźwięki przypominają odgłosy, które dziecko słyszało jeszcze przed narodzinami – bicie serca mamy, przepływ krwi czy stłumione dźwięki dochodzące z zewnątrz. Dodatkowo maskują nagłe hałasy z otoczenia, dzięki czemu niemowlę łatwiej się uspokaja.
Są badania, które częściowo to wyjaśniają
Choć naukowcy nie badali bezpośrednio wpływu mantry "OM" na niemowlęta, istnieją prace sugerujące, że jej intonowanie wpływa na organizm dorosłych.
Badania wskazują między innymi, że podczas śpiewania "OM" dochodzi do odczuwalnych wibracji w obrębie gardła i klatki piersiowej, które mogą stymulować nerw błędny – element układu nerwowego odpowiedzialny m.in. za wyciszenie organizmu. Inne badania sugerują, że regularne intonowanie tej mantry może obniżać poziom stresu i poprawiać koncentrację.
Eksperci podkreślają jednak, że nie oznacza to automatycznie, iż sam dźwięk ma wyjątkowe właściwości uspokajające niemowlęta. Dużo większe znaczenie może mieć jego rytm, spokojne tempo i niski ton głosu.
Dziecko uspokaja się także dlatego, że uspokaja się rodzic
To kolejny element, na który zwracają uwagę specjaliści. Hannah Keeley, coachka rodzicielska cytowana przez Parents, uważa, że skuteczność tej metody może wynikać również z emocji dorosłego.
Kiedy rodzic świadomie zwalnia oddech i wydaje spokojny, jednostajny dźwięk, sam zaczyna się wyciszać. Niemowlę bardzo szybko odbiera zmianę napięcia mięśni, tonu głosu i sposobu trzymania, dlatego często reaguje uspokojeniem.
To zjawisko psychologowie nazywają współregulacją emocji. Małe dziecko nie potrafi jeszcze samodzielnie regulować swojego pobudzenia, dlatego korzysta z "pomocy" spokojnego opiekuna.
Zobacz także
To nie jedyna metoda
Dr Alison Mitzner przypomina, że nie każde dziecko zareaguje na dźwięk "OM". Jeśli maluch nadal płacze, warto sięgnąć po inne sprawdzone sposoby.
Do metod, które najczęściej polecają pediatrzy, należą:
Każde niemowlę jest inne, dlatego nie istnieje jedna metoda, która zadziała zawsze. Jeśli jednak spokojny, niski głos rodzica pomaga dziecku się wyciszyć, eksperci nie widzą przeciwwskazań, by z niego korzystać – pod warunkiem że maluch jest zdrowy, a jego płacz nie wynika z bólu czy innych dolegliwości.
Źródło: parents.com




