
Czy rodzicielstwo naprawdę jest największym źródłem szczęścia i życiowego spełnienia? Najnowsze badania pokazują, że choć dzieci nadają życiu sens, to o dobrostanie rodziców w większym stopniu decyduje jakość relacji z partnerem lub partnerką. Wyniki mogą zaskoczyć wiele osób i zmienić sposób patrzenia na macierzyństwo oraz ojcostwo.
Macierzyństwo to nie jedyna i najważniejsza rola
Jako kobieta i mama muszę przyznać, że nie raz spotkałam się z opiniami, według których to właśnie rodzicielstwo warunkuje szczęście w życiu. Słyszałam takie słowa zarówno od osób mających dzieci, jak i bezdzietnych. Zdarzało mi się usłyszeć, że dzieci to największe szczęście i że na pewno jestem dumna oraz spełniona, skoro mam takie mądre, prawidłowo rozwijające się pociechy.
I jasne – uważam, że bycie rodzicem nie jest i nie musi być dla każdego. Jeśli jednak ktoś świadomie decyduje się na rodzicielstwo i odnajduje w nim spełnienie, to świetnie. Nie uważam jednak, że bycie rodzicem jest najważniejszym życiowym osiągnięciem. Jestem natomiast zdania, że ta rola bardzo rozwija, uczy większej świadomości i pozwala spojrzeć na własne życie z zupełnie innej perspektywy.
Dla niektórych rodzicielstwo jest źródłem szczęścia i poczucia sensu życia, ale jeśli jesteś matką i tego nie czujesz, nie powinnaś mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Okazuje się bowiem, że istnieją badania pokazujące, iż rodzicielstwo nie jest jedyną rzeczą, która daje rodzicom szczęście.
Według analizy wykonanej przez zespół psychologów pod kierownictwem Menelaosa Apostelou z Uniwersytetu w Nikozji i Madsa Larsena z Norweskiego Uniwersytetu Naukowo-Technologicznego aż 97 proc. badanych uważa, że rodzicielstwo daje możliwość odczuwania miłości, a 87 proc. jest zdania, że dzieci nadają życiu sens. Co ciekawe, w badaniu odkryto jeszcze jedną zależność – rodzice bywają szczęśliwsi nie dlatego, że mają dzieci, ale dlatego, że mają partnera lub partnerkę, z którymi dzielą codzienność.
Ankietowani przyznali, że ich dobrostan wiąże się przede wszystkim z poczuciem, że mają u swojego boku osobę, która daje im codzienne wsparcie. Dopiero wtedy – jeśli mają dzieci – stają się one również elementem przynoszącym szczęście.
Kluczem do szczęścia jest... partner
Naukowcy przeanalizowali wyniki 5000 osób z 12 krajów i okazało się, że praktycznie we wszystkich aspektach życia osoby bezdzietne i rodzice wypadli bardzo podobnie. Jedyną zauważalną różnicą było nieco wyższe poczucie sensu życia wśród matek i ojców. Pokazuje to, że bycie rodzicem nie jest warunkiem osiągnięcia większego spełnienia i szczęścia.
Badacze zauważyli również, że różnica ta może wynikać z faktu, iż rodzice doświadczają dobrostanu falami – na przykład wtedy, gdy dzieci osiągają kolejne etapy rozwoju albo przeżywają chwile dumy i zachwytu nad ich osiągnięciami. Gdyby te fale ekscytacji nie mijały, trudniej byłoby odnajdywać radość i kolejne powody do szczęścia na następnych etapach życia z dziećmi.
W podsumowaniu naukowcy dodali także, że "jeśli ktoś oczekuje trwałego wzrostu". Moim zdaniem wyniki tych badań mogą być dla wielu rodziców po prostu uspokajające. Pokazują, że jeśli nie czujesz nieustannej euforii z powodu macierzyństwa czy ojcostwa, nie oznacza to, że jesteś złym rodzicem albo że robisz coś nie tak.
Szczęście nie musi być stanem ciągłym – częściej pojawia się w krótkich, intensywnych momentach: podczas pierwszych kroków dziecka, wspólnych wakacji, czułego przytulenia czy słów "kocham cię". Pomiędzy nimi jest zwykła codzienność, zmęczenie, obowiązki i wyzwania, które są naturalną częścią rodzicielstwa.
Warto przestać oczekiwać, że dzieci zapewnią nam trwałe poczucie szczęścia. Mogą nadać życiu nowy wymiar i więcej sensu, ale nie zastąpią satysfakcjonującego związku, dbania o własne potrzeby czy poczucia spełnienia w innych obszarach życia.
Zobacz także




