
Na pierwszy rzut oka wyglądają jak zwykłe mamy. Pokazują poranne rutyny, przygotowują śniadania, pakują plecaki do "przedszkola", organizują pokoje i wieczorne rytuały. Jest tylko jedna różnica – pod ich opieką nie są dzieci, lecz lalki. Ten nietypowy trend zdobywa miliony wyświetleń i budzi skrajne emocje. Czy to tylko oryginalne hobby, czy zjawisko, za którym kryje się coś więcej?
W mediach społecznościowych można natknąć się na profile prowadzone przez kobiety, których codzienność wygląda jak życie młodych mam. Pobudka o świcie, przygotowanie śniadania, przebieranie malucha, pakowanie plecaka do przedszkola, zabawa, wieczorna kąpiel i usypianie. Wszystko wygląda znajomo – do momentu, gdy widz orientuje się, że bohaterem tych filmów nie jest dziecko, lecz lalka.
Czy ten trend nie posuwa się za daleko?
Takich nagrań przybywa. Jedne traktowane są jak internetowa ciekawostka, inne budzą zdziwienie, a jeszcze inne wywołują falę komentarzy i pytań o granicę między hobby a ucieczką od rzeczywistości. Warto jednak uważać z pochopnymi ocenami. To, co w mediach społecznościowych wydaje się szokujące, często jest jedynie niewielkim wycinkiem znacznie bardziej złożonego zjawiska.
Największą popularność zdobywają filmy pokazujące właśnie te codzienne rytuały. Kobiety przygotowują posiłki, zmieniają ubranka, kompletują wyprawki, urządzają pokoje, kupują zabawki i akcesoria, a nawet leczą "swoje dzieci", kiedy te "zachorują". Z perspektywy widza wszystko wygląda niemal identycznie jak rodzinne vlogi prowadzone przez rodziców małych dzieci. To właśnie ten kontrast – między dobrze znanym obrazem a świadomością, że opieka dotyczy lalki – sprawia, że filmy osiągają milionowe wyświetlenia.
Czy robią to dla zasięgów?
Media społecznościowe rządzą się jednak swoimi prawami. Algorytmy promują treści, które zaskakują i wywołują emocje, dlatego łatwo odnieść wrażenie, że podobny styl życia staje się powszechny. Tymczasem internet pokazuje przede wszystkim najbardziej spektakularne przypadki, a nie rzeczywistą skalę zjawiska.
Psycholożka Sylwia M. Bartczak z enel-med podkreśla, że sama opieka nad lalką nie jest powodem do niepokoju.
– Popularność treści przedstawiających kobiety opiekujące się realistycznymi lalkami może budzić emocje, jednak z perspektywy psychologicznej warto zachować ostrożność przed formułowaniem jednoznacznych ocen. Media społecznościowe wzmacniają przekaz oparty na zaskoczeniu i kontrowersji, dlatego viralowe materiały nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistą skalę zjawiska. Sama opieka nad lalką nie jest wskaźnikiem zaburzeń psychicznych. Jej znaczenie zależy przede wszystkim od funkcji, jaką pełni w życiu danej osoby – wyjaśnia ekspertka.
Jak dodaje, dla jednych kobiet jest to po prostu forma kolekcjonerstwa lub kreatywnego hobby. Dla innych może stać się sposobem na regulowanie emocji, radzenie sobie z samotnością, doświadczeniem straty, niepłodności czy niespełnioną potrzebą rodzicielstwa. To, co z zewnątrz wygląda podobnie, może więc mieć zupełnie inne podłoże.
Psycholożka zwraca uwagę również na szerszy kontekst społeczny. Coraz więcej osób odkłada decyzję o rodzicielstwie lub świadomie z niego rezygnuje. Powody są różne – od sytuacji finansowej, przez zmieniające się wzorce życia, aż po poczucie niepewności związane z przyszłością. Nie oznacza to jednak, że znika potrzeba troszczenia się o kogoś.
– Potrzeba troski, bliskości i opiekowania się kimś pozostaje jedną z podstawowych ludzkich potrzeb. Niektóre osoby realizują ją w sposób symboliczny, co samo w sobie nie jest zjawiskiem niepokojącym – podkreśla Sylwia M. Bartczak.
Niewinna zabawa czy doświadczenie zastępcze?
Granica pojawia się dopiero wtedy, gdy symboliczna opieka zaczyna zastępować prawdziwe życie.
– Dopiero wtedy, gdy taka aktywność staje się dominującym sposobem funkcjonowania, prowadzi do izolacji społecznej lub zastępuje realne relacje, może być sygnałem trudności wymagających specjalistycznej uwagi. Z psychologicznego punktu widzenia ważniejsze od samego zachowania jest zrozumienie jego funkcji. Nie pytajmy wyłącznie, dlaczego ktoś opiekuje się lalką, ale przede wszystkim, czy jest to świadomy wybór i forma ekspresji, czy też sposób kompensowania niezaspokojonych potrzeb lub ucieczki od rzeczywistości. To właśnie odpowiedź na to pytanie pozwala odróżnić nieszkodliwe zjawisko od sygnału, że dana osoba może potrzebować wsparcia – podsumowuje psycholożka.
Internet uwielbia przedstawiać rzeczywistość w czerni i bieli. Tymczasem za viralowymi filmami często stoją historie, których nie widać w krótkim nagraniu. Dlatego zamiast pytać, czy opieka nad lalką jest "normalna", być może warto najpierw zastanowić się, jaką rolę pełni w życiu osoby, która każdego dnia włącza kamerę i pokazuje swój nietypowy świat. Może to pozwala jej się w nim odnaleźć?
Zobacz także


