
Matki każdego dnia mierzą się z ocenami i komentarzami dotyczącymi swojego rodzicielstwa, co często prowadzi do niepotrzebnego poczucia winy. Prawda jest taka, że nie musisz tłumaczyć swoich decyzji wychowawczych rodzinie, znajomym ani obcym ludziom. Najważniejsze jest to, by zaufać swojej intuicji i wychowywać dziecko zgodnie z własnymi wartościami.
Matki żyją z wiecznym poczuciem winy
Bycie mamą w dzisiejszych czasach jest chyba jedną z najbardziej ocenianych ról społecznych na świecie. Nieważne, jakie rodzicielskie decyzje podejmiesz, zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że zrobiłby to lepiej. Słyszysz, że nie powinnaś nosić tyle dziecka na, że nie powinnaś pozwalać mu na tyle, albo wręcz przeciwnie: że jesteś nadopiekuńcza. I wiesz co? Naprawdę nie musisz się z tego tłumaczyć.
Mam wrażenie, że wiele z nas wpada w pułapkę ciągłego udowadniania, że jest dobrą matką. Tłumaczymy swoje decyzje rodzinie, znajomym, obcym ludziom w internecie, a czasem nawet pani w sklepie, która rzuci jedno zdanie o tym, że dziecko jest za cienko ubrane albo że "za naszych czasów dzieci tak nie pyskowały". Każda taka uwaga zostawia w głowie małą rysę. Zaczynamy się zastanawiać, czy rzeczywiście robimy coś źle.
Znam to też z własnego doświadczenia.
Słyszę czasem, że jestem za dobra dla swoich dzieci, że za dużo im pozwalam, że wychowam beksy i ciamajdy, które nie poradzą sobie w życiu. Ktoś uważa, że za długo rozmawiam o emocjach. Ktoś inny twierdzi, że dzieci powinny szybciej nauczyć się, że "życie nie jest sprawiedliwe". Są też tacy, którzy są przekonani, że kiedy dziecko płacze, najlepiej powiedzieć mu, żeby przestało, bo nie ma powodu do płaczu.
A ja się z tym zwyczajnie nie zgadzam. Uważam, że emocje dzieci mają prawo wybrzmieć, bo sama byłam wychowana w pokoleniu, które słyszało, że dzieci nie mają praw. Teraz, wychowując, mogę głośno mówić, że płacz nie jest manipulacją a złość nie oznacza złego wychowania. Dziecko nie staje się słabe dlatego, że rodzic je przytulił.
Jednocześnie nie mam poczucia, że moje dzieci wchodzą mi na głowę, bo granice też potrafię postawić. Można być ciepłym rodzicem i jednocześnie konsekwentnym. Te dwie rzeczy wcale się nie wykluczają, choć czasami są bardzo wyczerpujące. Ale to chyba po prostu cena świadomego rodzicielstwa.
Inni nie wiedzą, jakim rodzicem powinnaś być
Najbardziej boli mnie jednak to, że wiele matek zaczyna wątpić w siebie przez opinie ludzi, którzy tak naprawdę nie wiedzą nic o ich codzienności. Nie słyszą o nieprzespanych nocach. Nie wiedzą, ile rozmów, cierpliwości i wyrzeczeń kosztuje wychowanie dziecka. Widzą tylko urywek z naszej codzienności i już wiedzą najlepiej.
Tymczasem to właśnie matki najczęściej biorą na siebie wszystko. Organizują życie całej rodziny. Pamiętają o wizytach u lekarza, zajęciach dodatkowych, zakupach, urodzinach kolegów, szkolnych przedstawieniach i milionie drobiazgów, których nikt nawet nie zauważa. Bardzo często nie proszą o pomoc, bo wydaje im się, że powinny dać radę.
Nie odpuszczają, bo mają poczucie, że dobra mama wszystko ogarnie. A kiedy w końcu są zmęczone do granic możliwości, jeszcze słyszą, że coś robią źle. To ogromny ciężar.
Dlatego chciałabym powiedzieć każdej mamie jedno. Nie pozwól sobie wmówić, że jesteś złą matką tylko dlatego, że ktoś ma inną wizję wychowania. To, że babcia zrobiłaby coś inaczej, sąsiadka ma inne zasady, a koleżanka uważa, że jej sposób jest najlepszy, nie oznacza, że ty się mylisz.
Zaufaj swojej intuicji
Naprawdę wierzę w matczyną intuicję. Wierzę, że większość rodziców każdego dnia robi wszystko najlepiej, jak potrafi. Nie idealnie, bo idealnych rodziców nie ma. Z miłością, troską i ogromnym zaangażowaniem. Czasem popełniamy błędy, bo takie jest życie i każdy je popełnia. Jednak porażki nie przekreślają tego, jakimi jesteśmy rodzicami.
Najważniejsze jest to, żebyś mogła wieczorem położyć głowę na poduszce i powiedzieć sobie, że zrobiłaś dziś tyle, ile byłaś w stanie, że wychowujesz swoje dziecko zgodnie z wartościami, które są bliskie tobie, a nie całemu światu.
Bo prawda jest taka, że za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat to nie ciotka, sąsiadka ani przypadkowa osoba z internetu wystawi ocenę twojemu rodzicielstwu. Zrobi to twoje dziecko. To ono będzie pamiętać, czy czuło się kochane, bezpieczne i ważne. To ono będzie wiedziało, czy mogło przyjść do ciebie z problemem, czy bało się twojej reakcji. Reszta naprawdę nie ma nic do powiedzenia.
Zobacz także




